Agnieszka Radwańska najlepszą tenisistką na świecie…

….wśród tych, które nie sięgnęły nigdy po tytuł wielkoszlemowy. Przed laty podobne miano, tylko że wśród mężczyzn, dzierżył Czech Petr Korda. Dzisiejsza porażka Isi ze Svetlaną Kuzniecovą w 1/8 finału londyńskiej imprezy każe sądzić, że niebawem ten mało chlubny tytuł w gronie kobiet może przypaść najlepszej polskiej tenisistce w historii. W zasadzie już go dzierży.

Nawiasem mówiąc leworęczny Czech ostatecznie pozbył się tej łatki, krótko po swoich 30 urodzinach sięgając po wielkoszlemową lewę podczas Australian Open. Był rok 1998. Kilka miesięcy po tym sukcesie, po Wimbledonie, został przyłapany na dopingu i zakończył swoją sportową karierę przed upłynięciem 12-miesięcznego zawieszenia. Czy był czysty w chwili wygrania turnieju na Antypodach? Tego już się nie dowiemy…

Agnieszka Radwańska także ma szansę pozbyć się tytułu najlepszej tenisistki, która jednego z czterech najważniejszych turniejów sezonu nigdy nie wygrała. Nie ulega wątpliwości, że 28 lat to dla przedstawicielki tej dyscypliny sportu nie jest wiek, w którym myśli się nerwowo o odpoczynku i emeryturze. Wiele wskazuje jednak na to, że zawsze w chwili, kiedy można wygrać turniej w Melbourne, Paryżu, Londynie bądź Nowym Jorku, Isi po prostu nie idzie.

Wśród zawodniczek, które w swojej kolekcji tytułów Wielkiego Szlema jeszcze nie mają, Radwańska bez wątpienia jest najlepsza. Wygrała w swojej karierze 20 turniejów, zarobiła na korcie ponad 26 milionów w amerykańskiej walucie. W roku 2012 zajmowała drugie miejsce na liście rankingowej WTA, ustępując jedynie Serenie Williams. W 2015 sięgnęła po zwycięstwo w kobiecym Turnieju Masters, równoważny z tytułem nieoficjalnej mistrzyni świata. Znawcy tenisa na świecie od lat zachwycają się techniką Agnieszki, a nominacje do zagrania turnieju, miesiąca czy całego sezonu to dla niej chleb powszedni. Co ciekawe, tenisistka, która w Polsce uznawana jest za mało sympatyczną i nieco wyniosłą, hurtowo zbiera też nagrody za ulubioną zawodniczkę publiczności. Po tytuły te sięgała nieprzerwanie w latach 2011-2015.

Wszystkie ochy i achy nad występami Agnieszki kończą się jednak w chwili, kiedy zaczyna się jeden z czterech najważniejszych występów w sezonie. Chociaż Radwańska od lat wymieniana jest w gronie faworytek do sięgnięcia po jedną z tenisowych lew, regularnie zawodzi. I mimo, że w turniejach tych występuje z zaskakującą regularnością (tegoroczny Wimbledon to jej 45 występ w tego typu imprezie Z RZĘDU !!!, co jest ewenementem na skalę światową), w meczu finałowym zagrała tylko raz.

Ten jedyny, przegrany finał, to heroiczny, trzysetowy, wimbledoński bój z Sereną Williams z 2012 roku. To właśnie Amerykanka jest jednym z „powodów”, dla których Radwańska nie zdobyła w światowym tenisie więcej, nie poszła o ten jeden krok dalej. Urodzona w 1981 roku zawodniczka, a wcześniej jej starsza o rok siostra Venus na lata zdominowały tę dyscyplinę sportu. Prezentujące siłowy styl gry siostry Williams, podobnie jak Rosjanka Maria Sharapova przeważały nad Isią fizycznie sprawiając, że na nic zdawała się jej finezja i technika. Polka raz za razem ustępowała rywalkom, które bazowały na brutalnej sile uderzeń.

W światowym, kobiecym tourze doszło jednak ostatnimi czasy do sporych przetasowań i wydawało się, że w końcu nadchodzi czas Agnieszki. Sharapova ostatni rok swojej kariery straciła przez zawieszenie za doping, Serena Williams jest w ciąży, natomiast Venus słabiej od siostry radzi sobie z upływającym czasem. Niestety, ostatnie miesiące to także spadek formy Radwańskiej. Spadek formy, który każe sądzić, że po najwyższe laury, po tenisowego Świętego Grala Polka może już nigdy nie sięgnąć.

Po tytuły wielkoszlemowe niejednokrotnie sięgały słabsze, mniej utalentowane zawodniczki niż Agnieszka Radwańska. Pierwszy z brzegu przykład – Marion Bartoli. 33-letnia aktualnie Francuzka w swojej karierze wygrała 8 turniejów WTA, a na liście rankingowej najwyżej sklasyfikowana była na 7 pozycji. Wimbledon jednak wygrała, w 2013 roku zapisała się w historii największego tenisowego turnieju na świecie. Tego nikt jej już nie odbierze. Podobnie jak 20-letniej Łotyszce Jelenie Ostapenko, która „z buta” wjechała w świat wielkiego tenisa, wygrywając w tym roku turniej na kortach Rollanda Garrosa.

Sportowca zawsze weryfikować będą wyniki. Zbigniew Boniek mówi, że po zakończeniu kariery najwyraźniej do świadomości powszechnej przemawia gablota z trofeami. Nieistotne, w jakim stylu osiągniętymi. Czy jak skoczek narciarski Wojciech Fortuna, który sięgnął po złoto olimpijskie po konkursie życia. Czy Zbigniew Bródka, który najcenniejszy z medali igrzysk zdobył dzięki różnicy wynoszącej 0,001 sekundy. Talent, umiejętności, godziny treningów, łut szczęścia. Sukces to wypadkowa wielu czynników. Radwańskiej wciąż czegoś brakuje, żeby trafić do panteonu największych. Żeby zyskać sportową nieśmiertelność.

W powszechnej opinii jeśli Agnieszka ma sięgnąć po którąś z wielkoszlemowych lew, będzie to właśnie Wimbledon, z którego dziś odpadła. To właśnie londyńska trawa jest najbardziej pasującą Polce nawierzchnią. Na paryskiej mączce Isia ani razu nie potrafiła dostać się do najlepszej czwórki, jedną rundę wcześniej odpadała zawsze na amerykańskich kortach Flushing Meadows. W australijskich upałach raz zdołała przebić się do półfinału. W Londynie zawsze była groźna dla najlepszych.

W tym roku do turnieju odbywającego się na All England Lawn Tenis and Crocquet Club Agnieszka przystępowała z marszu, bez odpowiedniej ilości treningów, po ciężkiej walce z kontuzjami i groźnym wirusem. W drabince londyńskiej imprezy brakowało tym razem zawodniczek znajdujących się poza zasięgiem Isi, ale biorąc pod uwagę kłopoty zdrowotne Polki, nikt nie stawiał jej w gronie faworytek. Uległa mocno przeciętnej Svetlanie Kuznacovej. Kolejnej zawodniczce, która mimo globalnie mniej okazałego dorobku, wygrała dwie imprezy Wielkiego Szlema. Następna szansa na upragniony tytuł przeszła Radwańskiej koło nosa. Szans tych nasza tenisistka będzie miała coraz mniej…

Najlepsza na świecie tenisistka, która nigdy w swojej karierze nie sięgnęła po tytuł wielkoszlemowy. Na dzień dzisiejszy nikt z tytułem tym nie ma prawa polemizować. Czy kończąc karierę Agnieszka wciąż będzie nosiła to miano? Jak bardzo chcielibyśmy się mylić…

Wiadomo już zatem, że tegorocznej edycji Wimbledonu nie wygra Agnieszka Radwańska. Która tenisistka okaże się najlepsza w Londynie? LV BET przygotował specjalne kursy na turniej rozgrywany w stolicy Anglii. TUTAJ

Michał Faran

 

Komentarze