5 powodów, przez które Polska przegrała ze Słowenią

Reprezentacja Polski nie tylko straciła pierwszego gola w eliminacjach do mistrzostw Europy 2020, nie tylko straciła pierwsze punkty, ale też zaliczyła pierwszą porażkę. Słowenia wygrała z biało-czerwonymi 2:0. Dlaczego zrobiła to zasłużenie?

Początek w wykonaniu biało-czerwonych nie był najgorszy. Piłkarze Jerzego Brzęczka spokojnie ruszyli z miejsca, po „jedynce” wrzucili „dwójkę”, ale fani reprezentacji Polski nie doczekali się szybkiej jazdy na najwyższym biegu. Kadra męczyła się na trójce, w dodatku zaliczyła dwie stłuczki po drodze i w trasie powrotnej do Polski nie będzie wracała w dobrych humorach, a przede wszystkim – bez choćby punktu.

Dlaczego tak się stało? Dlaczego Polacy nie stwarzali sobie żadnych sytuacji? Dlaczego nie oddawali celnych strzałów? Oto pięć, naszym zdaniem najważniejszych powodów takiego stanu rzeczy:

1. Przewidywalność

Selekcjoner reprezentacji Słowenii Matiaż Kek na pewno analizował grę reprezentacji Polski, a ta nie nie spróbowała go niczym zaskoczyć. W składzie na mecz nie tyle nie było żadnych niespodzianek, co chyba za bardzo uwierzyliśmy w słynne piłkarskie hasło o tym, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Tymczasem już przed meczem było wiadomo, że na jednym ze skrzydeł nie pohasamy, że nasz lewy obrońca ma tylko prawą nogę, że na świetnych napastników trzeba podwójnie uważać i wyłączyć ich z gry. Odpowiednio zneutralizowani polscy piłkarze wyglądali na bezradnych.

2. Napastnicy bez podań

Nie strzeliliśmy gola, nie byliśmy nawet bardzo blisko tego (nie licząc skandalicznej decyzji sędziego o nieuznaniu bramki Grosickiego). Niektórzy obarczą za to winą napastników, ale to byłoby zbyt duże (i niesłuszne) uproszczenie sprawy. Piłka nożna to nie jest sport indywidualny, a zespołowy. Żeby maszyna mogła działać – muszą odpowiednio funkcjonować wszystkie jej tryby. Nie bez powodu drużynę buduje się od obrony. Gdy swoje robi bramkarz, dobrze funkcjonuje obrona, a odpowiednio pomaga pomoc – dopiero wtedy można rozliczać snajperów z wykorzystania stworzonych im sytuacji. Krzysztofa Piątka i Roberta Lewandowskiego nie ma z czego rozliczać.

3. Zieliński na boku

Piotrek może grać na boku pomocy, co nie znaczy, że jego najlepszą odsłonę zobaczymy przy linii bocznej. Skrzydłowym w rozumieniu polskiego stylu gry nigdy nie był, nie jest i prawdopodobnie nie będzie. Nie jest Usainem Boltem, nie ma turbo Grosickiego, nie dośrodkuje w pełnym biegu jak David Beckham. Najgroźniejszy był wtedy, gdy „łamał” akcje – no właśnie – do środka…

4. Zieliński nie w środku

Środek pola Krychowiak – Klich to często zapewnienie dobrej gry w destrukcji, odpowiedniego ustawienia, dużych pokładów walki, zaangażowania, serducha, ambicji… Ale nie miliona prostopadłych piłek do Piątka czy Lewandowskiego. Nie niekonwencjonalnych zagrań, które rozszarpią dobrze ustawioną obronę rywali. Mieliśmy jednego piłkarza, który czasem zawodzi, ale potrafi jednym zagraniem odmienić losy meczów. Potrafi zrobić różnicę, wykorzystać przewagę, znaleźć dobrze ustawionego partnera. Niestety, grał przy linii bocznej zamiast „stemplować” każdą akcję.

5. Jednostajna gra

Polacy nie zaczęli źle, ale też nie zareagowali na straconą bramkę. Grali tak samo, a przed każdą kolejną akcją można było przyjmować zakłady, jak się zakończy. Jeśli piłka trafiała do Bereszyńskiego – wiadomo było, że ten „zawinie” na prawą nogę. Jeśli do Zielińskiego – było jasne, że nie pomknie po skrzydle. Jeśli do Klicha i Krychowiaka, to ci raczej rozrzucą do boku aniżeli do przodu. Poza tym tempo gry można było uznać za jednostajne. Brakowało przyspieszenia, niezwłocznej zmiany strony i ciężaru gry, zaskakującego strzału z dystansu. Wszystko „na jedno kopyto”. Można było odnieść wrażenie, że mecz mógłby trwać i 990 minut, a Słoweńcy i tak czytaliby nas jak otwartą książkę. I ze spokojem reagowali na wszystkie nasze plany.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem