Słyszeliście kiedyś, jak piłkarz mówi, że „za tym trenerem skoczyłby w ogień” ? Jednym ze szkoleniowców, o którym z pewnością niejeden z jego podopiecznych by tak powiedział jest selekcjoner naszej reprezentacji, Adam Nawałka. Kiedy zachodzi taka potrzeba – surowy i wymagający, kiedy należy – kochający i cierpliwy. Jak ojciec. Opiekun naszej kadry dba o swoich piłkarzy i potrafi wyciągnąć do nich pomocną dłoń w momencie, gdy ci najbardziej tego potrzebują.

O tym, jak Adam Nawałka „buduje” swoich podopiecznych powiedziano już wiele. Zaznaczmy jednak, że selekcjoner nie robi tego bezinteresownie, bo dzięki swoim zagrywkom, często psychologicznym, ma w swojej reprezentacji żołnierzy, którzy gotowi są dla niego zrobić wszystko, potrafią bezgranicznie poświęcić się dla trenera i dobra zespołu. Oto kilka przykładów.

Arkadiusz Milik

Napastnik Napoli mówi wprost – „trener jest dla mnie jak ojciec”. Znają się długo, bo Nawałka jeszcze prowadząc Górnika Zabrze stawiał na nastoletniego wówczas napastnika, a ten odwdzięczał mu się bramkami. Potem pomógł snajperowi także nakręcić jego karierę klubowa, a zrobił to poprzez powołania do seniorskiej reprezentacji kraju. Ile to przekleństw w kierunku Adama Nawałki padło, gdy na z pozoru nic nie znaczący mecz kwalifikacyjny z Gibraltarem podebrał snajpera z „młodzieżówki”. Kiedy miesiąc później 20-letni wówczas piłkarz otwierał wynik spotkania z Niemcami na Stadionie Narodowym w Warszawie, selekcjoner jawił się jako geniusz. A trzeba podkreślić, że występy w reprezentacji pomogły wówczas napastnikowi wzmocnić pozycję w klubie. Nabrał pewności siebie i zaczął odgrywać coraz ważniejszą rolę w Ajaxie Amsterdam. W tym okresie wszystko, czego się dotknął, zamieniał w złoto.

To Milik otworzył konto strzeleckie Polaków podczas udanych Mistrzostw Europy w 2016 roku. I chociaż potem często irytował nieskutecznością, Nawałka zawsze konsekwentnie na niego stawiał. Podobnie nie zostawił swojego żołnierza na polu bitwy wówczas, gdy ten znalazł się na zakręcie swojej kariery. Po dwóch kontuzjach zerwania więzadeł w obu kolanach stanęła ona pod dużym znakiem zapytania. Tym czasem kiedy tylko nadarzyła się okazja, powołanie przyszło od razu. 15 minut tu, pół godziny tam… O ile napastnik Napoli nie nabawi się kolejnej poważnej kontuzji, wciąż będzie mógł liczyć na powołania od swego opiekuna i nie powinien się obawiać, że zabraknie go w 23-osobowej kadrze na Mundial. Nawet jeśli do samego turnieju finałowego nie strzeli gola, czego wcale nie można wykluczyć… Nawałka liczy na Milika i zrobi wszystko, żeby pomóc mu wrócić do optymalnej formy. A Arek prędzej czy później mu się za to odwdzięczy bramkami – jeśli nie teraz, to w kolejnych eliminacjach lub przy okazji innej, wielkiej imprezy – w końcu przed nim jeszcze dużo, dużo grania.

Kamil Grosicki

Dopiero ten selekcjoner pomógł wiecznemu talentowi polskiej piłki wspiąć się na zupełnie inny poziom. Ze statystycznego punktu widzenia to wręcz niewiarygodne! Jak można kogoś natchnąć aż tak wielką wiarą we własne możliwości?

Kiedy wpiszemy w wyszukiwarce nazwiska Grosicki i Nawałka, wyskakują kolejne tytuły artykułów: „Jestem jego żołnierzem”, „Jestem człowiekiem Nawałki”, „Gdyby nie trener Nawałka, to…”. I tak dalej, i tym podobne. Nie zapomnę anegdoty, opowiedzianej przez jednego z kadrowiczów, jak w przeddzień jednego z ważnych spotkań eliminacyjnych, chyba przed Rumunią, TurboGrosik na treningu prezentował się fatalnie. Nie wychodziły mu dośrodkowania, piłka uciekała spod nóg. Był wyraźnie zniechęcony i poirytowany swoją postawą. Tylko trener ciągle powtarzał „Kamil, jesteś w świetnej formie, dobrze, super” wyłapując pojedyncze, udane zagrania. Dzień później najgorszy na zajęciach Kamil był najlepszym piłkarzem na boisku…

„Efekt Nawałki” po raz kolejny mogliśmy zaobserwować w meczu z Koreą. Trapiony kontuzjami, będący w nie najlepszej formie skrzydłowy, w klubie grający w kratkę Kamil, kiedy nadszedł czas próby, strzelił gola i zaliczył asystę. Zrobił wszystko, żeby tylko nie zawieść selekcjonera. Dlatego możemy być chyba pewni, że akurat o formę Grosickiego podczas Mistrzostw Świata w Rosji możemy być spokojni. Gdy żołnierzowi przychodzi walczyć dla swojego generała, zawsze wybiera najostrzejszą amunicję.

Teraz Piotr Zieliński?

Bardzo chcemy wierzyć, że Adam Nawałka, swoim psychologicznym zagraniem, właśnie pozwolił wejść na wyższy poziom gry w reprezentacji także Piotrowi Zielińskiemu. W meczu na Stadionie Śląskim, po zdjęciu z boiska wszystkich liderów zespołu, ktoś musiał wziąć na swoje barki ciężar gry drużyny narodowej. Pomocnik Napoli poczuł się do odpowiedzialności, a gol dający zwycięstwo w meczu towarzyskim z Azjatami może mieć wielkie znaczenie dla strzelca. Dotychczas o 23-latku mówiło się, że w kadrze nie gra na miarę swoich wielkich możliwości. Czyżby w końcu się przełamał?

Na brak kreatywnego piłkarza w środku pola nasza piłka, masowo produkująca przecinaków, defensywnych pomocników i solidnych rzemieślników, narzekaliśmy chyba praktycznie od czasów Zbigniewa Bońka. Ponad trzy dekady czekaliśmy na rozgrywającego, który grałby na najwyższym, europejskim poziomie, którego wartość rynkową szacowano by w dziesiątkach milionów euro i który byłby na celowniku innych, jeszcze większych klubów. Problem polegał na tym, że „Zielu” w reprezentacji tracił połowę swoich atutów, stawał się innym, po prostu dużo słabszym piłkarzem. Orzełek na piersi ciążył, jak wielu innym obiecującym piłkarzom przed nim. Występował we wszystkich młodzieżowych reprezentacjach kraju, w tej dorosłej zadebiutował za trenera Waldemara Fornalika zaraz po swoich 19. urodzinach, ale wciąż zawodził. Euro 2016? 45 minut strachliwego występu przeciwko Ukrainie, po którym selekcjoner do końca turnieju schował go głęboko do szafy… Ale szybko wyjął go i odkurzył w kolejnych eliminacjach, a pomocnik w końcu zaczął spłacać dług zaufania. A każda kolejna asysta dodawała mu pewności siebie.

Piotra Zielińskiego bez wątpienia stać na to, żeby stać się czołowym pomocnikiem Europy, a we wtorek pokazał, że reprezentacja Polski może mieć z niego pożytek na lata. A on, stać się kolejnym żołnierzem, który za Nawałką pójdzie w ogień.

To oczywiście nie wszystko

To tylko trzy przypadki zawodników zbudowanych, wykreowanych dla kadry przez Adama Nawałkę, ale takich piłkarzy jest znacznie więcej. Czasami wystarczył gest, albo z pozoru nic nie znacząca zmiana, żeby dany piłkarz w kadrze zaczął wyczyniać cuda. Opaska kapitana sprawiła, że Robert Lewandowski wzniósł się na poziom światowy także w reprezentacji. A Krzysztof Mączyński? Artur Jędrzejczyk? Sławomir Peszko? Te przykłady można mnożyć, a ponieważ do kadry trafili właśnie nowi piłkarze, selekcjoner bez wątpienia niedługo zacznie inwestować w kolejnych z nich, kreować ich, pomagać w rozwoju ich karier klubowych. Dla dobra polskiej piłki.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem