Wygrał futbol

    Tylko największy optymista mógłby stwierdzić, że istnieje gdziekolwiek na świecie futbol autonomiczny, suwerenny i wolny od jakichkolwiek uprzedzeń. Na podwórku rywalizowaliśmy z chłopakami z osiedla obok, w szkole z innymi klasami, rywalizują zespoły w ligach okręgowych, na stopniu centralnym, reprezentacje  na płaszczyźnie międzynarodowej. Dopóki jest to jednak rywalizacja sportowa wszystko jest w porządku. Co w sytuacji gdy do głosu zaczynają dochodzić pieniądze, fobie społeczne, antagonizmy kulturowe czy polityka? Czy można wtedy jeszcze stwierdzić, że chodzi przede wszystkim o piłkę?

    Właśnie takie spotkanie oglądaliśmy wczoraj. Mecz pomiędzy drużynami Fenerbahce Stambuł i Lokomotivu Moskwa, drużyn ze stolic krajów, które – delikatnie mówiąc – nie pałają do siebie ostatnimi czasy miłością. Wyjątkowo spotkanie Ligi Europejskiej rozgrywane nie w czwartek a we wtorek. Oficjalnym powodem miał być fakt, że w czwartek rozegrane zostanie w Stambule spotkanie LE pomiędzy Galatasaray a Lazio. Nieoficjalnie mówi się, że właśnie ten mecz został wytypowany na wtorek, aby łatwiej śledzić wszystkie wydarzenia, które rozegrają się ewentualnie w tle.

    Nie będziemy tu opisywać zdarzeń, które doprowadziły do zaistniałej sytuacji. Faktem jest, że stosunki między Turcją a Rosją są bardzo napięte, co przekłada się również na płaszczyznę sportową. Wystarczy wspomnieć, że kluby z Rosji miały zakaz sprowadzania piłkarzy grających w lidze tureckiej, a kibice Spartaka podczas jednego z meczów spalili turecką flagę. Sytuacja nie przedstawia się więc ciekawie, a skoro UEFA nie zadbała o to, aby zespoły z tych krajów nie spotkały się ze sobą w tej fazie rozgrywek, to padła propozycja, aby mecz rozegrać na neutralnym terenie. UEFA nie wyraziła jednak zgody i wczoraj odbył się mecz w Stambule.

    Co można powiedzieć o samym spotkaniu? Wygrał futbol! Może nie ten najwyższych lotów, nie było tu magii rodem z Camp Nou, ale piłkarze na murawie ani przez sekundę nie pokazali, że jest to mecz podwyższonego ryzyka, że grają o coś więcej niż trzy punkty. Zasłużenie wygrali gospodarze, byli lepsi, co udokumentowali dwoma golami Souzy. Teraz czeka nas rewanż w Moskwie, budzący nie mniejsze emocje niż wczorajsze spotkanie. Jeżeli obejdzie się bez niepotrzebnych zamieszek i incydentów na trybunach to futbol znowu zwycięży i nie stanie się narzędziem w rękach polityków. I za to trzymamy kciuki!

    Foto: uefa.com

    Komentarze