23 piłkarzy reprezentacji na 100 dni przed Mistrzostwami Świata

Studniówka – potoczna nazwa balu przedmaturalnego, który odbywa się w przybliżeniu sto dni przed rozpoczynającymi się w maju maturami. Jeśli podobny zwyczaj mieliby reprezentanci przed zbliżającymi się wielkimi krokami Mistrzostwami Świata, dziś Sławek Peszko rozkręcałby imprezę, a Kamil Grosicki puszczał z głośników najnowszy hit Zenka Martyniuka.

Z tej okazji również postanowiliśmy się nieco zabawić i wybraliśmy 23 nazwiska, które niekoniecznie znajdą się na czerwcowej liście powołanych na mundial przez Adama Nawałkę, ale śmiało znaleźć się powinni. Jedni ze względu na doświadczenie i zasługi, inni – poprzez bardzo dobrą formę, która była kluczowym czynnikiem przy wyborze tej kadry, a jeszcze inni zostali wytypowani dla dodania do tej biało-czerwonej mieszanki pierwiastka nowości, świeżości i młodości. Nie przedłużając:

Bramkarze

1. Wojciech Szczęsny. Nie trzeba się tu rozwodzić – fantastyczna forma w Juventusie, niemal gwarancja zachowania czystego konta i godny następca legendarnego już Gianluigiego Buffona. Miał pecha na ostatnich dwóch wielkich turniejach – w pierwszym meczu na Euro2012 obejrzał czerwoną kartkę i wypadł ze składu, na Euro2016 doznał kontuzji i… wypadł ze składu. Może do trzech razy sztuka?

1. Wojciech Szczęsny

2. Łukasz Fabiański. Małym kamyczkiem w ogrodzie było z pewnością to, że nie obronił żadnego rzutu karnego na ostatnich Mistrzostwach Europy. Sam ogród prezentował się jednak bardzo, bardzo okazale. Znów odstawiony w ostatniej chwili, znów nie obrażał się i nie fochał, tylko pokazał wielką klasę. Taką, jaką na co dzień prezentuje w Premier League. Pewniak.

3. Arkadiusz Malarz. Są dwie koncepcje: trzecim bramkarzem powinien być młody-zdolny, żeby otrzaskał się z atmosferą wielkiego turnieju. Jednak po pierwsze: Szczęsny stary nie jest, a po drugie – nie widzimy na radarze żadnego wyróżniającego się. Lepiej wyróżnić najlepszego ligowca w ubiegłym roku, świetnie broniącego barw Legii Warszawa. Zasłużył zdecydowanie bardziej, aniżeli rezerwowi w klubach Skorupski czy Tytoń.

Obrońcy

4. Łukasz Piszczek. Komentarz właściwie jest zbędny – każdy wie, na ile stać prawego defensora Borussii Dortmund oraz że stać go na bardzo dużo. Świetna forma w klubie, od dawna nie zawodzi w kadrze. Konkurencje na prawej obronie ma dość dużą jak na realia naszej kadry, ale pierwszego składu bez niego sobie nie wyobrażamy.

4. Łukasz Piszczek

5. Kamil Glik. Dla wielu najlepszy polski piłkarz w 2017 roku, bowiem nie tylko był ostoją defensywy reprezentacji, która awansowała na rosyjskie mistrzostwa, ale i osiągnął bardzo wiele w klubie. Z Monaco wyprzedził PSG w Ligue 1 i sięgnął po mistrzostwo Francji, a także doszedł do półfinału Ligi Mistrzów. Oby utrzymał formę, także tę strzelecką, przynajmniej do czerwca i lipca.

6. Bartosz Bereszyński. Niedawno wydawało się, że w Sampdorii stoi na straconej pozycji. Okazało się jednak, że to on z całej trójki Polaków jest najbliższej pierwszego składu, który wywalczył sobie w imponującym stylu. Jego dużą zaletą jest to, że może grać zarówno na prawej, jak i lewej stronie defensywy. Na lewej flance obrony w ostatnich meczach kadry prezentował się znakomicie.

7. Maciej Rybus. Wyleczył uraz, wystartował w nowym roku w podstawowym składzie Lokomotivu Moskwa. Przede wszystkim: ma naturalnie ułożoną lewą nogę, to nie jest przyszywany lewy obrońca, choć przecież przez lata występował na skrzydle. Coraz lepiej radzi sobie w defensywie, potrafi dośrodkować i włączyć się do ataku.

Kamil Glik i Maciej Rybus

8. Michał Pazdan. Nie przemawia za nim ostatnia forma, choć z nią też nie jest tak źle, jak wskazywałyby na to opinie dziennikarzy czy ekspertów. Pazdan w parze z Glikiem i Pazdan w Legii to dwóch innych Pazdanów. Umówmy się: środkowy obrońca w Polsce to towar, mimo wszystko, mocno deficytowy. Nie chcemy powiedzieć, że pojechać ma z braku laku, ale konkurencji nie ma, delikatnie mówiąc, ogromnej.

9. Thiago Cionek. Żołnierz Nawałki, a skoro bezgranicznie wierzy mu selekcjoner i innych, dobrych opcji nie widać – przychylamy się ku tej opcji. W przeciwieństwie do Marcina Kamińskiego czy Bartosza Salamona regularnie występuje w swoim klubie. Dodajmy: już nie na zapleczu Serie A, a na najwyższym poziomie rozgrywkowym we Włoszech.

10. Robert Gumny. Zastanawialiśmy się, kto ma być czwartym bocznym obrońcą: Tomasz Kędziora, Artur Jędrzejczyk czy on. Postawiliśmy na młodego, a jednocześnie przezdolnego piłkarza Lecha Poznań. Przyszłość przed nim, warto wziąć go na wielki turniej. Nie zawiedzie, gdy przyjdzie mu zagrać, a otrzaska się z klimatem wielkiego turnieju. Wielka inwestycja na przyszłość, a w obliczu fatalnej formy Jędrzejczyka – to wcale nie jest wybór na wyrost.

Pomocnicy

11. Piotr Zieliński. Zaczynamy od najbardziej oczywistego wyboru: piłkarz Napoli grał najdłużej ze wszystkich w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji, zaś w będącym na absolutnym szczycie Serie A zespole Napoli odgrywa może nie kluczową, ale ważną rolę. Strzela, genialnie asystuje. Jest w lepszej formie niż Hamsik i gdyby nie status legendy reprezentanta Słowacji, pewnie grałby już w pierwszym składzie od deski do deski.

11. Piotr Zieliński.

12. Karol Linetty. Kolejny środkowy pomocnik, do którego nie można mieć zastrzeżeń, jeśli chodzi o sezon w klubie. Świat zdobywa jego partner z środka pola, Torreira, ale i Linetty’ego wiele osób za występy w Sampdorii chwali. Do dobrej gry, żelaznych płuc i wysokiej celności podań potrafił dołożyć także liczby w ofensywie.

13. Grzegorz Krychowiak. Jego West Bromwich Albion to kompletna katastrofa, ale dla Krychowiaka nie liczy się to, czy zdoła się utrzymać w Premier League, czy też nie. Do Anglii jest wypożyczony i pewnie kwestia awansu obchodzi go mniej więcej tak, jak zakup nowego płaszcza. Czyli niby tak, ale świat się nie zawali, delikatnie mówiąc. On ma w WBA się przygotować motorycznie i złapać rytm meczowy, by na mundial być choć w części tak ważną postacią, jak na Euro 2016.

14. Przemysław Frankowski. W każdej reprezentacji muszą znaleźć się zawodnicy, którzy nie tylko tworzą jej kręgosłup, atmosferę i są ze sobą zgrani, ale i potrafią ostatnio dobrze grać w piłkę. Tacy ludzie naciskają na zawodników pierwszej jedenastki, często wnoszą coś nowego, zapobiegają stagnacji. Skrzydłowy Jagiellonii wydaje się być wyborem do tego idealnym.

15. Taras Romańczuk. Nie wróżymy z fusów, tylko wybieramy najlepszych na nieco ponad trzy miesiące do pierwszego spotkania. Na ten moment jest w lepszej formie, niż Krzysztof Mączyński (nie zachwyca w Legii, choć duet Nawałka-Zając bardzo go ceni i pewnie na mundial zabierze) czy też Jacek Góralski, który w Ludogoretzu Razgrad znajduje się w rozkroku pomiędzy ławką rezerwowych i pierwszym składem. Poza tym Mączyński nie jest typową „szóstką”, o czym przekonaliśmy się w Kopenhadze (0:4 z Danią). Ponadto Romańczuk jest w tym zestawieniu dobrym uzupełnieniem na środku obrony (wybraliśmy trzech stoperów, piłkarz Jagi w razie awarii mógłby być czwartym). Kwestię jego polskości, bardzo ważną skądinąd w kontekście reprezentacji, wyjaśnimy wieczorem w jednym z tekstów na stronie.

19. Jakub Błaszczykowski

16. Kamil Grosicki. Skrzydłowy Hull jaki jest, każdy widzi. Nie wszystkim podoba się jego sposób bycia w mediach społecznościowych, wielu wyciąga mu nie zawsze trafne wypowiedzi w wywiadach, ale to nasze „turbo” i to dosłownie. W kadrze niemal zawsze dobry – czy był rezerwowym w Rennes, czy – jak teraz – występuje na zapleczu Premier League. Jesteśmy dziwnie pewni o to, że na mistrzostwa zdoła się wykurować i niejednokrotnie zrobić wiatrak z bocznych obrońców rywali.

17. Szymon Żurkowski. Nie zachwyca wiosną cały Górnik Zabrze, więc i siłą rzeczy słabiej wypada Żurkowski. Nie zapominajmy jednak, że jeszcze pięć kolejek temu był uznawany za największą perełkę w całej lidze, a przecież to nadal bardzo młody zawodnik. Wzięlibyśmy go na mundial na podobnej zasadzie, co Gumnego. Umiejętnościami nie odstaje, a wręcz przeciwnie. Niewielu gra z piłką nodze w pełnym biegu tak, jak on.

18. Paweł Wszołek. Zaskoczenie? Nie dla tych, którzy uważnie śledzą zaplecze Premier League. W drugiej lidze angielskiej grał regularnie. Na początku roku poszedł w odstawkę, ale tylko na niedługi czas. Ostatnio wrócił i zbiera dobre recenzje, chociaż ani liczb, ani wyników ostatnio dobrych nie odnotował. Ostatnie pięć spotkań gra jednak od pierwszej do 90. minuty. Jeśli wykuruje się Makuszewski, to ta dwójka powinna rywalizować o bilet do Rosji, ale warto byłoby sprawdzić również Waldemara Sobotę.

19. Jakub Błaszczykowski. Kubę specjalnie zostawiamy na koniec, bo właściwie nie wiadomo, co się z nim dzieje. On sam też chciałby to wiedzieć, bo przez długi czas nie potrafiono dobrze ocenić, co tak naprawdę mu dolega. To jednak Kuba. Pokazał przed Euro2016, że potrafi przygotować się tylko na kilka meczów reprezentacji. To może być jego ostatni wielki turniej, a na poprzednim był przecież najlepszym piłkarzem reprezentacji. Duchowy kapitan, lider, a śmiało można zacząć mówić już, że legenda. Oby pięknie zwieńczył karierę na mundialu w Rosji, której strzelał już piękne gole w przeszłości.

Napastnicy

20. Robert Lewandowski. Zasłużył na to, by nie argumentować jego kandydatury.

20. Robert Lewandowski.

21. Arkadiusz Milik. Wrócił ostatnio do kadry Napoli na mecz z Romą i mamy nadzieję, że wróci również: a) do pełni formy; b) do drużyny narodowej. Reprezentacja bez niego jest uboższa, Lewandowski – bardziej osamotniony, a chociaż zdarzy mu się zmarnować najprostszą sytuację, to chociaż drużyna Nawałki te sytuacje – w dużej mierze dzięki niemu – w ogóle sobie tworzy. Nie można patrzeć na niego tylko przez pryzmat zmarnowanych szans, bo to opinia bardzo krzywdząca.

22. Dawid Kownacki. W imponującym stylu przepycha się łokciami w ataku Sampdorii, której barwy reprezentują przecież tacy snajperzy, jak Duvan Zapata czy Fabio Quagliarella. Wziął się za siebie, zbudował piłkarską sylwetkę i gdy wchodzi to nie tylko strzela, ale i dobrze się prezentuje. Idąc kluczem: jeden młody-zdolny (i dobry!) na formację, wyprzedza m.in. Mariusza Stępińskiego.

23. Łukasz Teodorczyk. Napiszemy tak: mimo wszystko. Mimo nie najlepszego sezonu, mimo pogłosek o alkoholowym skandalu, mimo skandali z kopnięciem rywala, pokazaniem środkowego palca czy niezbyt przyjaznego nastawienia do świata. Natomiast jeśli zamiast niego pojedzie Jakub Świerczok – nic wielkiego się nie stanie. Z wyścigu ostatnią dyspozycją wypisał się Jarosław Niezgoda, ale przede wszystkim fajnie byłoby, gdyby pojechało czterech napastników, a Adam Nawałka – ofensywnie, odważnie, z pewnością siebie i wartości swojej drużyny – regularnie do boju posyłał dwóch.