16-latek z Barcy pisze historię! Debiut przed tygodniem był tylko przygrywką…

Najmłodszy debiutant FC Barcelony w La Liga sześć dni później okazuje się również najmłodszym strzelcem gola w historii jej ligowych występów. Pod nieobecność kontuzjowanego Leo Messiego, tęsknotę za asem Blaugrana pięknie zapełnia zaledwie 16-letni Ansu Fati. Choć dziś nie idzie za tym wynik sportowy, chłopak pisze historię, której nie zapomnimy przez lata. Bez względu na to, jak potoczy się jego kariera, już dziś ma co opowiadać dzieciom i wnukom.

W zeszłą niedzielę to była po prostu ładna, symboliczna historia, jakiej kibice Barcelony najwyraźniej potrzebowali, bo w momencie rozpaliła umysły. Wykreowała nowego, niespodziewanego bohatera. 16-letni młokos, który jeszcze kilka dni wcześniej nie mógł normalnie jeść, ani spać, na myśl o tym, że przyszło mu trenować z pierwszą drużyną, nagle zadebiutował w Primera Division. Zaliczył pozytywne 15 minut przeciwko Athletic Bilbao. Bez kompleksów, wyglądając na piłkarza niewymagającego specjalnego traktowania. Zapisał się w historii FC Barcelony, jako najmłodszy debiutant w La Liga.

Komentatorzy słusznie sugerowali lekkie ochłodzenie nastrojów. Powoli, spokojnie – mówili. To tylko debiut, w obliczu trudnej sytuacji kadrowej. Przebicie się wśród gwiazdozbioru asów Blaugrany to na dziś „mission impossible” dla 16-letniego juniora. Choć trudno było odmówić im racji, co powiedzą dzisiaj, kiedy Ansu Fati wchodzi na plac na 45 minut i już po sześciu wpisuje się na listę strzelców? Gwinejczyk nie jest już tylko najmłodszym debiutantem Barcelony. Jest trzecim najmłodszym strzelcem gola w historii La Liga.

Co ciekawe, nazwiska pierwszego i drugiego strzelca stanowią zarazem przestrogę, jak i potwierdzenie faktu, że ten wczesny błysk da się przekuć w poważną karierę. Przestrogę – w przypadku Fabrice’a Olingi, który w barwach Malagi zdobył bramkę w debiucie, po czym nie przekroczył w La Liga liczby dziesięciu występów i aktualnie występuje w lidze belgijskiej. Na przeciwnym biegunie będzie z kolei Iker Muniain – nieprzerwanie związany z Athletic Bilbao, którego jest dziś kapitanem i niezmiennie czołowym piłkarzem.

Gol Ansu Fatiego poderwał Barcelonę w starciu z Osasuną w Pampelunie. Po absolutnie fatalnej pierwszej połowie, w której podopieczni Ernesto Valverde nie oddali ani jednego sensownego strzału, za to po raz kolejny stracili gola na wczesnym etapie spotkania. Bardzo źle spisywał się między innymi Nelson Semedo i to właśnie za niego wszedł Fati. Gwinejczyk w 51. minucie dał sygnał – wyrównał stan gry. Chwilę później było nawet 2:1 dla Barcy po golu innego zmiennika – Arthura, jednak prowadzenia nie udało się utrzymać. W końcówce meczu drugie trafienie dołożył z rzutu karnego Roberto Torres, po zagraniu ręką Gerarda Pique.

Statystycznie, mamy do czynienia z najsłabszym startem Barcy w Primera Division od sezonu 2008/2009. Cztery punkty w trzech meczach: porażka, zwycięstwo i remis. Gra pełna przestojów i słabych momentów. Ani jednego spotkania na zero z tyłu, pomimo przeciętnych rywali. Ernesto Valverde ma o czym myśleć, a Leo Messi co odrabiać, gdy wreszcie wróci na plac.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.