Absurd roku! Mieli ważne informacje w sprawie Neymara, ale… zniknęły

Reporter programu "Aqui na Band" w brazylijskiej telewizji UOL Esporte, któremu Neymar udzielił w ostatnich dniach dwuczęściowego wywiadu, najpierw ogłosił, że ma palące informacje dotyczące przyszłości Brazylijczyka. Po czym poinformował, że... zapis wywiadu został skradziony. Neymar tymczasem wrócił do zajęć z PSG i całym sobą pokazuje, że jest w Paryżu za karę.

Prawda czy fikcja? Zwykła podpucha dla zyskania rozgłosu? Czy kryje się w tej historii jakieś drugie dno? Już przed kilkoma dniami UOL Esporte informowało, że opublikuje istotny, ekskluzywny wywiad z Neymarem. Mimo tego, że rzeczniczka prasowa, którą Brazylijczyk o dziwo ma w swojej ekipie, poinformowała dziennikarzy, że w czasie eventu w Neymar Jr Institute zawodnik PSG nie będzie rozmawiał ani o odejściu do Barcelony, ani Copa America, ani sprawie rzekomego gwałtu na brazylijskiej modelce. O czym zatem zechciał rozmawiać i czego dotyczyły owe istotne informacje? To jest dzisiaj zagadką.

Mam ważne informacje o przyszłości Neymara, ale nagranie zostało skradzione. Mam nadzieję, że uda mi się odzyskać ten wywiad – prezenter Aqui na Band.

Wywiad miał miejsce – to pewne, bo są tego namacalne dowody. W weekend karty z jego zapisem miały zostać jednak skradzione z bagażnika samochodu, w którym znajdował się sprzęt ekipy telewizyjnej.

Niezależnie od powyższego, Neymar kontynuuje prawdopodobnie jedyną skuteczną taktykę zbliżającą go do odejścia z PSG, czyli rozsadzanie klubu od środka – swoją postawą i wypowiedziami. Dawaniem świadectwa, że PSG to inna półka niż Barca, nie daje takiej radości z futbolu. Wizerunkowo, robi fatalnie nie tylko sobie, ale również klubowi, dając sygnał innym wielkim piłkarzom – „zastanówcie się czy chcecie tutaj przychodzić”. W poniedziałek wrócił – na pierwszy rzut oka: zupełnie bez entuzjazmu – do zajęć z drużyną. Już pierwszego dnia pobytu w Paryżu miał spotkać się z dyrektorem sportowym Leonardo i jeszcze raz poinformować o chęci odejścia. Jest zdrowy i gotowy do gry. Jeśli odmówi udziału w przedsezonowych sparingach, czekają go kary. Tym się jednak z pewnością nie przejmie. Wygląda na całkowicie zdesperowanego. Zupełnie inaczej niż Barca, której działacze wypowiadają się w sposób wyważony, spokojny – jakby czekali aż to Neymar odwali całą czarną, brudną robotę.