…a na końcu i tak wygrywa Vive

Gdyby słynne powiedzenie Gary’ego Linekera, że „piłka nożna to taka dyscyplina, w której 22 facetów biega po boisku, a na końcu i tak wygrywają Niemcy” przełożyć na grunt rozgrywek o mistrzostwo Polski w piłce ręcznej, brzmiałoby ono mniej więcej tak „szczypiorniak to taki sport, w której po parkiecie biega 14 zawodników, a na końcu i tak wygrywa Vive” . Powiedzenie to aktualne jest już od prawie dekady.

I wszystko wskazuje na to, że nie inaczej będzie i w tym sezonie. Doprawdy trudno sobie wyobrazić, żeby po raz ósmy z rzędu w finale krajowych rozgrywek nie zmierzyły się zespoły z Kielc i Płocka.

Hegemonia

W swojej biografii „Niedokończona gra” wieloletni kapitan polskiej reprezentacji narodowej Grzegorz Tkaczyk tak pisał o swoim powrocie do polskiej ligi:

Lata mojej gry w Kielcach to całkowita dominacja Vive na krajowym podwórku. Wystarczy powiedzieć, ze od sezonu 2011/2012 do zakończenia mojej kariery co roku sięgaliśmy po podwójną koronę, ta sama sztuka udała się chłopakom w sezonie 2016/2017. Laliśmy wszystkich. Niejednokrotnie ja czy moi koledzy z drużyny słyszeliśmy na rozgrzewce z ust rywali prośby „Nie wpierdolcie nam dziś za dużo”. Wygrywaliśmy seriami, więc wielu przeciwników nie wierzyło w możliwość pokonania nas, modlili się o jak najmniejszy wymiar kary.

Wspomniane przez Tkaczyka rozgrywki 2016/2017 kielczanie zakończyli z samymi zwycięstwami na koncie: wygrali wszystkie 26 meczów fazy zasadniczej sezonu oraz sześć spotkań w fazie play off. Jedynie Wisła Płock w finale stawiła opór Vive, ale podobnie jak w poprzednich pięciu finałach, także i tym razem poległa. I mimo, że w bieżących rozgrywkach jesteśmy dopiero na półmetku ćwierćfinałowych dwumeczów, kolejne starcie o złoto dwóch odwiecznych rywali jest pewne jak amen w pacierzu.

Czy można się jednak dziwić, skoro i Wisła i Vive, to zespoły budowane w oparciu o znacznie wyższe budżety niż cała reszta ligowej stawki, a ich celem nadrzędnym jest dobra gra na arenie międzynarodowej? W ciągu ostatnich pięciu lat kielczanie trzykrotnie dochodzili do turnieju Final Four Ligi Mistrzów, a w 2016 roku, w dramatycznych okolicznościach wygrali te prestiżowe rozgrywki.

Tak więc Superliga jest rozgrywkami trzech prędkości. Jest Vive, następnie jeden-dwa kroki dalej Wisła Płock, a jakieś 10 kolejnych z tyłu cała reszta stawki.

Walka o brąz

Ostatnim sezonem, gdy w finale zabrakło kogoś z wielkiej dwójki były rozgrywki 2009/2010, a ostatnią drużyną, która zdołała wejść do finału – MMTS Kwidzyn. W XXI wieku tylko dwie drużyny: gdańskie Wybrzeże oraz Zagłębie Lubin zdołały sięgnąć po złoto i przerwać hegemonię kielecko-płocką.

Przed bieżącymi rozgrywkami także miejsca w finale zostały przydzielone jeszcze przed inauguracją sezonu i jedyną niewiadomą było w zasadzie tylko to, kto…sięgnie po brąz. Jak w rozmowie z Łączy nas Pasja przyznał były, wybitny reprezentant kraju, a aktualnie szkoleniowiec Wybrzeża Gdańsk, Marcin Lijewski, taka świadomość jest dla wielu klubów deprymująca.

Co zrobić? Mam nadzieję, że kiedyś sponsorzy spojrzą na piłkę ręczną bardziej przychylnym okiem. Te środki przeznaczone na sport będą większe. Mam nadzieję, że praca wykonana przez nas i przez inne kluby zostanie doceniona, a w perspektywie 2-3 lat liga wypromuje kolejnych, wartościowych zawodników. Wtedy przy mądrej polityce kadrowej być może uda się stworzyć zespół, który będzie mógł konkurować z Kielcami albo chociaż z Płockiem czy Azotami Puławy, które na tą chwilę też mają ogromne możliwości finansowe i całkiem dobry zespół.

Wybrzeże w tym sezonie zakwalifikowało się do ćwierćfinału, ale po pierwszym meczu z Wisłą jest już w zasadzie po wszystkim, rewanż w perspektywie 11 bramek przewagi będzie dla płocczan jedynie formalnością, tak samo jak dla Vive spotkanie przed własną publicznością z MKS Kalisz, który u siebie poległ różnicą 14 trafień. Dlatego interesujące wydają się jedynie pozostałe dwumecze, których stawką jest miejsce w półfinale: Azoty Puławy – Chrobry Głogów (w pierwszym meczu 28:25) oraz Gwardia Opole – Górnik Zabrze (28:24). Wszystko wskazuje na to, że wygrani z tych rywalizacji zagrają ze sobą w meczu o brąz. Skład finału będzie natomiast klasyczny, a dwumecz – na wysokim, europejskim poziomie. Jak na razie w tym sezonie aktualnie mistrzowie Polski pokonali największego rywala różnicą jednej i sześciu bramek…

…a na końcu i tak wygra Vive. Amen.

*

Stawki LV BET na mecze rewanżowe ćwierćfinałów Superligi.

Azoty Puławy – Chrobry Głogów | Sobota, 5 maja 2018| 13:00
Wygrają Azoty: 1.26
Remis: 11
Wygra Chrobry: 4.6

Górnik Zabrze – Gwardia Opole | Niedziela, 6 maja 2018 | 13:00
Wygra Górnik: 1.19
Remis: 13
Wygra Gwardia: 5.6

Pełna oferta LV BET na spotkania piłki ręcznej po kliknięciu w baner

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem