7 propozycji dla Najmana, by projekt „boks na Narodowym” wypalił

Teoretycznie porywa się z motyką na słońce - na największy obiekt w kraju pcha się bez bokserów pierwszej kategorii. Jak nic metody szuka w szaleństwie.

Choć do postaci Marcina Najmana trudno podchodzić z wielką życzliwością, to ze względu na potencjalne korzyści dla całego boksu w Polsce, wypada mu życzyć powodzenia przy organizacji gali na Stadionie Narodowym. Teoretycznie porywa się z motyką na słońce – na największy obiekt w kraju pcha się bez bokserów pierwszej kategorii. Jak nic, metody szuka w szaleństwie. A ja – mimo prywatnego zakładu z kolegą, że do gali nie dojdzie – postanowiłem mu trochę pomóc. Poniżej znajdziecie kilka rad dla promotora imprezy, która ma się odbyć w maju przyszłego roku. Aby za kilka lat nikt nie mówił „wyszedł na tym, jak Najman na Narodowym”.

Foto Norbert Barczyk / PressFocus

1. Mariusz Wach kontra David Price

Nie łudźmy się – szanse na to, że Tyson Fury zawalczy z Mariuszem Wachem na Stadionie Narodowym są mniej więcej takie, jak występ Alicji Bachleda-Curuś w najbliższym Meczu Gwiazd NBA. Podobnie ma się sprawa z Davidem Haye’m czy Tony’m Bellewem. Nie ten kaliber zawodników, po prostu. Ale o dobre, a przy tym dużo tańsze nazwisko warto się postarać. Pierwszy przykład z brzegu – David Price. Ciągle pięściarz, który budzi emocje, którego chce się oglądać, niebezpieczny w pierwszych rundach, ale już po swoim najlepszym okresie, na pewno porozbijany psychicznie i fizycznie. Zdecydowanie w zasięgu finansowym organizatorów gali. Dwa wielkoludy o znanych nazwiskach w ringu – tę walkę wielu kibiców spoza Polski obejrzałoby z chęcią. A kto, jeśli nie Price? Choćby Charles Martin, aczkolwiek Amerykanin pewnie nie wydał jeszcze 5 milionów dolarów otrzymanych za walkę z Anthony’m Joshuą i ciągle żyje w przekonaniu, że pieniądze zostaną z nim do końca życia. To może być problem. Ale ściągnięcie Derecka Chisory nie musiałoby być tak trudne. A Chisora – sportowo i marketingowo – byłby doskonałym wyborem.

FOT LUKASZ LASKOWSKI / PRESSFOCUS

2. Izu Ugonoh kontra Bermane Stiverne

Trzeba będzie o Izu powalczyć. Ugonoh póki co odbił się od amerykańskiego boksu jak od ściany i szuka najlepszej drogi na powrót na odbudowanie się. Zarobić większe pieniądze może aktualnie tylko w Polsce – albo u Mateusza Borka na wiosnę, albo na Stadionie Narodowym latem (chyba że i tu, i tu). Ugonoh ma ogromny potencjał marketingowy, ewidentne bokserskie atuty, budzi zainteresowanie, jest lubiany. Dobry matchmaking to w tym przypadku klucz. Biorąc pod uwagę, że Polak w zasadzie całą obronę opiera na pracy nóg, a większe tempo w walce sprawia mu spore problemy, dobrym wyborem byłby np. Bermane Stiverne – wolny na nogach, boksujący w jednym tempie. Amerykanin po ostatniej walce raczej na lepsze oferty nie ma co liczyć, a Don King pewnie daruje sobie kolejną próbę zbudowania go w rankingach do pozycji obowiązkowego pretendenta. Inne nazwiska rywali? Eric Molina, może Joey Abbell. Wendetta zawsze dobrze się sprzedaje.

Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

3. Ewa Piątkowska konta Aleksandra Sidorenko lub debiut w MMA

Fajne, że Ewa w końcu się trochę porusza. Jest jednak pewien problem. Boks kobiet ogląda się na tyle ciężko, że aby ludzi zainteresować, trzeba postawić w pierwszej kolejności na dobry marketing. Przeciętny kibic w Polsce zna dwie bokserki – Ewę Brodnicką oraz autorkę wszystkich części jej nieautoryzowanej biografii, czyli Piątkowską. Dlatego trzeba coś więcej niż ściągnąć solidną rywalkę z zagranicy. Walkę Piątkowska – Brodnicka oglądało się bardzo dobrze, mimo że sportowo była słaba – ze względu na ogrom emocji dookoła niej. Potencjalne rywalki dla Piątkowskiej? Przede wszystkim Aleksandra Sidorenko, najlepiej wyszkolona zawodniczka boksująca w Polsce. Sasha nie ma kompleksów, pewnie tę walkę dałoby się nieźle sprzedać w mediach. A może debiut w MMA, o którym Piątkowska coraz śmielej mówi? Jestem za.

Foto Rafal Rusek / PressFocus

4. Robert Talarek kontra Domenico Spada

Dobrym pomysłem dla Roberta Talarka byłby solidny rywal z zagranicy. Ktoś znany, skłonny do ringowej bójki, której Talarek też nie zwykł odmawiać. Trudno oczekiwać, by  Polakowi ściągnięto journeymana ze znanym nazwiskiem typu Jorge Paez Junior, Elvin Ayala czy Orlando Lora (o Glenie Tapii nawet nie wspomnę), bo raz że wszyscy za drodzy na walkę numer 5 czy 6, a dwa – raczej by z Talarkiem wygrali, co jego promotorowi średnio by się uśmiechało. Bardzo ciekawym rozwiązaniem byłby Domenico Spada – ofensywny, choć nie dysponujący specjalnie mocnym uderzeniem Włoch, który dwa razy wygrał z Mariuszem Cendrowskim. Spada kilka razy mierzył się z czołówką wagi średniej i zwykle stawiał jej duży opór, był nawet bliski zdobycia pasa tymczasowego mistrza świata. Z zawodników dostępnych pod ręką niezłym rozwiązaniem byłby Oleksandr Stretsky, solidny Ukrainiec, który niedawno stoczył ringową wojnę z Bartłomiejem Grafką. Można też spojrzeć kategorię wyżej, gdzie zawsze pełne emocji pojedynki daje Jordan Kuliński.

Krzysztof Porebski / PressFocus

5. Marcin Rekowski kontra Damian Grabowski lub Michał Kita

Boks vs MMA, to teraz modne. Zamiast obrażać się na rzeczywistość, można z mniejszą niż zwykle satysfakcją zrobić dobry biznes. Nie musi to być bardzo drogi pojedynek na szczycie, niech będzie chociaż średni poziom sportowy, ale walka, która poruszy wyobraźnie. Rekowski jest w takiej sytuacji życiowo-sportowej, że ofert nie odrzuca, z kolei kariery Damiana Grabowskiego czy Michała Kity znalazły się na rozdrożu. Inną opcją jest Michał Wlazło, choć obiektywnie najsłabszą, bo Onet nie mógłby krzyknąć tytułem „Były zawodnik UFC/KSW powalczy w boksie z poskromicielem pogromcy Mike’a Tysona!!!”. A milion kliknięć piechotą nie chodzi.

Krzysztof Porebski / PressFocus

6. Kamil Łaszczyk kontra Martin Parlagi

Sporo ostatnio słychać o mieszkańcu Wrocławia, w czym zresztą miałem swój udział, bo szum wywołał jeden z moich tweetów (polecam się!). Skoro się mówi, to nie warto czekać, aż się przestanie. Niech mówi się jeszcze więcej. Łaszczyk to dobry zawodnik, który bardzo czeka na szansę. Występu na Stadionie Narodowym na pewno by nie odmówił, a i promotor przyznał, że da mu wolną rękę. Kto mógłby być rywalem Kamila? Moja propozycja – Martin Parlagi, niezły Czech, mocno bijący, który miał na deskach Bena Jonesa czy Marco McCullougha. Pewnie niedrogi, a na pewno wysokiej jakości. Gwarantuję, ze byłby to bardzo dobry pojedynek.

Foto Lukasz Laskowski / PressFocus

7. Dariusz Snarski kontra Krzysztof Szot

Łatwa do zrobienia, tania, a naprawdę przyjemna walka. 88 lat w ringu, to by było coś! Może nawet rekord? Z pewnością byłoby sporo kpin, docinków, tak jak przy okazji innych walk staruszków. Ustalmy – ta walka żadnemu z nich nie otworzyłaby drzwi do czegokolwiek, nie o to by chodziło. Talarki swoich czasów mogliby po prostu dać fajną walkę, poruszyć tłumy. Tak na początek gali, aby się lepiej oglądało resztę.

Marcin Piechota

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem