Żużel: Wielkie nieszczęście Doyle’a, Zmarzlik dwa punkty od medalu!

    Nieprzewidywalność. Za to kochamy sport. Zdarzeń, jakie miały miejsce wczoraj na Motoarenie w Toruniu trudno było wcześniej brać pod uwagę. Wydawało się, że Jason Doyle jest już praktycznie mistrzem świata, jednak przez upadek, w swoim pierwszym biegu Australijczyk nie był w stanie kontynuować zawodów.

    To wydarzenie wyglądało mniej więcej tak. Dotychczasowy lider przegrał start i jechał z tyłu stawki. Przy wejściu w drugi łuk podniosło motocykl jadącemu na drugiej pozycji Fredrikowi Lindgrenowi, a będący za nim Chris Harris nie miał czasu na reakcję. Tym samym uderzył w motocykl Szweda, spadł z maszyny, a ta zahaczyła o motocykl przejeżdżającego Doyle’a. Australijczyk z impetem wleciał w bandę.

    „Jason jest przytomny. Urazu głowy nie stwierdzono. Podejrzewam u Australijczyka zwichnięcie barku lub nawet złamanie barku. Został odwieziony do szpitala” – powiedział Krzysztof Gaweł, szef opieki medycznej na Motoarenie, zaraz po tym, jak udzielał pomocy zawodnikowi.

    doyle-na-noszach-po-upadku-laczy-nas-pasja

    Bezlitośnie ten fakt wykorzystał drugi w klasyfikacji generalnej – Greg Hancock. Amerykanin nie dość, że jest świetnym żużlowcem, to miał podczas tych zawodów dodatkowy atut w postaci znajomości toru. Na co dzień ściga się przecież w Toruniu w naszej lidze.

    Ostatecznie Hancock zajął drugą pozycję, ustępując tylko Iversenowi. To jednak wystarczyło na objęcie zdecydowanego prowadzenia w „generalce”. Trzeci był wczoraj Bartosz Zmarzlik. I nasz młody reprezentant ma już tylko dwa punkty straty do trzeciego Taia Woffindena.

    Początkowo nic nie zapowiadało że zobaczymy któregoś z Polaków w półfinałach. Reprezentanci Polski jeździli słabo, trafiali na niekorzystne pola startowe i byli zdecydowanie wolniejsi na dystansie od swoich  rywali.

    Na szczęście od trzeciej serii wszystko zaczęło wyglądać już lepiej. Ostatecznie do fazy półfinałowej, oprócz wspomnianego wcześniej Zmarzlika awansował Piotr Pawlicki. Zakończył on zmagania na siódmej pozycji.

    zmarzlik-z-pucharem-laczy-nas-pasja

    Kolejny nieudany występ zaliczył Maciej Janowski. Z dorobkiem pięciu punktów zajął dopiero dwunaste miejsce. W klasyfikacji generalnej jest siódmy i przed ostatnimi zawodami musi się poprawić. Inaczej straci miejsce w najlepszej ósemce.

    Warto wspomnieć, że startujący z „dziką kartą” Paweł Przedpełski po dobrym początku zawodów ostatecznie zajął dziewiąte miejsce.

    Komentarze