Mecze Legii i Lecha. Czy będą niespodzianki?

Dwa niedzielne spotkania w Ekstraklasie będą obfitowały w spore emocje – to więcej jak pewne. W akcji zobaczymy bowiem Legię Warszawa i Lecha Poznań, jednak obie ekipy wystąpią na boiskach rywali. A to jak wiadomo może oznaczać dla nich problemy. Bo gdbyśmy patrzyli na rozpiskę dzisiejszych gier i widzieli, że Wisła Płock przyjeżdża do Warszawy, a Termalika Bruk-Bet Nieciecza do Poznania, to może nawet byśmy te mecze odpuścili. Ale jako że jest odwrotnie…

To do telewizorów zasiądziemy z wielką przyjemnością. Ciekawi nas bowiem, czy zwycięstwo Legii przed tygodniem z Piastem można w jakikolwiek sposób nazywać powolnym wychodzeniem z kryzysu, czy to tylko epizod, który nie będzie miał wpływu na kolejne mecze. Wisła Płock to drużyna, którą z pewnością stać w tym sezonie na wielkie rzeczy, a przekonał się o tym chociażby Lech. W drugiej kolejce bieżących rozgrywek Kolejorz przyjechał na stadion imienia Kazimierza Górskiego z nadzieją, że raz dwa rozprawi się z ekipą prowadzoną przez Jerzego Brzęczka. Jak było? 0:1 po golu Dominika Furmana po bardzo przeciętnym, ale szczęśliwym dla gospodarzy meczu.

Zwłaszcza, że Wisła przystąpi do tego meczu w dobrych nastrojach po zwycięstwie sprzed tygodnia z Sandecją. Legia wydaje się natomiast najłatwiejsza do “ugryzienia”, gdyż po remisie w Lidze Europy piłkarze Jacka Magiery myślami mogą być już przy spotkaniu rewanżowym w Mołdawii, a ta dekoncentracja może negatywnie wpłynąć na wynik meczu. Jeżeli mistrzowie Polski w porę nie otrząsną się, to możemy być świadkami niespodzianki. Doskonale pamiętamy mecz sprzed roku pomiędzy tymi drużynami, który odbywał się w Płocku. Legia wygrała 3:2, mimo że przegrywała już 0:2. Czy mielibyśmy coś przeciwko temu, aby i dziś obserwować takie emocje? Absolutnie nie – mamy nadzieję, że również będzie się działo.

– Nie dzielimy spotkań na ma mniej ważne i bardziej ważne, każdy jest tak samo istotny. Chcemy zdobywać punkty, bo liga jest bardzo ważna. Nie ma czasu na płacz, nie ma czasu na lament. Czas na podwinięcie rękawów i zasuwanie na boisku. Tego będę oczekiwał na boisku, niezależnie od tego, który z piłkarzy wyjdzie – powiedział na przedmeczowej konferencji prasowej Jacek Magiera, który zdaje sobie sprawę z tego, że Legia nie może już dziś myślami być przy spotkaniu w eliminacjach do Ligi Europy.

W drugim niedzielnym meczu specjaliści od sprawiania niespodzianek na własnym boisku, czyli Termalica, postara się odebrać punkty Lechowi. Czy ma na to szanse? Z pewnością, a atutem Słoni jest to, że ta drużyna pokazała już wielokrotnie, że potrafi walczyć do ostatniej sekundy o zwycięstwo. Przykład? Proszę bardzo. Remis wyszarpnięty tuż przed gwizdkiem kończącym mecz ze Śląskiem we wtorek. Bohaterem został wtedy Kamil Słaby, który zapewnił Termalice jeden punkt

Lech natomiast nie ma za sobą ostatnich dobrego okresu. Odpadnięcie z Pucharu Polski po 0:3 z Pogonią Szczecin i remis 1:1 z Zagłębiem Lubin to z pewnością nie są wyniki, które spełniają ekipę z Wielkopolski. Coraz więcej mówi się o tym, że Nenad Bjelica może stracić pracę, a na pewno porażka z niewygodną Termalicą może pomóc włodarzom Kolejorza w podjęciu tej decyzji. Zwłaszcza, że Mariusz Rumak będzie miał w tym starciu sporo do udowodnienia. We wtorek już utarł nosa jednej z drużyn, w których poprzednio pracował – mowa rzecz jasna o Śląsku i wspomnianym przed sekundą golu Słabego.

– To zespół, który z meczu na mecz gra coraz lepiej. Wygrali u siebie z Legią, zremisowali z Zagłębiem. To świadczy o tym, że to drużyna bardzo dobrze zorganizowana. W grę defensywną zaangażowanych jest jedenastu zawodników. Z takimi zespołami gra się ciężko. Cały czas jednak powtarzam, że jeśli my pokażemy pełnię swoich umiejętności, to będziemy mieli szansę na to, by odnieść zwycięstwo – wypowiedział się na temat Termaliki Bjelica.

Jakie padną dzisiaj rezultaty? Kto wygra? LV BET przygotował specjalną ofertę na te mecze. Całość znajduje się TUTAJ.

Komentarze