10 najdroższych transferów w historii w przeliczeniu na dzisiejsze czasy. Już nie Neymar…

Ile kosztowałby Neymar, gdyby był transferowany trzydzieści lat temu? Znacznie mniej, tak jak zdecydowanie więcej kosztowałby w dzisiejszych czasach Zidane, Ferdinand, Ronaldo i inni. Totalmoney do spółki z Daily Mail obliczyli, biorąc pod uwagę inflację i zwiększone budżety obecnych klubów, jak wiele kosztowałyby transfery sprzed lat w dzisiejszych czasach.

Dwadzieścia lat temu FC Barcelona, Juventus, Liverpool czy Milan miały budżet na poziomie ok. 50 milionów funtów. To mniej więcej tyle, ile w ubiegłym roku miała… Legia Warszawa. Niedawno Barcelona mogła się pochwalić budżetem w okolicach 900 milionów euro, a teraz ma przekroczyć miliard.

Wpływy rosną: klubom, piłkarzom, a także sponsorom, którzy się przy piłce reklamują. To przekłada się na rynek transferowy.

Jeśli zarabiasz 500 złotych to kupujesz parówki za 5 złotych. Jeśli zarabiasz 5000 złotych, możesz zjeść obiad za 50 złotych. Nic w tym dziwnego, więc teorie o „chorobach rynku transferowego” i o tym, że obecnie płaci się za piłkarzy kwotami z kosmosu radzilibyśmy włożyć między bajki.

Jeśli PSG kupuje Neymara za 222 miliony euro – oznacza to, że bogaty szejk chce wpompować mnóstwo pieniędzy do piłki zamiast kupić kolejny jacht. Dzięki temu, że paryżanie swego czasu pozyskali Krychowiaka, zarobiła Sevilla. Taka Sevilla będzie mogła kupić kolejnego Krychowiaka, na przykład w postaci młodego piłkarza z Ekstraklasy. Ci zaś kupią kogoś z zaplecza ekstraklasy, pierwszoligowca zasili ktoś z trzeciej ligi, do której to powędruje ktoś z okręgówki… Kasa od szejka w Izolatorze Boguchwała? To możliwe, choć znacznie mniej przez Finansowe Fair Play, a teraz także chore pomysły nakładające kajdany na ręce klubów.

Klubów, które wydają pieniądze coraz rozsądniej bo wiedzą, że bezmyślne transferowe eldorado do niczego nie prowadzi. Kilkanaście lat temu piłkarze byli ściągani za 30 milionów euro, ale – abstrahując od inflacji – to była znaczna część budżetu. Szastanie małą kasą to wciąż szastanie. Jakim grzechem jest ściągnięcie kogoś za 100 milionów, gdy zarabia się 900?

Pojawia się więc pytanie: jak wyglądałyby transfery największych klubów świata lat 90., gdyby wykonać je w dzisiejszych realiach? Trudnego zadania podjęli się eksperci Daily Mail, którzy wyliczyli, że najdroższym – biorąc pod uwagę nie tylko suchą liczbę – transferem w historii piłki nożnej wcale nie był Neymar…

Jak się okazało, stosunkowo najwięcej klub piłkarski zapłacił w 1992 roku za Gianlukę Vialliego. Był to Juventus, który za 15 milionów funtów kupił go od Sampdorii Genua. Dziś musiałby wydać 209 milionów euro – o siedem więcej, niż dwa lata temu PSG wyciągnęło z kieszeni na Neymara, kupując go za 202 milionów funtów (wówczas: 222 miliony euro) z Barcelony.

Podium zamyka Cristiano Ronaldo, którego po czterech latach wyprzedził kwotowo Gareth Bale pod względem transferowego rekordu, ale jak widać – miał dla Realu większą wartość od Walijczyka, którego dzieli z Portugalczykiem napastnik Romario, sprowadzony w 1993 roku do Barcelony z PSV Eidhoven. W dziesiątce znaleźli się również Rio Ferdinand, Zinedine Zidane, Ronaldo, Alen Boksic i Jean-Pierre Papin.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem