Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

45-letni bokser właśnie wygrał 11. walkę z rzędu. Poznajcie duńskiego Hopkinsa!

Ma 45 lat, czyli jest w wieku, w którym… W którym powinien robić to, na co ma ochotę, jeśli zdrowie pozwala, bo dużo czasu już na szaleństwa nie zostało. Spełnia więc zaległe marzenia. Gdy był młody, zwykle walczył na warunkach rywali, u ich promotorów, u ich sędziów. Jakiś czas temu się to zmieniło. Lolenga Mock

Ma 45 lat, czyli jest w wieku, w którym… W którym powinien robić to, na co ma ochotę, jeśli zdrowie pozwala, bo dużo czasu już na szaleństwa nie zostało. Spełnia więc zaległe marzenia. Gdy był młody, zwykle walczył na warunkach rywali, u ich promotorów, u ich sędziów. Jakiś czas temu się to zmieniło. Lolenga Mock w kwietniu skończy 46 lat. Niewykluczone, że niedługo dostanie szansę walki o mistrzostwo świata w boksie zawodowym.

Będąc w idealnym dla sportowca wieku zdarzyło mu się przegrać osiem na dziesięć walk, jedną zremisować. Łatwo więc policzyć, ile wygrał. Uległ wtedy minimalnie Malikowi Dziarrze (rekord 18-1), bardzo dyskusyjnie Mario Veitowi (43-1), miał na deskach Davida Haye’a, za którym poszedł do wagi junior-ciężkiej ważąc raptem 83 kilogramy. Ale i z nim oczywiście przegrał. Na początku ryzykował – że zostanie oszukany. Potem przestał, bo miał taki rekord, że ryzyko zamieniło się w smutną świadomość, iż wyrównanych walk sędziowie nie pozwolą mu wygrać. Z prospekta szybko stał się egzaminatorem młodych i zdolnych bokserów. Wygrałeś z Lockiem? Ok, warto w ciebie inwestować, przechodzisz dalej. Następny!

Od czasu do czasu sprawiał niespodzianki. W 2010 roku pokonał w Danii mocnego Giovanniego De Carolisa (późniejszy mistrz świata i pierwszy pogromca Vincenta Feigenbutza) oraz we Włoszech Lorenzo Di Giacomo, zostając mistrzem Unii Europejskiej. „Byłem w karierze okradany tyle razy, że zdawałem sobie sprawę, iż muszę gościa znokautować” – mówił po wygraniu z Giovannim Alvarezem.

Po tamtej walce tak bardzo uwierzył w siebie, że zapowiedział… zunifikowanie pasów mistrza świata w wadze półciężkiej.

To było jednak nierealne. Umiejętności starczyło na Charlesa Brewera, byłego rywala Svena Ottke w walkach o mistrzostwo świata (dwie kontrowersyjne wygrane Niemca), ale już Lucian Bute to były trzy rozmiary kapelusza za dużo. Mock przegrał z nim na gali, na której bili się niepokonani wówczas Adrian Diaconu, Ionut Dan Ion czy Antonin Decaire. Mógł od nich podpatrzeć nieco techniki, oni u niego niezłomny charakter.

W 2011 roku Mock przyjechał do Rzeszowa, rodzinnego miasta Dawida Kosteckiego, pojedynkować się właśnie z „Cyganem”. Walka była wyrównana, Kostecki unikał otwartej konfrontacji, w związku z czym Mockowi trudno było osiągną wyraźna przewagę. Mimo to miał rywala na deskach. W Polsce walkę wygrał Kostecki, w Danii wygrałby ją Mock, na neutralnym gruncie – raczej minimalnie Kostecki, bo boksowano na jego warunkach. „Rozerwę go na strzępy! Jedyna zagadka jest taka, czy znokautuję go, czy obiję bez litości” – mówił przed walką „Super Expressowi” polski półciężki, już wtedy dużo lepszy w przechwałkach niż w ringu. Po walce zmienił ton wypowiedzi. „Wygrałem z doświadczonym zawodnikiem, który miał mistrza świata na deskach i który wcale nie był na straconej pozycji” – mówił z uznaniem o rywalu.

Po tej walce Mock przegrał tylko raz – z niepokonanym wtedy Erikiem Skoglundem, który z bardzo dobrej strony pokazał się niedawno w turnieju WBSS. A potem się zaczęło!

W ubiegły piątek wygrał 11. walkę z rzędu – z bardzo mocnym Rosjaninem Dmitrijem Czudinowem, byłym tymczasowym mistrzem świata, będącym po serii sześciu kolejnych wygranych.

Pozostałe nazwiska pokonanych przez niego pięściarzy też robią wrażenie. Luke Blackledge – ten, który wygrywał z Liamem Cameronem czy Lee Markhamem. Dereck Edwards – ten, który znokautował Badou Jacka i był bliski tego samego w walce z Andre Dirrellem. David Zegarra – ten, który przyjechał do Mocka z nieskazitelnym rekordem po 30 stoczonych pojedynkach. Duńczyk na stare lata jest prowadzony odważnie, ale spłaca kredyt zaufania.

Po ostatniej wygranej przesunął się na 19. miejsce w rankingu BoxReca. Za nim znalazł się między innymi świetny Jose Uzcategui, znakomity Ronald Gavril czy doskonale znani byli mistrzowie świata – Sakio Bika i Peter Quillin. Póki co żadna z czterech uważanych za prestiżowe federacji (WBA, WBC, WBO, IBF) nie uwzględnia go w czołowej 15 swojego rankingu, co daje możliwość stoczenia walki o mistrzostwo świata. To chyba jednak kwestia czasu, bo pokonany Czudinow w WBC był piętnasty, więc Mock powinien przynajmniej wskoczyć w jego miejsce.

O ile pasy WBC i WBO (dzierżone przed Davida Benavideza i Gilberto Ramireza) są z pewnością poza jego zasięgiem, o tyle w IBF od niedawna rządzi przeciętny Caleb Truax, a w WBA niewiele lepszy Tyron Zeuge. Amerykanin zapewne wybierze ofertę najlepiej płatną, zdając sobie sprawę, że jest mistrzem nieco z przypadku. Co innego Zeuge – świetnie wyszkolony, ale słaby fizycznie Niemiec raczej będzie prowadzony ostrożnie, skoro do turnieju WBSS jego grupa zamiast niego zgłosiła… jego trenera. Mock mógłby być więc rywalem w dobrowolnej obronie. Pewnie trudno byłoby mu wygrać w oczach sędziów, ale gdyby w wieku 46 lat (skończy tyle w kwietniu) wygrał przynajmniej w oczach swoich i kibiców – mógłby odejść z dumą i przekonaniem, że warto było tyle czekać.

MARCIN PIECHOTA

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.