Żużel: Zmarzlik tuż za podium!

Za nami Grand Prix Polski na żużlu. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami emocji na torze w Gorzowie nie zabrakło. Niestety, nie udało się stanąć na podium żadnemu z reprezentantów Polski. Najbliższej tej sztuki był Bartosz Zmarzlik, który był czwarty. Triumfatorem zawodów został Doyle, drugi był Woffinden, a trzeci Holder.

Wyścigi oglądał nadkomplet publiczności, blisko 17 tysięcy widzów. Spora część z nich przyszła dopingować Bartosza Zmarzlika, który jest wychowankiem miejscowej Stali. Ten młody zawodnik od początku udźwignął presję i jeździł bardzo dobrze.

Wybił go z rytmu swoją niezrozumiałą decyzją sędzia zawodów Jim Lawrence. W 14. biegu wykluczając niesłusznie Polaka, po tym jak na drugim łuku pierwszego okrążenia bez kontaktu z przeciwnikiem przewrócił się jadący za nim Iversen. Arbiter dostał niesamowitą porcję gwizdów i wyzwisk, ale napiszemy to szczerze: należało mu się!

Sam Zmarzlik tak ocenia swój występ: „Jedyne czego żałuję, to ten przerwany bieg finałowy. Za pierwszym podejściem miałem lepszy moment startowy. Już miałem doskoczyć do krawężnika, ale wtedy padł Holder i trzeba było wszystko zaczynać od nowa. Drugie podejście już nie było takie dobre. Brakowało szybkości na trasie. Stawiało mnie za każdym razem, kiedy kontrowałem motocykl. Nijak nie byłem w stanie zatrzymać rozpędzającego się za moimi plecami Holdera. Czwarte miejsce nie jest jednak złe. Trochę punktów do klasyfikacji dorzuciłem, przesunąłem się z miejsca szóstego na piąte.”

bieg-finalowy-grand-prix-gorzow-laczy-nas-pasja

Do półfinału udało się awansować także Piotrowi Pawlickiemu, jednak na jego postawę w tym biegu (4 lokata i ostatecznie 8 pozycja) miał wpływ z pewnością wypadek z 20. biegu. Polak zaspał na starcie. Próbował szukać szybkości jadąc szeroko w pierwszym łuku, w efekcie jednak wpadł w koleinę i wylądował na bandzie, w ostatniej chwili przytomnie puszczając motocykl. Wszystko wyglądało bardzo groźnie, na szczęście Piotr udał się do parku maszyn o własnych siłach.

Ostatecznie 9. pozycję zajął jadący z dziką kartą Krzysztof Kasprzak. Jemu w awansie do półfinału przeszkodziła awaria motocykla, która nastąpiła przed startem powtórki 17. biegu. W pierwszej próbie Kasprzak prowadził, jednak na wejściu w I łuk zabrakło miejsca dla Janowskiego i arbiter zarządził powtórkę w czteroosobowym składzie.

No właśnie, Maciej Janowski. To zdecydowanie nie był jego dzień. Polak zajął 10. miejsce z dorobkiem zaledwie 6 punktów. Widać było, że jego motocykle nie są tak szybkie, jak konkurencji.

KLASYFIKACJA GENERALNA PO SIEDMIU TURNIEJACH: 1. Greg Hancock 94, 2. Jason Doyle 87, 3. Tai Woffinden 86, 4. Chris Holder 77, 5. Bartosz Zmarzlik 75, 6. Maciej Janowski 70, 7. Antonio Lindback 64, 8. Piotr Pawlicki 60, 9. Nicki Pedersen 55, 10. Fredrik Lindgren 53, 11. Peter Kildemand 50, 12. Matej Zagar 46, 13. Niels Kristian Iversen 46, 14. Andreas Jonsson 39, 15. Chris Harris 27.

 

Komentarze