Adam Kownacki – dziś się okaże, czy warto zapamiętać tego gościa

W końcu! W końcu Artur Szpilka wyjdzie do ringu i stoczy oficjalny pojedynek. Choć boks zna już takie przypadki, że ktoś potrafił się rozkraczyć tuż przed walką, kiedy pięściarze byli już zważeni, spojrzęli sobie groźnie w oczy i odbyli szereg konferencji prasowych, a potem z różnych przyczyn do walki nie dochodziło. Ale – w tym wypadku – nic stać się nie powinno, bo obaj panowie są zmotywowani, by pokazać swoją klasę i wygrać polsko-polski pojedynek.

Pisałem już o tym kiedyś, ale to chyba warte podkreślenia. Mimo że walka toczy się tak naprawdę o czapkę wiśni, ładunek w tym starciu jest ogromny. Wszystko za sprawą emocji, których w polskim boksie jest w ostatnich latach jak na lekarstwo. Jesteśmy świeżo po Polsat Boxing Night, podczas której mogliśmy zobaczyć w ringu większość liczących się pięściarzy w naszym kraju. Jedyny zarzut, jaki był stawiany tuż po gali dotyczył emocji. W zasadzie mowa o ich braku. Poziom sportowy? Super. Widowisko? Przednie. Głośne nazwiska? Rewelacja. Emocje? No właśnie tak średnio.

Tym razem ma ich nie zabraknąć, bo do ringu wchodzi ulubieniec wielu kibiców w naszym kraju i jeden z najbardziej perspektywicznych pięściarzy, czyli Artur Szpilka. Wzmianek w mediach na jego temat w ciągu ostatniego roku było co nie miara, a on przecież nie stoczył ani jednego pojedynku! Ale – no właśnie – na temat negocjacji przed tym starciem z promotorami sam Szpila mógłby napisać książkę i trzeba od razu zaznaczyć, że nie byłby to jeden tom. Artur chciał na ring wrócić możliwie jak najszybciej, tuż po wyleczeniu kontuzji, której nabawił się jeszcze w okresie przygotowań do walki z Deontayem Wilderem. Optymiści mówili, że Szpilka wróci między liny pod koniec 2016 roku, a sam pięściarz za pomocą swoich kont w mediach społecznościowych zapewniał, że chce zrehabilitować się za porażkę o pas mistrzowski i wrócić na zwycięską ścieżkę. Później mówiono na temat terminu na przełomie roku, choć pojawiła się informacja, konkretna i niemalże oficjalna, że 25 lutego bokser z Wieliczki wystąpi w Alabamie, a jego rywalem będzie Dominic Breazeale. Problem w tym, że promotorzy pięściarzy nie dogadali się z telewizją FOX, która na otwartej antenie pokazywała tylko dwa, a nie jak wcześniej planowano, trzy pojedynki. Walka Szpilki nie załapała się do ramówki, a co za tym idzie, wynagrodzenie za ten pojedynek miało być dużo niższe. Sprawa się rozeszła, a zamiast byłego pretendenta do tytułu mistrzowskiego w ringu zobaczyliśmy Izu Ugonoha.

Szpilka dostawał szewskiej pasji, bo jego głód boksu był coraz większy, kolejne miesiące mijały jak szalone. Polak wypadł z rankingów i potrzebował oficjalnego starcia, żeby znowu zacząć się liczyć wśród najlepszych pięściarzy świata. Sam bokser podkreślał, że chciał walczyć z kimkolwiek, a pieniądze były dla niego w tym momencie na drugim planie. Andrzej Wasilewski, który reprezentuje jego interesy sugerował wiele razy, że wymagania Artura są wygórowane i to jeden z powodów, dla których to wszystko tak długo trwa. Zorganizowanie walki dla pięściarza, który ostatnio przegrał przez ciężki nokaut jest trudne na pewnym poziomie finansowym. Za grosze Szpilka do ringu wychodzić nie chciał, a podobno takie oferty otrzymywał. – Ryzykuję swoim życiem i zdrowiem, chcę godziwie zarabiać za swoje walki – podkreślał Artur. Z jednej strony nie ma się czemu dziwić, bo boks to nie szachy i tu bardzo łatwo o poważną kontuzję. Z drugiej jednak, te wszystkie czynniki miały wpływ na to, że przerwa trwała tak bardzo długo. W niedzielę minie dokładnie 18 miesięcy od dnia, w którym Szpilka po raz ostatni był widziany w ringu.

Faworyt jest tylko jeden

Faworytem w tym starciu i to bardzo wyraźnym jest Szpilka. To samo powiedział mi też ostatnio Maciej Miszkiń, z którym rozmawiałem kilka dni temu. Ekspert Polsatu Sport zauważył, że wszystkie sportowe argumenty są po stronie Artura, który jest bardziej doświadczony i rywalizował już na możliwie najwyższym poziomie. Miszkiń dostrzega atuty Kownackiego i nie ukrywa, że mocnym ciosem Baby Face będzie potrafił przewrócić Szpilę. Ten jednak pokazał już wielokrotnie w swojej karierze, że potrafi wstać, walkę kontynuować, a nawet wygrać, jak miało to miejsce w starciu z Mike’m Mollo. Dynamika i szybkość to są zalety Szpilki, dzięki którym ten powinien pojedynek spokojnie zwyciężyć.

Kownacki – kto to?

Takie pytanie jeszcze kilka tygodni zadawało sobie wielu kibiców bokserskich w naszym kraju. Kownacki przez to, że całe życie boksuje w Stanach Zjednoczonych, dla polskiego kibica nie jest osobą rozpoznawalną. Gdy spojrzymy na profile w mediach społecznościowych obu pięściarzy, to różnica jest ogromna. Kownackiego śledzi nieco ponad 6 tysięcy fanów, podczas gdy każdy wpis Szpilki obserwuje aż 854 tysięcy. To urodzony w Wieliczce pięściarz jest obecnie jednym z najbardziej popularnych polskich sportowców i to jemu kibicuje więcej osób w Polsce. Choć rzecz jasna nie brakuje również i takich, którzy życzą mu źle i to skazywanemu na porażkę Kownackiemu będą kibicowali w nocy z soboty na niedzielę.

Mocny cios, który łamie szczękę

Adam Kownacki nie ukrywa przed tą walką, ze postara się rozstrzygnąć ją przed czasem. Mocny cios to coś, czym obdarzyła go Matka Natura i z czego on będzie chciał zrobić maksymalny użytek. Moim zdaniem scenariusz tego pojedynku może wyglądać w ten sposób, że Kownacki skupi się na pierwszych czterech-pięciu rundach. Wtedy bowiem będzie najbardziej wypoczęty i siła oraz dynamika wyprowadzonego przez niego uderzenia największa. Wtedy to również Szpilka może chcieć najbardziej pokazać się swoim fanom, których z pewnością z Nowym Jorku będzie wielu. Znany z gorącego temperamentu pięściarz może nie utrzymać nerwów na wodzy i od pierwszego gongu zaatakować. Jeśli tak się stanie, to paradoksalnie szanse Kownackiego wzrosną.

Kownacki to nie mój poziom

To słowa Szpilki, który wielokrotnie w ostatnich tygodniach podkreślał, że stworzony jest do boksowania z lepszymi pięściarzami. Jeszcze niedawno w kontekście jego przeciwnika wymieniało się czołówkę światowych rankingów, a teraz naprzeciwko niego w ringu stanie Adam Kownacki, z którym w normalnych okolicznościach Szpilka by pewnie się nie mierzył. Jego ambicje sięgają Breazeale, Monsoura czy White’a i taki też był plan jeszcze kilka miesięcy temu – dopaść któregoś z nich i znowu wdrapać się na pułap, przy którym można myśleć już o walkach mistrzowskich. Dla Kownackiego zatem to będzie walka o coś więcej niż tylko zwycięstwo, natomiast dla Szpilki tylko kolejny stopień w drodze po upragniony tytuł czempiona.

A co, jak Szpilka przegra?

No właśnie, co wtedy? Czy ktoś sobie wyobraża w ogóle taki scenariusz, że Artur faktycznie przegrywa ten pojedynek? Kibice raczej nie, dziennikarze zajmujący się boksem też w to powątpiewają, ale to jest przecież tylko sport i wszystko może się zdarzyć. Wątpie, żeby Szpilka wtedy skończył karierę, ale jego przyszłość na pewno będzie stała pod wielkim znakiem zapytania. No bo tak, gość przegrał dwie walki, w których nie był faworytem, dostał manto od gościa z którym powinien wygrać. Zostaje mu wtedy w portfolio wygrana z Tomaszem Adamkiem, który wtedy nie był w najwyższej formie. Do tego Szpilka ma już 28 lat, czyli trudno jest mówić w jego kontekście o młodości, która zdaniem wielu osób w naszym kraju, jest wieczna. Artur musiałby się zastanowić nad sobą i wrócić do miesca, w którym był przed wylotem do USA. Walczyć częściej, za mniejsze pieniądze, podczas mniejszych gal ze słabszymi rywalami.

Kownacki to nie kelner, on potrafi walczyć

Takie głosy dochodziły z Łomnicy, gdzie Kownacki pomagał przygotowywać się Tomaszowi Adamkowi do walki podczas Polsat Boxing Night. Wiele osób spodziewało się, że Baby Face będzie obijany przez Górala podczas sparingów, a tymczasem ten potrafił skutecznie odpowiedzieć i – z tego co słyszałem – jeden czterorundowy sparing udało mu się nawet wygrać. Biorąc pod uwagę, ze Adamek był w dobrej formie i wiele osób go za nią chwaliło, to tym większe słowa uznania należą się właśnie Kownackiemu.

Tak naprawdę o tym pojedynku mógłbym pisać jeszcze wiele. Jedno jest pewne – ładunek emocjonalny w tym spotkaniu jest ogromny. Ktoś będzie miał w niedzielę poważnego kaca. Czy będziemy świadkami sensacji?

Zdecydowanym faworytem w tej potyczce jest Artur Szpilka. LV BET bardzo dużo płaci jednak za zwycięstwo Adama Kownackiego. Pełna oferta TUTAJ.

Jakub Borowicz

Komentarze