Aleksandr Golovin. Giganci nie mogą się mylić.

15 meczów w kadrze narodowej, 33 spotkania w juniorskich reprezentacjach, 67 występów na najwyższym szczeblu krajowych rozgrywek, 16 meczów w Lidze Mistrzów, 92 występy w pierwszej drużynie w klubie. Mistrzostwo i v-ce mistrzostwo w krajowych rozgrywkach. Na liczniku dopiero 21 lat, rocznik 1996. Aleksandr Golovin – nadzieja rosyjskiego futbolu, nazywany jego białym krukiem (w Rosji – białą wroną). Dla Sbornej – wybawienie, ale czy już teraz?

No właśnie, 21 lat – magiczne ostatnio kryterium w Polsce, zawodnika kończącego wiek młodzieżowca. Podczas gdy u nas trwa dyskusja o zbyt małym udziale piłkarzy w wieku 18-21 lat w ligowej piłce, Golovina w ostatnim meczu Ligi Mistrzów w Bazylei, oglądali już wysłannicy FC Barcelony, a dokładnie sam Robert Fernandez. Ze Szwajcarii powinien wyjeżdżać raczej w dobrym nastroju, bo młody zawodnik, zwłaszcza w drugiej połowie pokazał się z naprawdę niezłej strony. 21-latek wziął odpowiedzialność za grę CSKA na siebie, miał dużo spokoju w rozegraniu, a jego pomysły były niemal zawsze udane. Moskiewski zespół wygrał w dramatycznych okolicznościach, a sam Golovin był jednym z reżyserów tej victorii. 88% celnych podań, jak na środkowego pomocnika będącego cały mecz pod grą, to porządny wynik (więcej mieli tradycyjnie tylko stoperzy). Nie ustrzegł się błędów, ale umówmy się, że w jego wieku to nic nadzwyczajnego.

64 kontakty Golovina z piłką w meczu z FC Basel.

Valverde i Wenger nie mogą się mylić

Zainteresowanie ze strony Barcelony na pewno nie cieszy Arsene`a Wengera, który już w minione lato był o włos od pozyskania Rosjanina. O Golovina pytała też Chelsea. Oferta Kanonierów opiewająca na około 8 mln funtów nie satysfakcjonowała działaczy Armiejców. Rozmowy rozpoczęły się wtedy jednak na tyle późno, że obu stronom po prostu zabrakło czasu na kolejne etapy negocjacji. A pomysłów ponoć nie brakowało. Jak donosiły rosyjskie media, w grę wchodziły trzy opcje:

-sprzedaż do Arenalu

-sprzedaż do Arsenalu i wypożyczenie powrotne na rok do CSKA

-sprzedaż do Arsenalu i wypożyczenie do…Hull City

Oczywiście nie trudno domyślić się skąd pomysł na to ostatnie rozwiązanie. Miał je spajać swoją osobą były trener Golovina w CSKA i reprezentacji – Leonid Słucki, obecnie szkoleniowiec Hull City. Sasza miał okrzepnąć w ligowych futbolu w Championship i po roku wrócić do Kanonierów. Cały ten pomysł wydaje się być jednak wymysłem rosyjskich dziennikarzy.

Z ilu dobrych występów będzie się jeszcze cieszył Sasza w barwach CSKA? Arsenal to najbardziej prawdopodobny kierunek

Chelsea z kolei wyraziła zainteresowanie tylko w prywatnym kanale rozmów pomiędzy znajomymi właścicielami obu klubów – R. Abramowiczem i E.Ginerem. W wyścigu po Golovina wymienia się również Borussię Dortmund,  której działacze widzieliby z rosyjskiej Premier Ligi u siebie również Quincego Promesa ze Spartaka.

Jednakże 21-letni Golovin, to polisa ubezpieczeniowa CSKA i moskiewski klub będzie na pewno przeciągał kwestię transferu, aż uzyska ofertę, która w spektakularny sposób uratuje znajdujące się w bardzo złej sytuacji finanse wojskowego klubu. Kiedy do tego dojdzie? Zapewne po Mistrzostwach Świata w Rosji, podczas których Golovin może zapracować na zdecydowanie wyższą ofertę dla klubu i swój potencjalny kontrakt (obecnie zarabia niecały milion Euro rocznie).

Pomóc w tym może również jego dalsza gra w europejskich pucharach, a tu CSKA po niespodziewanej porażce z FC Basel na swoim stadionie, „odkuł się”, wygrywając w Bazylei 2-1. Dzięki temu, moskwianie wciąż są w grze nie tylko o miejsce premiowane 1/16 finału Ligi Europy, ale i o wyjście do 1/8 finału Ligi Mistrzów.

W meczu z FC Basel nie miał najwyższej noty w zespole ale wykonał dużo czarnej roboty na boisku

Golovinowi marzy się powtórzenie oferty przez Arsenal, ale nie wyklucza również kierunku niemieckiego, mówiąc w rosyjskich mediach, że odpowiadają mu obydwie ligi pod kątem sposobu gry ich zespołów. Pozostaje też wciąż w kontakcie ze swoim mentorem, Leonidem Słuckim, który jeśli nie odmieni szybko gry Hull City, to minie się na którymś angielskim lotnisku ze swoim byłym podopiecznym.

Od Sybiru do Moskwy

Urodzony w małym Kałtanie, ponad 400 km od Nowosybirska Aleksandr, dowożony był przez ojca na treningi do oddalonego ok 40 km Nowokuzniecka. Jego rodzina szybko postanowiła nadać rozpędu jego rozwojowi i w wieku 11 lat młody Golovin podjął próbę przejścia piłkarskich testów w Spartaku Moskwa. Tam jednak uznano, że nie posiada on wystarczających umiejętności do gry w tym klubie.

Po nieudanych testach w stolicy, wrócił do domu i w 2010 r. jako 14-latek rozpoczął naukę i treningi w szkole olimpijskiej w Lenińsku-Kuźnieckim oraz grę w lokalnym klubie Metallurg-Kuzbass, gdzie trafił pod opiekę znanego w Rosji trenera Sergieja Wasjutina. Nie brakuje oczywiście historii z tamtego okresu, o tym jak to młody Golovin zostawał po zajęciach i trenował więcej od innych, oraz o tym jak trener Wasjutin miał na niego specjalne baczenie i pilnował jak oka w głowie. Dziś w Rosji każdy jednak przyznaje, że to właśnie 59-letni trener jest ojcem sukcesu Golovina.

W barwach reprezentacji regionu Syberii został wypatrzony przez CSKA, Zenit i Rubin

I tak w 2012 r. na jednym z turniejów reprezentacji regionów, z ramienia CSKA Moskwa obserwował go wówczas skaut, a kiedyś zawodnik wojskowego klubu – Andriej Mowsesjan. Dziś opowiada on jak po obejrzeniu pierwszego meczu reprezentacji Sybiru na tymże turnieju, w której grał właśnie młody Sasza, natychmiast poprosił dyrektora sportowego Antona Jewmena, by ten czym prędzej pojawił się na rzeczonych zawodach, rozgrywanych w Krymsku. Wszystko po to, by nikt nie sprzątnął Armiejcom chłopaka sprzed nosa.

“Powiedziałem wtedy prezesom CSKA, że jeśli pomylę się co do Golovina, to ci mogą podrzeć moją umowę z klubem”. Sam Mowsesjan twierdzi, że użył tego argumentu jeszcze tylko raz – w odniesieniu do Konstantina Kuczajewa-kolejnego, wielkiego talentu w stajni CSKA.

Anton Jewmen pojawił się na miejscu i zgodził się z oceną Mowsesjana, co do talentu juniora. Zdecydowano się na ściągnięcie zawodnika do Moskwy, tym razem już do CSKA (Golovin co prawda jako młody chłopak deklarował nawet w mediach społecznościowych miłość do Spartaka, ale ten przecież kiedyś odrzucił jego kandydaturę). To nie miały być żadne testy – mama Golovina i on sam przyjechali do stolicy Rosji, by zobaczyć gdzie będzie trenował i w jakich warunkach mieszkał.

Klub zaprosił ich na 3 dni, by ułatwić podjęcie decyzji. Bez jednego treningu, w ostatnim dniu pobytu, zagrał w pierwszym składzie drużyny CSKA swojego rocznika i gdy w piątej minucie uwolnił się spod presji zawodników Spartaka ruletą Zidane`a – jego umowa już się drukowała.

Golovin w meczu z Ukrainą w 2013 r. na wygranych Mistrzostwach Europy U-17 rozgrywanych na Słowacji

Co dalej? W kolejnym, 2013 roku Golovin zagrał w kadrze narodowej do lat 17 i został z nią mistrzem Europy. Na debiut w CSKA czekał jednak aż do września 2014 r, a na regularną grę jeszcze jeden rok.  W tym samym 2015 r., jako dziewiętnastolatek dostał powołanie do Sbornej od Fabio Capello i w debiucie przeciw Białorusi zdobył bramkę. Gdy po Włochu reprezentację objął Leonid Słucki – opiekun Golovina w klubie, wydawało się, że kariera reprezentacyjna nabierze rozpędu. Na kolejny mecz w kadrze narodowej musiał jednak zawodnik CSKA Moskwa poczekać niemal 9 miesięcy. Kolejne dwie wielkie imprezy, które odhaczył Sasza, to Mistrzostwa Europy we Francji oraz niedawny Puchar Konfederacji.

Box-to-box Gol-o-Win

Dlaczego akurat to w nim Rosjanie pokładają nadzieję? Mimo kariery nabierającej  pędu z miesiąca na miesiąc, pozostał wciąż normalnym chłopakiem, którego nie trzymają się skandale, podczas gdy innych nadziei Sbornej, jak Kokorin czy Smolov – już tak. Ale o zachwytach względem junoszy, decydują jego walory boiskowe.

Opisując jego zalety, mówi się przede wszystkim o doskonałym wyszkoleniu technicznym i zmyśle do znajdowania wolnego miejsca na boisku zarówno dla siebie samego, jak i dla kierowanych przez siebie piłek do napastników. Dodać do tego skuteczność w odbiorze i umiejętność trzymania piłki blisko nogi w pełnym biegu i mamy obraz zawodnika niemal kompletnego.

Dodatkowo, jest to gracz mogący występować zarówno na „szóstce”, „ósemce”, jak i „dziesiątce”. A gdyby tego było mało, to Golovin jest również ustawiany jako napastnik – tak zaczął choćby niedawny mecz z Zenitem, po to by już w spotkaniu w Bazylei grać na pozycji nr 8.

Co więcej, zaczynał on swoją przygodę z futbolem od piłki 7-osobowej (bardzo popularnej formy rozgrywek w Rosji – kadra w tej odmianie futbolu dopiero co zdobyła w Gwatemali Mistrzostwo Świata) gdzie nauczył się dryblingu i podejmowania błyskawicznych decyzji na boisku. W związku z tym również dobrze czuje się w tłoku, w środku pola i umie przepchnąć piłkę w gąszczu nóg rywala.  Do dzisiaj wyróżnia go także swobodna gra obiema nogami i ogromna chęć do przemieszczenia się po boisku, co czyni go pomocnikiem typu „box-to-box” z wieloma dodatkowymi atutami.

W ostatnim meczu z Zenitem St. Petersburg miał najwyższe statystyki w zespole jeśli chodzi o liczbę przebiegniętych kilometrów (12) oraz wykonanych sprintów. Jeśli mielibyśmy szukać jakichś podobieństw u Golovina i innych zawodników, to pomimo że warunkami fizycznymi różni się od byłego zawodnika Arsenalu – Alexandra Arshavina, to w swoich ruchach na boisku bardzo go przypomina. Podobnie jak Santiego Cazorlę.

Warto śledzić poczynania tego zawodnika. Jeśli będą omijały go kontuzje, to może być to zawodnik wokół którego usłyszymy jeszcze wiele pozytywnego szumu, a jego apogeum może przypaść na zbliżające się Mistrzostwa Świata. Golovin w swoim środowisku, w swoim kraju będzie miał idealne warunki, by podbić swoją wartość.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze