Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

12 miesięcy koszmaru Legii Warszawa. A może być jeszcze gorzej

To nie tak miało być. Przed wczorajszym spotkaniem nastroje były nieco stonowane, ale niewiele osób było w stanie wyobrazić sobie porażkę Legii z mistrzem Luksemburga. Okazuje się jednak, że dla piłkarzy Wojskowych "sky is the limit" i nie ma drużyny, z którą nie są w stanie przegrać. Ostatnie dwanaście miesięcy pokazało to dobitnie.

Byliśmy przekonani, że to już ten czas, by wreszcie przestać kompromitować się na międzynarodowym podwórku. Podobno tylko Legia jest w stanie grać na poważnym poziomie w Lidze Europy czy Lidze Mistrzów. Ostatni rok pokazał jednak, że ten cały bałagan, który oglądamy w polskiej piłce to dopiero początek spektakularnego zjazdu. Aż strach pomyśleć, gdzie znajdziemy się za kilka lat…

Wystarczy spojrzeć tylko na wyniki osiągane przez Wojskowych w europejskich pucharach w ostatnim czasie i przekonujemy się, że mistrzowie Polski zamiast rosnąć i uciekać za pieniądze z UEFA, staczają się coraz bardziej. Rywalizacja z Realem Madryt, Borussią Dortmund, Sporting Lizbona czy Ajaksem Amsterdam? To raczej historia, o której powtórzeniu – patrząc na ostatnie wyniki – możemy tylko pomarzyć.

Sierpień 2017 – Legia Warszawa – FK Astana 2:3
Sierpień 2017 – Legia Warszawa – Sheriff Tyraspol 1:1
Lipiec 2018 – Legia Warszawa – Spartak Trnawa 1:2
Sierpień 2018 – Legia Warszawa – F91 Dudelange 1:2(?)

Nieco ponad 365 dni, a zdążyli już odpaść z mistrzami Kazachstanu, Mołdawii i Słowacji. Na deser czwartkowa porażka z mistrzem Luksemburga. Co prawda jest jeszcze rewanż, ale – bądźmy poważni – to i tak największa kompromitacja ostatnich lat, a Dudelange powinno spokojnie wygrać cztery czy nawet pięć do jednego.

Najstraszniejsze w tym wszystkim jest jednak liczba wymówek, które już usłyszeliśmy, tłumacząca wszystkie porażki. Obok sztampowego „byliśmy zmęczeni”, pojawiło się także nieco ciekawsze „piłkarze i sztab złapali wirus”. Problem pojawia się dopiero teraz, bo w Legii szukają winnych dookoła siebie, a nie w zespole. Po pomeczowej konferencji prasowej dowiedzieliśmy się nawet, że chodzi o problemy mentalne. Dzieś po porażce z Dudelange, Aleksandar Vuković stwierdził, że ta Legia jest tylko odrobinę słabsza od tej, która remisowała z Realem i ogrywała Sporting.

Tak, zawodnicy zarabiające grube pieniądze mają „blokadę i ciężar na rękach” przed meczem z Luksemburczykami. Dawali się objeżdżać jak dzieci i popełniali durne błędy. Przespacerowali mecz i nie potrafili przejąć inicjatywy nawet na kilkanaście minut. Tak nie może grać żadna polska drużyna nawet z najlepszym zespołem 47. ligi w Europie…

Strach pomyśleć, co czeka nas dalej. Chociaż z drugiej strony – gorzej już chyba być nie może… Granica żenady absolutnej została przekroczona, ale margines kompromitacji wciąż istnieje. Niżej od ligi luksemburskiej w rankingu UEFA są jeszcze Irlandia Północna, Walia, Wyspy Owcze, Gibraltar, Andora, San Marino i Kosowo. Za rok nic nas już nie zdziwi.