„15 minut na rozgrzewkę, to dla mnie za mało. Potrzebuję więcej czasu” Relacja z Nysy!

Kibice boksu bardzo długo czekali na szczegóły dotyczących gali, która w minioną sobotę odbyła się w Nysie. Gdy już wszystkie karty zostały odkryte, to spodziewano się wielkiego sportowego widowiska, gdyż w rozpisce walk były nazwiska dwóch byłych mistrzów świata. Tylko naiwniacy marzyli jednak o emocjach i zaciętych pojedynkach. Czas pokazał, że te były, ale tylko w walce wieczoru. Do reszty nikt nigdy nie wróci nawet na sekundę.

Bardzo ciekawy byłem tego, jak zwlekanie organizatorów z oficjalnym ogłoszeniem występu w Nysie Krzysztofa Głowackiego wpłynie na frekwencję na trybunach. Wydawało się, że sam Krzysztof Włodarczyk będzie miał problem z tym, żeby wypełnić nieduży obiekt w Nysie. Swego czasu mówiło się sporo o tym, że Główka miał wystąpić w turnieju World Boxing Super Series i jeszcze w tygodniu poprzedzającym wydarzenie w Rydze brakowało oficjalki w kontekście jego występu na polskiej ziemi. Na całe szczęście dla organizatorów i kibiców Głowacki zamiast na Łotwie, wystąpił w Polsce, i kibice śmiało mogli tłumnie stawić się w oczekiwaniu na bardzo ciekawą galę bokserską.

Pierwsze wrażenie przed halą w Nysie? Kibice dopisali, bo do kas ustawiły się kilkudziesięciometrowe kolejki. Każde wejście było wypchane kibicami, którzy jeszcze przed rozpoczęciem wydarzenia chcieli dostać się do hali. Nie jest to reguła, bo często bywa tak, że obiekt zapełnia się kibicami dopiero w połowie gali, gdy można zobaczyć w akcji lepszych zawodników. Tu było inaczej, pod tym kątem lepiej. Odnosiłem wrażenie, że panował dosyć spory chaos, a stewardzi nie do końca radzili sobie z „ogarnieniem” tłumu, który chyba ich zaskoczył. To, że nikt nie wiedział, gdzie znajduje się wejście A, a gdzie jest trybuna prasowa, to już klasyk podczas tego typu wydarzeń. Jedno wejście było tylko dla posiadaczy opasek VIP, 20 metrów obok wchodził zwykły Kowalski, a oba wejścia schodziły się po chwili w jedno, więc to również trzeba zapisać po stronie minusów organizatorów. Dla tych kupujących wejściówki po 50 złotych, działało to rzecz jasna na plus. Dla tych, którzy chcieli zabrać żonę na fajne wydarzenie bokserskie i wydających kilkaset złotych za miejsca w pierwszych rzędach, a w efekcie siedzących obok tych z biletami za pięć dych, już niekoniecznie.

Trybuna prasowa? Nie było takowej i kilka kółek wokół ringu nie potrafiły poszukać rozwiązania w tej kwestii. Generalnie panował chaos, nikt nic nie wiedział, a w takiej sytuacji najkorzystniej wychodzą na tym ci, którzy są najsprytniejsi i pewni siebie siadają w pierwszych rzędach. Żeby napisać tekst podczas gali wiele rzeczy potrzebnych nie jest. Stolik, krzesło, zasięg i działający internet. Miło widziana rozpiska walk, żeby niczego nie pomylić. Tymczasem w Nysie było tylko krzesło i to z pewnością nieprzewidziane dla mnie, a dla kogoś, kto wydał pół wypłaty, by usiąść w trzecim rzędzie. Warunków do pisania nie było zatem żadnych, bo po znalezieniu pokoju dla mediów, zobaczyłem to:

Media room podczas gali w Nysie

Dwa ukradzione z sali krzesła, w środku jakieś 15 metrów kwadratowych, żadnego stołu i wieszaka na ubrania dla dziennikarzy, które koniec końców wylądowały na podłodze. Żaden z żurnalistów podczas tego typu imprez nie oczekuje nie wiadomo jakiego traktowania, ale stworzenie optymalnych warunków do pracy to nie jest wielka filozofia. Na tego typu wydarzeniach kawa, herbata, woda i ciasteczka to reguła. Gdzieniegdzie są kanapki lub coś na ciepło do zjedzenia, na gali UFC w Gdańsku był szwedzki stół. Nie o to chodzi, można przecież iść do bufetu i kupić prowiant za grosze. Chodzi o to, że nikt podczas gali bokserskiej z udziałem dwóch byłych mistrzów świata nie spodziewał się obecności dziennikarzy. A już na pewno przez sekundę nie pomyślał, że fajnie by było, gdyby jadąc przez całą Polskę do Nysy, mieli oni warunki do pracy i mogli napić się kawy siedząc kilka godzin przed komputerem i nie musieli jej szukać chodząc korytarzami dużego obiektu.

W efekcie teksty na portal powstały w McDonaldzie, czyli pewnie jednym z niewielu miejsc w Nysie, w których o godzinie 23 można było skorzystać z internetu. Wywiady bardzo długo się zgrywały, wrzucenie czegoś na transfer lub Youtube’a trwało w nieskończoność. Całe szczęście, że gala skończyła się o 22:30, a Mak był niedaleko i otwarty był do 1 w nocy. W innym wypadku materiał „na gorąco” z gali ukazałby się na Łączy Nas Pasja po niedzielnym obiedzie.

Napisałem o fantastycznej atmosferze podczas gali i naprawdę skłaniam się coraz bardziej do tego, że miejsce gal bokserskich w naszym kraju jest na mniejszych obiektach. Pytanie, czy lepiej wypełnić trzytysięczną halę do ostatniego krzesełka, czy dziesięciotysięczny obiekt w połowie lub trzech czwartych? Lepiej, gdy bilet na wydarzenie kupi siedem tysięcy ludzi niż trzy, bo to oznacza, że sprzedano o cztery tysiące więcej wejściówek, ale ogólny wydźwięk takiego wydarzenia, jak to w Nysie, jest pozytywny. W miasto poszła opinia, że brakowało miejsc, co było bardzo bliskie prawdy (zostały wolne pojedyncze krzesełka). Założę się, że osoby siedzące na trybunach lub oglądające galę tylko w przekazie telewizyjnym, są zadowolone z tego, że w taki właśnie sposób spędzili sobotni wieczór.

Poziom sportowy zwycięzców? Nie wiadomo, bo poza Krzysztofem Głowackim, cała reszta nie została sprawdzona. Przeciwnicy Przemysława Zyśka, Łukasza Różańskiego, Pawła Stępnia i Krzysztofa Włodarczyka prawdopodobnie padliby na deski po ukąszeniu komara. Kibice byli na to bardzo źli, gwizdali na rywali Włodarczyka czy Stępnia, bo mieli nadzieje na naprawdę wyrównane pojedynki, a zobaczyli bardzo krótkie starcia bez najmniejszych emocji. Gdyby nie pojedynek Główki, to gala by się skończyła około godziny 21:40, a gdyby Siergiej Radczenko przegrał tak, jak jego poprzednicy, to były mistrz świata po walce nie musiałby iść nawet pod prysznic.

Siergiej Radczenko pokazał się w Nysie z bardzo dobrej strony

Zawsze ciekawi mnie w takich sytuacjach, co na to telewizja i co na to sponsorzy. Firma X płaci pieniądze za to, żeby logo na spodenkach, na plecach, w ringu lub jego okolicach jak najdłużej było widoczne w ekranie telewizora. Pojedynki kończą się tak szybko, że zanim kibic usiądzie wygodnie przed ekranem, to już musi przełączyć na inny kanał, bo czeka go kilkunastominutowa przerwa. Przy pomocy w finansowaniu kolejnych tego typu wydarzeń może odbić się to czkawką.

Bardzo podobała mi się po walce wypowiedź Pawła Stępnia, który mimo łatwego zwycięstwa był zły na to, że przeciwnik nie postawił mu wysoko poprzeczki. Dużo osób mówi, że Stępień ma papiery na wielkiej klasy zawodnika i wydaje się, że głowa nie powinna mu w tym przeszkadzać. Pokora, twarde stąpanie po ziemi, dystans do wszystkiego i wielka ambicja – to na pewno na plus.

Krzysztof Włodarczyk powiedział, że do walki rozgrzewał się… 15 minut. Znowu – tak nie powinno być! Były mistrz świata i koń pociągowy stajni Sferis KnockOut Promotions musi mieć stworzone IDEALNE warunki przed każdym pojedynkiem, a już tym bardziej na swojej ziemi organizowanych przez swoich promotorów. Rozumiem szybkie zakończenie walk w poprzednich pojedynkach, ale… kogo to interesuje? Liczy się zwycięstwo i dobry styl. Tym razem wyszło, ale kto wie, co byłoby, gdyby w przeciwnym narożniku stał lepszy przeciwnik.

Krzysztof Głowacki nie czarował, że spisał się słabo, a Fiodor Łapin twierdzi, że zlekceważył swojego rywala. Pamiętam, gdy kiedyś zapytałem jednego piłkarza po zwycięstwie z niżej notowanym rywalem, ale po bardzo słabym spotkaniu w wykonaniu faworyta, czy aby na pewno jego zespół gra na miarę oczekiwań. Był na mnie obrażony, uważał, że zwycięzców się nie sądzi i szukam dziury w całym. Głowacki osądził się sam, bez ceregieli, powiedział jak jest: dałem dupy. To znak, że cały czas zachowuje trzeźwe myślenie i wie, że czeka go jeszcze dużo pracy. To na pewno na plus.

Jaki los czeka teraz naszych pięściarzy? Wszyscy odpowiadali zgodnie: ” Nie do mnie pytanie, spytaj promotora”. A promotor najczęściej milczy i o konkretach mówić nie lubi. I to nie akurat promotor tych pięściarzy, czyli Andrzej Wasilewski, ale każdy promotor w Polsce.

Podsumowanie „na gorąco” z gali w Nysie – TUTAJ.

Rozmowa z Krzysztofem Głowackim:

Rozmowa z Krzysztofem Włodarczykiem:

Rozmowa z Pawłem Stępniem:

 

Podsumowanie gali w Nysie (oceny 1-10):

Poziom sportowy: 3

Walka wieczoru: 8

Atmosfera: 9

Organizacja: 4

Nysa-gospodarz: 8

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem