Aleksandar Vuković w pucharach jako trener? To chyba najgorszy bilans w Europie!

Mapa pucharowych wstydów Legii Warszawa poszerza się o nowe egzotyczne kierunki. Do Kazachstanu, Mołdawii czy Luksemburga dzisiaj dołącza Gibraltar. Wicemistrz Polski po mdłym, niemiłosiernie złym w odbiorze spotkaniu zremisował 0:0 z amatorami z College Europa.

Jack Dorsey, widząc co się dzieje na Gibraltarze, postanowił prewencyjnie wyłączyć Twittera i przez około 45 minut trwała globalna awaria, która – być może na szczęście – uniemożliwiała polskim sympatykom futbolu na pastwienie się nad losem kibica i postawą Legii Warszawa. Po 45 minutach doszło do zmiany – Twitter się naprawił, Legia niestety do ostatniego gwizdka pozostała zepsuta.

Atmosfera i oprawa spotkania przypominały wstępne fazy Pucharu Polski, kiedy jakiś zespół z Ekstraklasy przyjeżdża na wioskę grać z czwartoligowcem. Transmisja na kanale Youtube gibraltarskiej federacji, bez komentarza. Garstka kibiców, słychać każdy okrzyk, od czasu do czasu pojedyncze oklaski. Jak widać, w tej scenerii również da się nie wygrać pucharowego spotkania.

Przed pierwszym gwizdkiem media odbębniły standardową opowieść o amatorach z Gibraltaru, którzy aby zmierzyć się z wicemistrzem Polski, najpierw muszą pójść do regularnej pracy, dopiero później na mecz albo na trening. Kto sam Gibraltar odwiedził, temu musiało kołatać w głowie, że z całym szacunkiem dla tej pięknej krainy – tam naprawdę niewiele jest, by budować futbol na poważnym poziomie. Z drugiej strony, od 2016 roku i występów Legii w fazie grupowej Ligi Mistrzów, dwie kolejne edycje europucharów nie dały najmniejszych powodów, by lekceważyć JAKIEGOKOLWIEK rywala.

Dla przypomnienia…

2017 – odpadnięcie z LM z kazachskim FK Astana (1:3, 1:0)
2017 – odpadnięcie z LE z mołdawskim Sferiffem Tyraspol (1:1, 0:0)
2018 – odpadnięcie z LM ze słowackim Spartakiem Trnawa (0:2, 1:0)
2018 – odpadnięcie z LE z luksemburskim Dudelange (1:2, 2:2)
2019 – póki co remis z gibraltarskim College Europa (0:0)

Nie ma sensu analizować przebiegu czwartkowego spotkania. Apatycznej, niemrawej gry Legii, liczby oddanych strzałów nieprzewyższającej ofensywnych prób gospodarzy, którzy prędko zorientowali się, że nie ma powodu do strachu. I choć ich trener przed meczem zapewniał, że Legię nie tylko szanuje, ale wręcz podziwia – przekonali się, że można grać w piłkę.

Oczywiście, Legia ma wszystko, by w rewanżu rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść, ale szacunek do kibica i czytelnika nie pozwala nam pisać o „zwycięskim remisie”. Nie, kiedy mierzymy się z Gibraltarem – 51. krajem w rankingu UEFA. Z 55 zrzeszonych.

Podsumujmy również aktualny pucharowy bilans Aleksandara Vukovicia w roli trenera, na który aktualnie składa się: porażka 1:2 z luksemburskim F91 Dudelange oraz bezbramkowy remis z gibraltarskim Europa FC.

Aż trudno się dzisiaj odnaleźć na myśl o tych wszystkich głosach, które jeszcze w maju przekonywały, że to niedobrze, że mistrzem Polski został Piast Gliwice, bo przecież największe szanse na sukces w Europie ma Legia Warszawa. Liczymy, że dzisiejszą wpadkę uda się jeszcze odkręcić w rewanżu. Ale ten niesmak niestety już z nami zostanie.