Arka pokazała charakter! Zwycięstwo zabrane przez sędziego?

Cóż to były za derby! Kibice Arki Gdynia w pewnym momencie mogli załamać ręce, gdy Lechia Gdańsk strzeliła dwie bramki w dwie minuty i derbowe demony znów dały o sobie znać. Te zostały jednak ostatecznie odpędzone przez gospodarzy, którzy w setnej minucie doprowadzili do wyrównania! Zrobili to już wcześniej, ale...

To był bardzo dobry poziom, jeśli chodzi o mecze derbowe. Te zwykle rządzą się swoimi prawami, a jednym z najczęściej oglądanych efektów jest tzw. „mecz walki”. Niestety, zwykle na walce się zaczyna i kończy, a niewiele więcej można z takowych starć wyciągnąć. Wiadomo, w spotkaniu z odwiecznym rywalem kibice prędzej wybaczą nietrafienie do pustej bramki, aniżeli odstawienie nogi.

W meczu Arki Gdynia z Lechią Gdańsk była i walka, i gole, i emocje…

Już pierwsza połowa mogła się podobać kibicom oglądającym to spotkanie, a przecież nie zobaczyliśmy w niej bramek. Sporo strzałów, dość wyrównane rozłożenie sił w prowadzeniu gry, niezłe ustawianie się, tempo, widoczny był pressing. Tyle tylko, że kibice Arki zamieniliby nawet najlepszy styl gry na dobry wynik. Dość powiedzieć, że na najwyższym poziomie rozgrywkowym gdynianie jeszcze nie pokonali gdańszczan.

Ostatnie zwycięstwo ligowe odnieśli 12 lat temu, w 2007 roku, na zapleczu Ekstraklasy. To były czasy, gdy takowy nazywał się jeszcze nie pierwszą, a drugą ligą, a Robert Lewandowski biegał w barwach Znicza Pruszków. Udało się wygrać co prawda w Pucharze Ekstraklasy, ale na zwycięstwo w niej samej żółto-niebiescy czekali już od trzynastu meczów.

Presją związana z tą czarną serią determinowała niejedną, nerwową akcję w wykonaniu Arki.

Lechia grała zupełnie inaczej: spokojnie i bez zbędnych nerwów nawet wtedy, gdy znajdowała się tuż przed własną bramką. Ta różnica w podejściu obu drużyn sprawiła, że gdy goście strzelili pierwszą bramkę – gospodarze stanęli jak sparaliżowani, otrzymując dosłownie po chwili drugi cios. Na szczęście dla nich, Lechia nie zamierzała dobijać rywala. Uznała – nie po raz pierwszy! – że zachowa się humanitarnie i pozwoli na złapanie oddechu, otrząśnięcie się i włączenie do gry.

Odbierz 20 PLN na start w LV BET
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem

Piotr Stokowiec był tak wspaniałomyślny po raz kolejny. I po raz kolejny udało mu się skutecznie wyciągnąć rękę do rywala, który otrząśnięty straconymi bramkami wrócił do gry! Kto wie, czy Arka nie zdołałaby nawet wygrać – zanim Vejinović strzelił piękną bramkę w setnej minucie meczu, gdynianie zdobyli – podobnie jak Lechia – zdobyli dwie bramki w dwie minuty. Tyle, że tej drugiej zdecydował się ostatecznie nie uznać sędzia.

Co ciekawe, zrobił to po konsultacji z VAR-em – pierwotnie bowiem uznał, że Dusan Kuciak nie był faulowany. Oglądając kolejne powtórki utwierdzaliśmy się w słuszności podjętej przez Kwiatkowskiego decyzji. Okazało się jednak, że zmienił ją po rozmowie z asystentem zza ekranu i po spojrzeniu w monitor. Czy słusznie? Po pierwsze, samo zderzenie trudno uznać za faul – obaj po prostu na siebie wpadli. Po drugie, wyraźnie widać jak Nalepa popycha napastnika Arki, który wpada w Kuciaka.

Bardziej ten gol był prawidłowy niż nie. Nawet jeśli wciąż mamy wątpliwości – VAR z założenia miał zmieniać decyzje, które były wyraźnie błędne. Tu można wyciągać argumenty z jednej i drugiej strony, ale od tego powyższa sytuacja nie staje się czarno-biała. Kto wie, czy nie z tego właśnie powodu decyzja podjęta bezpośrednio przez sędziego głównego nie powinna być też tą ostateczną? Gol Vejinovicia smakowałby zdecydowanie lepiej kibicom Arki, gdyby był strzałem dającym nie tyle 3 punkty, co wielkie derbowe przełamanie…

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem