Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Abell pokonał Zimnocha, ale… kto to jest Zimnoch?

Mógł być przeciętny, porozbijany już zawodnik, dla którego pojedynek z Tomaszem Adamkiem będzie ostatnim pełnym wdechem powietrza w sportowej karierze. Będzie Joey Abell, czyli pięściarz plasujący się na 31. miejscu w rankingu sporządzonym przez Boxrec. Niby nic takiego, prawda? Każdy jednak ma z tyłu głowy w pamięci to, co Amerykanin zrobił z Krzysztofem Zimnochem na początku września 2017 roku.

Do tamtego momentu Abell był dla Polaków po prostu amerykańskim pięściarzem, który z rekordem 33-8 przyjechał do Polski na średniej wielkości galę. Co o nim wiedzieliśmy przed pojedynkiem z Zimnochem? Przegrał z Arreolą, Furym i Pulevem, czyli z pięściarzami, z którymi powinien przegrać. Z dziewięciu porażek aż siedem zanotował przed czasem, czyli mimo potężnych warunków fizycznych często nie był w stanie wytrwać do końca trwania pojedynku. Dysponuje piekielnie mocnym ciosem, o czym świadczy chociażby procent skończonych przez niego walk przez nokaut. Z 34 starć aż 32 zakończyły się przed czasem.

Czemu boimy się Abella?

Boimy się Abella w dużej mierze po tym, co ten zrobił z Zimnochem podczas gali w Radomiu. Baliśmy się już go podczas ceremonii ważenia, gdy Amerykanin wniósł na wagę 120 kilogramów i po ściągnięciu koszulki wszyscy kibice zamiast pleców zobaczyli lotnisko, na którym śmiało mógłaby wylądować awionetka. Już po kilku minutach walki wiadomo było, że skończy się to na dwa sposoby. Albo Zimnoch przeczeka pierwsze rundy i da się Abellowi zmęczyć, albo nadzieje się na jeden z jego potężnych ciosów i padnie na deski. To było do przewidzenia – zobaczyliśmy drugi z wariantów. Zimnoch przegrał przez ciężkie KO.

Z 34 zwycięstw Abell aż 32 odniósł przed czasem

Dlaczego Abell jest bardzo niewygodny dla Adamka?

Mimo tego że Amerykanin nie jest bokserskim wirtuozem (gdyby był, to nie zajmowałby 31. miejsca w rankingu) ma czym uderzyć, czyli przez cały czas trwania pojedynku będzie bardzo niebezpieczny. Pamiętam walkę Górala z Erikiem Moliną w kwietniu 2016 roku. Do pewnego momentu wyglądało to tak, jak wszyscy planowali. Adamek bił, odchodził, bił, odchodził i regularnie punktował swojego przeciwnika. Na kartach punktowych prowadził, ale – no właśnie – dostał pod koniec 10. rundy potężny cios, przez który padł na deski i już nie wstał. Poszedł niepotrzebnie na wymianę z pięściarzem, który ma w rękawicy schowaną podkowę. Molina jednym ciosem potrafił odwrócić losy rywalizacji.

Podobnie może być z Abellem. Od pierwszego do ostatniego gongu (o ile starczy mu sił) będzie bardzo niebezpieczny. W 10. rundzie przegrywając jednogłośnie i zdecydowanie u każdego z sędziów na kartach punktowych dalej będzie miał szansę walkę wygrać.

Abell to mańkut

A Adamek nie lubi walczyć z mańkutami. Zwracał na to uwagę we wtorkowym programie „Puncher” Janusz Pindera, kilkukrotnie mówił o tym również Mateusz Borek. Gdyby Góral mógł wybierać, to na pewno życzyłby sobie rywala praworęcznego, czyli walczącego z normalej pozycji. Będzie to dla Polaka małe utrudnienie, ale… ale to jest Adamek – nie ma o czym dyskutować. Tak doświadczony, 41-letni pięściarz nie ma prawa wybrzydzać i tego nie robi. Bierze co jest, ufa swojemu promotorowi i nie marudzi, że rywal jest taki lub owaki. To Adamka mają się bać, a nie Adamek ma się bać.

Zimnoch jest słaby

Weryfikujemy Abella na podstawie jego walki z Zimnochem, ale ten… jest za Adamkiem kilka półek. Okej – Polak, w miarę medialny gość, który sporo w życiu nakrzyczał i wzbudził trochę zainteresowania, ale nigdy w życiu nie wygrał poważnej walki. Przez ostatnie lata obijał emerytowanych pięściarzy, którzy nie mieli z poważnym boksem nic wspólnego. Adamek to dwukrotny mistrz świata i gość, który chciał być pierwszym mogącycm zdobyć najwyższe laury w trzech kategoriach. Jakość Abella jest zatem mocno niemierzalna, gdy weźmiemy pod uwagę jego osatatnią walkę z Zimnochem.

Adamek nie lubi walczyć z mańkutami

Adamek jest od Zimnocha mądrzejszy

I na pewno nie będzie z nim wchodził na wymianę w pierwszych rundach. Byłoby to skrajnie nieodpowiedzialne, bo wtedy właśnie Amerykanin będzie chciał się wyszumieć. Trzy, może cztery rozpoznawcze starcia będą prawdopodobnie nudne, bo Adamek będzie chciał zobaczyć, na co może sobie pozwolić. Abell będzie chciał jednym mocnym ciosem skończyć walkę i nie ma mu się czemu dziwić. Zimnoch zaproszenie do tańca przez Abella przyjął, na pewno nie zrobi tego Góral.

Tylko dwie możliwości rozstrzygnięcia pojedynku

Pojedynek skończy się albo zwycięstwem Adamka albo Abella – tu żadna nowość. Jak do tego dojdzie? Góral nie powinien tego wygrać przez czasem – nie widzę na to szans. Za to najprawdopodobniej zwycięży na punkty (80% szans na taki scenariusz). Abell za to, jeżeli wygra, to na pewno nie na punkty (1% szans na to). Jego zwycięstwo przez nokaut jest już jednak możliwe – dawałbym na taki scenariusz około 20%.

Mogła być spokojna sportowa emerytura i obijanie dziadków, którzy przyjeżdzają do Polski na fajną galę popstrykać sobie zdjęcia z kibicami. Jest Joel Abell, na którego trzeba uważać i który jest bardzo niewdzięcznym przeciwnikiem. Jego nazwisko na nikim w świecie boksu nie robi wrażenia, ale każdy docenia jego największe atuty, czyli piekielną siłę.

Tomek, miej się na baczności!

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.