7:1 z San Marino! Hat-trick Buksy, wyczyn „Lewego” i… kolejny raz bez zera w tyłach

Reprezentacja Polski nie dała szans San Marino, wygrywając w Serravalle 7:1. Pierwsza połowa wyglądała spektakularnie. Pozwalała zastanawiać się jedynie, jak wysokim wynikiem zakończy się spotkanie całkowicie zdominowane przez biało - czerwonych. W drugiej udowodniliśmy, że nawet w starciu z kopciuszkiem trudno zachować nam czyste konto i bezbłędną defensywę.

Robert Lewandowski pierwszego gola w kadrze strzelil San Marino. Strzelił mu również bramki 71 i 72, za sprawą których stał się dziś czwartym najlepszym strzelcem w historii piłki reprezentacyjnej, przed Miroslavem Klose. Szybko zamknął prowadzoną w mediach dyskusję – czy w ogóle powinien wychodzić do gry przeciwko półamatorom z San Marino, czy może oszczędzać siły na Anglię. Paulo Sousa (nie po raz pierwszy) wyszedł z założenia, że w tym konkretnym przypadku eksperymentował nie będzie, a kiedy maszyna pracuje to się jej nie przeszkadza. Robert już po chwili zaliczył ósme trafienie w ósmym spotkaniu pod wodzą Portugalczyka. A wcale nie było to jego ostatnie słowo. U Portugalczyka strzela częściej nawet niż w czasach Nawałki! 

Polacy zamknęli temat rywalizacji o punkty w ciągu 16 minut. Kiedy odważne wejście i dośrodkowanie Tymoteusza Puchacza zamknął Karol Świderski, stało się jasne, że San Marino walczy już tylko o jak najniższy wymiar kary i jak najlepsze wrażenie.

To prawdopodobnie największy pozytyw niedzielnej rywalizacji: biało – czerwoni nie dali się zagonić do narożnika. Ani przez moment nie trzęśliśmy się o wynik. Pełen komfort, przyjemna jednostka treningowa, którą należy odbyć i spokojnie pójść dalej.

Jedynym dylematem pozostawało to, gdzie zatrzyma się bramkowy licznik – naszej kadry i samego „Lewego”, który w 21. minucie miał już dublet. Na szczęście dla gospodarzy, w przerwie postanowił odpocząć.

Mogła cieszyć postawa Jakuba Modera, bo choć należy dodać dyżurne – TO TYLKO SAN MARINO – to jednak jego otwierające podania przeszywały linie rywala, przywołując myśl, że oto rośnie nam lider środka pola na lata. Jeszcze przed przerwą podwyższyliśmy na 4:0, mając kilka kolejnych okazji. Kompletnie zdominowaliśmy San Marino, mając apetyt na następne gole.

Paulo Sousa w przedmeczowej rozmowie z TVP Sport wytłumaczył zmiany w składzie, które obejmowały Tomasza Kędziorę, Kamila Piątkowskiego i Michała Helika w bloku obronnym czy Damiana Szymańskiego oraz Jakuba Kamińskiego w drugiej linii.

Zmieniłem linię defensywną, żeby dać innym zawodnikom szansę odnalezienia się w tym systemie i zaangażowania się w dynamikę zespołu. To ważne, żeby piłkarze rywalizowali, ale też niektórzy potrzebują odpoczynku. Musieliby zagrać trzy mecze w ciągu tygodnia, a w tym momencie to bardzo trudne. W składzie pojawili się zawodnicy, którzy powinni sobie poradzić – na przykład Jakub Kamiński.

W przerwie boisko opuścili Szczęsny, Lewandowski i Moder, a po chwili… San Marino zdobyło pierwszą bramkę w tych eliminacjach! Całkowicie na nasze życzenie.

Koszmarne nieporozumienie zaliczyli Piątkowski i Helik, a Nicola Nanni stanął oko w oko z Łukaszem Skorupskim. Niestety, nawet z ekipą San Marino, prezentującą się do przerwy doprawdy fatalnie, nie zdołaliśmy zachować czystego konta. Całe szczęście, że po około 20 minutach uspokoiliśmy sytuację piątym golem, autorstwa Adama Buksy, bo pierwszy fragment drugiej połowy wyglądał zaskakująco nerwowo i nieodpowiedzialnie w wykonaniu biało – czerwonych.

Tempo spotkania wyraźnie spadło. Na boisku pojawili się debiutanci – Bartosz Slisz i Nicola Zalewski, a gra niespodziewanie się wyrównała. Jeszcze w przerwie wydawało się, że przynajmnie po meczu z San Marino nie będzie okazji do malkontenctwa i szukania dziury w całym, ale prawdopodobnie wnikliwi obserwatorzy takie powody do narzekania w drugiej połowie znaleźli.

Po stronie plusów niewątpliwie należy zapisać występ Adama Buksy, który już w doliczonym czasie dorzucił dwa kolejne gole, kompletując klasycznego hat-tricka!

Dwa występy w narodowych barwach i cztery gole – trudno wymarzyć sobie lepszy start reprezentacyjnej przygody. Choć rywal nie należał do silnych, snajper New England Revolution potwierdził, że ma nosa do zdobywania bramek i musi być poważnie rozpatrywany w kontekście kolejnych występów z orzełkiem.

https://twitter.com/pustulkaa/status/1434618705384718346?s=21

Finalnie, osiągamy cel minimum na wrześniowe zgrupowanie. Zgarniamy sześć punktów w starciach z Albanią i San Marino. Kluczowym testem, nie tylko w kontekście punktowym, będzie starcie z Anglikami. Jego przebieg na nowo ułoży tabelę polskiej grupy, ale i zdeterminuje klimat wokół kadry i selekcjonera Paulo Sousy po trzech rozegranych spotkaniach.

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem