Afera wokół byłej gwiazdy Ekstraklasy. Zaginął czy… uciekł z klubu?

Turecki klub Ankaragücü Ankara, pracodawca między innymi Michała Pazdana, poinformował kibiców, że od dziesięciu dni nie ma żadnego kontaktu ze swoim piłkarzem. Nie stawił się w klubie po przerwie reprezentacyjnej. Nie odbiera telefonu i nie ma na jego temat jakichkolwiek wieści. Chodzi o świetnie znanego sympatykom Ekstraklasy Czeczena - Zaura Sadajewa.

Były napastnik Lechii Gdańsk i Lecha Poznań, mistrz Polski z tym klubem, od wyjazdu z naszego kraju pozostaje piłkarzem Achmatu Grozny. Ostatnie miesiące spędza jednak na wypożyczeniu do Ankaragücü, będąc głównie rezerwowym. Od początku lutego 2019 roku zgromadził zaledwie 12 występów, nie strzelił gola… I przepadł.

Trener Mustafa Kaplan po 10 dniach nieobecności Czeczena w klubie zdecydował się poinformować opinię publiczną, że Ankaragücü… nie ma pojęcia, co stało się z Sadajewem.

Jego sytuacja w klubie jasno sugeruje, że może być niezadowolony z pobytu w Turcji. I wszystko wskazuje na to, że zwyczajnie zdezerterował. Już w Poznaniu było wiadomo, że mamy do czynienia z trudnym charakterem, który trudno okiełznać. W 2015 roku w podobny sposób jak teraz przedłużył sobie urlop, tracąc ważną część przygotowań do sezonu. Twierdził, że… nie może podróżować samolotem do Polski, ponieważ jest w trakcie leczenia zęba – na czym minęło mu 10 dni. „Szkolne wymówki, typu paluszek i główka – komentował wówczas Krzysztof Pawlak, były zawodnik i trener Kolejorza.

Wydaje się, że tym razem Zaur Sadajew poszedł krok dalej i ten „ząb” już nie przestanie go boleć. W internecie powstało już niemałe poruszenie, jakby piłkarz rzeczywiście zaginął i należało go szukać. Tymczasem prawda jest całkiem przyziemna.

Trzydziestoletni napastnik właśnie poinformował za pośrednictwem konta na Instagramie, że do Ankaragücü w ogóle nie ma zamiaru wracać. Nie chce w nim grać. Zrywa umowę.

Nie wiadomo jeszcze czy Achmat Grozny przyjmie go z otwartymi rękami i czy z tytułu dezercji z Ankary czekają go jakieś konsekwencje. Jedno, czego możemy być pewni, to że pracy w Turcji już pewnie nie znajdzie. Możliwe, że go nawet to cieszy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem