20 najlepszych jesienią piłkarzy Ekstraklasy – nasz ranking

Poziom ligi raczej nie wzrasta, ale niezmiennie od wielu lat można w Ekstraklasie wyróżnić wielu dobrych bądź bardzo dobrych zawodników, którzy wybijają się na tle pozostałej reszty uczestników polskiego piekiełka. Kto naszym zdaniem został najlepszym piłkarzem jesieni na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju? Kto załapał się do zacnego grona dwudziestu piłkarzy, na których miło

Poziom ligi raczej nie wzrasta, ale niezmiennie od wielu lat można w Ekstraklasie wyróżnić wielu dobrych bądź bardzo dobrych zawodników, którzy wybijają się na tle pozostałej reszty uczestników polskiego piekiełka. Kto naszym zdaniem został najlepszym piłkarzem jesieni na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w naszym kraju? Kto załapał się do zacnego grona dwudziestu piłkarzy, na których miło było zawiesić jesienią oko?

  1. Giorgio MEREBASHVILI (Wisła Płock)

31-letni pomocnik z Gruzji był najlepszym piłkarzem „Nafciarzy” jesienią. Do trzech bramek i sześciu asyst dołożył bardzo dobre wrażenie, jakie często po sobie zostawiał. Tyleż niesamowity w dryblingu, co czasem nieskuteczny w najprostszych, wydawałoby się, sytuacjach. Pamiętamy jego zabawę z defensorami i bramkarzem Górnika Łęczna, których „wypuścił w maliny”, a później… nie trafił z pięciu metrów do pustej bramki. To było jednak w ubiegłym sezonie. Dziś to członek jednego z najgroźniejszych „tridente” w polskiej lidze, które tworzy z Varelą i Kante. Trzykrotnie wywalczył rzut karny dla Wisły. Gdyby do swojej przebojowości dołożył regularność, także na przestrzeni jednego meczu, byłby zdecydowanie wyżej.

  1. Fiodor CERNYCH (Jagiellonia Białystok)

W duecie z Arvydasem Novikovasem wypracowali 25 z 36 goli Jagiellonii jesienią. W białostockim klubie to on jest najbliżej odejścia spośród wszystkich zawodników „Jagi”. Jako jedyny zagrał we wszystkich meczach w 2017 roku (w sumie 43 występy), ale wynikające z tego zmęczenie przełożyło się na słabszą końcówkę rundy. Z jednej strony: tylko trzy gole. Z drugiej: aż siedem asyst, co czyni go drugim najlepszym asystentem w całej lidze.

  1. Maciej SADLOK (Wisła Kraków)

Najlepszy lewy obrońca ligi. Nie tylko w defensywie, gdzie na uwagę zwracają statystyki odbiorów piłki (66%) czy wygranych pojedynków (61%), ale i potrafi podłączyć się do ataku. Często próbuje dryblować, często podaje w pole karne. Kiedy trzeba, potrafi przerwać groźną akcję faulem. Jest najczęściej łamiącym przepisy zawodnikiem przy Reymonta. Wielu kibiców Białej Gwiazdy dziwi brak powołania „Sado” do reprezentacji Polski od selekcjonera Adama Nawałki, który swoją drogą ogląda większość spotkań na stadionie krakowskiej Wisły i z pewnością bacznie przygląda się Sadlokowi.

  1. Ivan RUNJE (Jagiellonia Białystok)

Bezcenny dla ekipy z Białegostoku. 17 meczów z Ivanem Runje w składzie to 15 straconych bramek. Cztery spotkania bez tego defensora to aż dziewięć straconych goli. Średnio Jaga z nim na środku obrony nie traci nawet jednego gola na mecz, a bez niego – aż 2.25. To najlepiej świadczy o tym, jak dobrym obrońcom jest Chorwat. Gdyby nie problemy ze zdrowiem, raczej byśmy go na polskich boiskach nie oglądali. Podoba nam się też poza boiskiem, konkretnie: w wywiadach (po odejściu Michała Probierza: – Zamienić Jagiellonię na Cracovię, to jak konia na osła). Solidny defensor.

  1. Bartosz RYMANIAK (Korona Kielce)

Dla nas: największe odkrycie. Można być młodym, zdolnym Polakiem znikąd i nagle wystrzelić do góry, jak to jest w przypadku Żurkowskiego czy Gumnego. Ale taki progres doświadczonego, ligowego wyjadacza, który dotychczas kojarzył się raczej z przeciętno-słabymi występami? Szok. Dojrzały – to najlepsze określenie jego gry. 28-latek był liderem defensywy Korony, jej pewnym punktem i opoką, a w ofensywie próbował dokładać swoją cegiełkę. Grał od dechy do dechy, pełne 1890 minut. Do tego trzy gole, asysta, wywalczony rzut karny. Jeszcze raz: szok.

  1. Emir DILAVER (Lech Poznań)

Najlepszy spośród wszystkich letnich, głośnych I zagranicznych transferów na Bułgarską. Pewniak w składzie „Kolejorza”. Lech stracił najmniej bramek w całej lidze, a liderem tej defensywy był Dilaver, który stworzył świetną parę z Rafałem Janickim. 78% udanych odbiorów, 71% wygranych pojedynków. Może grać na każdej pozycji w defensywie, w końcu był sprowadzany z myślą o prawej obronie, ale to na środku gra najlepiej. W ostatnich meczach pięć razy z rzędu wybrany do 11. kolejki Ekstraklasy.

  1. Taras ROMANCZUK (Jagiellonia Białystok)

Taras, gdyby spolszczył swoje imię i chciał mu nadać głębszy sens, powinien nazywać się Taran. Najczęściej odbierający piłkę zawodnik Ekstraklasy. Do świetnej gry w obronie dołożył liczby w ataku. Strzelił w sumie pięć goli, ale zrobił to i prawą nogą, i lewą nogą, i głową, i zza pola karnego, i z pola karnego. Przydatny przy stałych fragmentach gry. Każdy jego celny strzał w ekstraklasie kończył się bramką. Walczak, a takich kibice lubią najbardziej.

  1. Darko JEVTIĆ (Lech Poznań)

Końcówka rundy pokazała, że ma potencjał na absolutną gwiazdę całej ligi. Na pierwszy rzut oka nie pokazują tego liczby: zaledwie dwie bramki i cztery asysty sprawiają, że w klasyfikacji kanadyjskiej jest na poziomie Armando Sadiku, Szymona Drewniaka, Michała Helika czy Dominika Furmana. To oczywiście wynika jednak z kontuzji, przez którą zagrał tylko w 13 spotkaniach. Dla takich jak on jednak kibice przychodzą na stadion i wychodzą uśmiechnięci. Obstawiamy, że w 2018 roku wreszcie wypali w pełni.

  1. Kasper HÄMÄLÄINEN (Legia Warszawa)

Są ludzie od brudnej roboty, a patrząc na Hamalainena dodalibyśmy nową kategorię: ludzie od ważnej roboty. Kluczowe bramki z Lechem Poznań w poprzednim sezonie to nie jedyne bardzo istotne z punktu widzenia tabeli i prestiżu gole. Jesienią zdobył jedyną bramkę w bardzo ważnym starciu z Górnikiem Zabrze u siebie. Do tego gola dołożył trzy inne, a także pięć asyst. Dwunasty w klasyfikacji kanadyjskiej, dwunasty u nas. Najjaśniejsza postać w ataku lidera.

  1. Robert GUMNY (Lech Poznań)

Powiedzieć, że godnie zastępuje Tomasza Kędziorę, to nic nie powiedzieć. Jeden z wielu wychowanków akademii Lecha Poznań, która niejednego dobrego piłkarza w ostatnim czasie wydała na świat. Statystycznie najlepszy obrońca ligi, przynajmniej w grze Fantasy Ekstraklasa. Kibice na fanpage’u Canal+ wybrali go najlepszym bocznym defensorem jesieni. Będzie sprzedany za wielkie pieniądze, odpowiadające jego ogromnemu potencjałowi. Wiosna w Podbeskidziu dała mu naprawdę dużo. Jesienią wszedł do pierwszej drużyny jak po swoje. Nie gra do najbliższego, często próbuje niekonwencjonalnych zagrań, czego efektem cztery asysty i filmik poniżej. Ma wszystko, by zostać następcą Łukasza Piszczka w reprezentacji Polski.

  1. Jakub ŻUBROWSKI (Korona Kielce)

Dziesiąty i to wcale nie dlatego, że w morzu zachwytów nad Żurkowskim popełniano od czasu do czasu literówki, dzięki czemu niektóre pochwały poszły na konto pomocnika Korony. Bije od niego wewnętrzny spokój i brak zbędnego pośpiechu. Można zaryzykować stwierdzenie, że to lepsza wersja Cezarego Wilka. Piłki, które dostarcza napastnikom złocisko-krwistych, nazywa się w futbolowym slangu „malinkami”. W sumie zaliczył najwięcej podań w całej lidze (średnio w meczu ponad 55 razy). Grał w 20 meczach, a gdy ten jeden raz go zabrakło, Korona przegrała z Jagiellonią 1:5. Kielecki generał środka pola.

  1. Marco PAIXAO (Lechia Gdańsk)

Trochę w cieniu pozostałych snajperów jesieni, a przecież jego dorobek – zwłaszcza na tle fatalnie spisującej się całej drużyny – trzeba respektować i doceniać. Czternaście bramek i dwie asysty to naprawdę godny podziwu wynik. Wyrastał ponad innych w ekipie najpierw Piotra Nowaka, a teraz Adama Owena. Drugi najskuteczniejszy obcokrajowiec w historii naszej ligi. Czasem irytuje gestami i pretensjami, czasem zbyt często szuka na boisku swojego brata bliźniaka, ale król strzelców ubiegłego sezonu gra jesienią tak, jak na króla przystało.

  1. Pavel STEINBORS (Arka Gdynia)

Kozak w bramce Arki Gdynia i najlepszy bramkarz ligi. Chociaż o jedno czyste konto zanotował Arkadiusz Malarz, przed dużo trudniejszym zadaniem stanął doświadczony golkiper żółto-niebieskich. 32-latek w procencie obronionych strzałów, czyli w najważniejszej dla strzegących bramki zawodników, jest na pierwszym miejscu z wynikiem 80% udanych obron. Najlepiej gra także nogami (88% celnych podań), skutecznie na przedpolu. Niesamowita metamorfoza: od ławki na wiosnę i kompromitujących występów, chociażby w półfinale z Wigrami, do miana najlepszego golkipera ligi jesienią mimo ogromnej konkurencji. Życiowa forma Łotysza.

  1.  Szymon ŻURKOWSKI (Górnik Zabrze)

Najlepsze zilustrowanie pomocnika box-to-box. Koń do biegania, magik w dryblingach (aż 75% skuteczności zwodów na półmetku rundy zasadniczej!), najczęściej faulowany piłkarz Ekstraklasy. Lider będącego długo na pozycji lidera Górnika Zabrze. Ma w sobie coś, co przyciąga uwagę – zwód, balans ciałem, prostopadła piłka, a w dodatku dobre warunki fizyczne. Najbardziej cieszy to, że jest a) młody; b) z Polski; c) niesamowicie utalentowany. Przyszłość reprezentacji Polski? Kto wie, czy już nie tej najbliższej…

  1.  Michał PAZDAN (Legia Warszawa)

Niemal wszyscy piłkarze Legii są krytykowani i trudno się temu dziwić, bo pozostawiają po sobie złe wrażenie. Z jednej strony „wygranych się nie sądzi”, a Legia przecież jest liderem na koniec roku. Z drugiej – często było tak, ze nie wygrywała. Więcej: aż sześć drużyn przegrywało rzadziej, niż stołeczny klub. Liczą się jednak punkty, a tych warszawiacy mają najwięcej. Także dzięki Michałowi Pazdanowi, dla którego była to prawdopodobnie ostatnia runda przy Łazienkowskiej. Choć nie ustrzegł się wpadek i dwa mecze zawalił, ogólnie pokazał się z dobrej strony i poparł to liczbami. 30-latek ma 90% dokładnych podań, 81% skutecznych odbiorów i niejednokrotnie ratował swoją drużynę, która w ostatnich sześciu meczach straciła tylko jedną bramkę.

  1.  Maciej MAKUSZEWSKI (Lech Poznań)

Największa bolączka polskich skrzydłowych od czasów Kamila Kosowskiego? Dokładne dośrodkowania w pełnym biegu. Niewielu to ma, ale jednym z nich jest właśnie „Maki” (na półmetku rundy jesiennej 42% dośrodkowań celnych, drugi Novikovas miał 36%). Świetna forma, dobre liczby (pięć goli, cztery asysty), powołania do reprezentacji Polski, poważne szanse na wyjazd do Rosji na mundial i w najmniej oczekiwanym momencie – pech. Poważna kontuzja, która zakończyła piękny sen w tym sezonie. Wielka szkoda.

  1.  Jakub ŚWIERCZOK (Zagłębie Lubin)

Pomyśleć, że rok temu jesień kończył z trzema trafieniami na zapleczu ekstraklasy… W tym roku rósł z miesiąca na miesiąc, aż wreszcie został (zasłużenie!) sprawdzony przez Nawałkę. Pewność siebie, którą zawsze imponował, osiągnęła apogeum w listopadzie i grudniu. W klasyfikacji Złotego Buta wyprzedza… Paolo Dybalę czy Neymara. 16 goli i 3 asysty w 21 meczach. Często drybluje, często jest faulowany, ale przede wszystkim: strzela. Najczęściej w lidze, bo próbował aż 78 razy. W ostatnich czterech kolejkach trafił siedmiokrotnie.

  1. Rafał KURZAWA (Górnik Zabrze)

O tym, że zawstydził w tym sezonie nawet Mesuta Ozila, mówi się od dawna. Pół człowiek, pół asysta. Pod względem liczby skutecznych ostatnich podań jest niesamowity, a ich licznik jesienią zatrzymał się na jedenastu. Stałe fragmenty gry ma opanowane do tego stopnia, że w meczu z Wisłą zabawił się w Kazimierza Deynę i zdobył bramkę bezpośrednio z kornera. Lewy pomocnik, którego ciągnie raczej do środka boiska aniżeli linii bocznej. Największa wada? Chyba gra 1na1 w defensywie. Jesienią minusy zostały jednak z nawiązką przykryte przez plusy. Fenomen.

  1.  Igor ANGULO (Górnik Zabrze)

Trzeci piłkarz w historii (po Nikoliciu i Vassilievie), który trzykrotnie zgarniał nagrodę Piłkarza Miesiąca. Wyczyn o tyle godny szacunku, że spędził póki co w ekstraklasie miesięcy… pięć. Wystarczy spojrzeć jednak na tabelę strzelców, by rozwiać wszystkie wątpliwości. Sytuacja sam na sam z bramkarzem to dla rywali wyrok. 19 bramek w 20 meczach ligowych, w sumie średnia 1 gola na mecz (23/23 w ekstraklasie i PP). Nieprawdopodobne. W normalnej, ekstraklasowej rundzie taki wynik dałby mu zwycięstwo w absolutnie każdym tego typu rankingu. Teraz też długo zastanawialiśmy się, czy nie przyznać pierwszego miejsca ex aequo, ale ktoś wygrać musiał. Żadna to jednak ujma dla 33-letniego Baska, że nie padło na niego.

  1.  CARLITOS (Wisła Kraków)

Magik. Fenomen. Lubimy myśleć że fakt, iż nie zaznał smaku nawet drugiej ligi hiszpańskiej nie świadczy źle o ekstraklasie, a… o decydentach w drugiej lidze hiszpańskiej. Transferowy strzał w dziesiątkę i jedno z największych osiągnięć zwolnionego niedawno Kiko Ramireza. Carlitos ma drybling, zmysł do strzelania bramek, dużo widzi. Perełka. 15 goli i cztery asysty dały mu ex aequo pierwsze miejsce w klasyfikacji kanadyjskiej w obecnym sezonie. Najlepszy piłkarz ekstraklasy według not Przeglądu Sportowego. Równa, znakomita forma przez cała rundę. Oglądając mecze z udziałem Białej Gwiazdy podświadomie czekaliśmy tylko na to, co wymyśli Hiszpan z dziesiątką na plecach. Rzadko się zawodziliśmy. Piękne bramki z rzutów wolnych to wisienka na bardzo solidnym, bogatym i smacznym torcie.

Ranking przygotował BARTŁOMIEJ STAŃDO

Bonus do 3333PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem