Piłka nożna: Szlagier w La Liga!

5:0 Realu z Granadą, 4:0 Sevilli z Realem Sociedad, 2:0 Atletico z Eibar – takimi wynikami zakończyły się wczorajsze spotkania drużyn z czołówki w Primera Division. Chcąc zachować z nimi kontakt, Barcelona musi dzisiejsze spotkanie wygrać. Chcąc do czołówki dołączyć, Villarreal musi sprawić niespodziankę zwyciężając Dumę Katalonii.

Barcelona udaje się na El Madrigal, by na gorącym terenie zmierzyć się z Villarreal. Zadanie to nie będzie należało do łatwych, bo forma podopiecznych Luisa Enrique daleka jest od optymalnej, a zespół Żóltej Łodzi Podwodnej w tym sezonie radzi sobie nadzwyczaj dobrze.

Pięć zwycięstw, remis i jedna porażka – tak radzą sobie w tym sezonie piłkarze Frana Escriby na własnym boisku. Tylko Real i Sevilla są pod tym kątem lepsi w La Liga, Barcelona plasuje się w tym zestawieniu za Eibar i Malagą. Co ciekawe, z Madrigal w tym sezonie tylko Deportivo Alaves zdołało wywieźć komplet punktów i – co jeszcze bardziej interesujące – ta sama sztuka udała im się również, gdy przyjechali na mecz z Barceloną na Camp Nou. W ostatnim spotkaniu rozegranym przed własnymi kibicami w 2016 roku Pato i spółka rozprawili się z dziecinną łatwością z Atletico Madryt 3:0 szokując tym samym cały piłkarski świat.

Jest 20 marca 2016 roku. Barcelona jedzie na El Madrigal z bezpieczną przewagą w tabeli nad drugim Realem Madryt. Do przerwy mecz toczy się pod dyktando piłkarzy Luisa Enrique, którzy po trafieniach Rakitica i Neymara prowadzą 2:0. Po przerwie za Pique na boisku pojawia się Mathieu, który najpierw popełnia fatalny w skutkach błąd, by kilka chwil później skierować piłkę do własnej siatki. Villarreal ostatecznie remisuje, choć jest bliski pokonania Blaugrany. Tydzień później Messi z kolegami przegrywają z Realem Madryt, dwa tygodnie później ulegają Realowi Sociedad, by w międzyczasie odpaść z Ligi Mistrzów. Do meczu z Żółtą Łodzią Podwodną Katalończycy mieli za sobą serię 38 meczów z rzędu bez porażki. Od tamtego pamiętnego 20 marca nastąpił przełom, po którym Barcelona przestała wygrywać.

suarez-laczy-nas-pasja

Cofnijmy się jeszcze bardziej wstecz. Jest 27 kwietnia 2014 roku. Barcelona po 55 minutach meczu z Villarreal przegrywa już 0:2 po trafieniach Caniego i Triguerosa. Zawodnicy Blaugrany wyglądają jak dzieci we mgle, na boisku nie wychodzi im absolutnie nic. Wtedy niespodziewanie trafienie samobójcze zalicza Gabriel Paulista, chwilę później to samo czyni Musacchio i Barca wyrównuje. Dani Alves w między czasie ochoczo zajada się bananem, który poleciał w jego kierunku z trybun, a Messi strzałem w 83 minucie spotkania zapewnia gościom zwycięstwo.

Te dwa przykłady jasno pokazują – dziś na pewno nie będzie nudy.

Szczególnie, że Barca przegrała w tygodniu w Pucharze Króla, a jej obecna strata do liderującego w tabeli Realu wynosi dziewięć punktów. Pato, Bruno i Dos Santos wiedzą, że przyjdzie im dzisiaj walczyć z Barceloną, którą interesuje tylko pełna pula. Z Blaugraną, która poza Camp Nou gra zdecydowanie najlepiej w całej Hiszpanii i która swój margines błędu już w tej kampanii wykorzystała.

Enrique na wczorajszej konferencji prasowej dał upust swoim przypuszczeniom odnośnie gry Villarreal w dzisiejszym spotkaniu. Zdaje sobie również sprawę z tego, co musi pokazać w niedzielę jego zespół, by odnieść sukces.

“Villarreal będzie chciał utrzymywać się przy piłce tak jak my. Musimy umiejętnie stosować pressing, bo przeciwnicy spokojnie mogą wymienić kilka podań pod naszym naciskiem, i dobrze operować piłką, kiedy będziemy w jej posiadaniu. Myślę, że będziemy w stanie stwarzać okazje bramkowe, ale będzie to trudny mecz. Kluczowe elementy będziemy mogli przeanalizować po zakończeniu spotkania. Na pewno ważne będą pressing i utrzymywanie się przy piłce. Będziemy musieli zagrać na wysokim poziomie, aby pokonać Villarreal.”

Jeśli Villarreal dziś wygra, to przeskoczy a tabeli Atletico i na dystans dwóch punktów zbliży się do Barcelony. Początek spotkania o 20:45.

Komentarze