W samo południe z…Maciejem Miszkiniem: „Bez pasji człowiek rozsądny nie podejmie się boksowania”

ŁączyNasPasja: W naszej wideo – zapowiedzi powiedziałeś, że straciłeś pasję do boksu. Jak się z tym czujesz?
Czuje się normalnie. Nie koliduje mi to, z komentowaniem gali ani wykonywaniem zawodu trenera. Staram się spełniać moje obowiązki jak najlepiej i nawet to, że przestałem traktować boks, jako swoją pasję, pomaga mi zachować do tego sportu pewien dystans. Skupiam się na pracy szkoleniowej z amatorami, nie mam ambicji trenować przyszłych mistrzów świata. A podczas komentowania zauważam więcej niż wcześniej, ponieważ już się tymi walkami aż tak nie emocjonuję.
Można uprawiać zawód pięściarza nie mając pasji do tego sportu?
Bez pasji człowiek rozsądny nie podejmie się boksowania. Po pierwsze, jest to bardzo niepewny zawód. Każda kontuzja, mocniejsze uderzenie, nieuczciwi promotorzy, brak sukcesu sportowego spowodują, że nic z tego zawodu nie wyciągniesz. Nie będziesz miał żadnych korzyści i umiejętności poza tym, że będziesz potrafić się obronić. To jest bardzo ryzykowny zawód, więc podejrzewam, że bez pasji nikt by go nie zaczął uprawiać na poważnie. Natomiast jak już człowiek się wdraża i rozpoczyna trenować zawodowo, to brak tej pasji może pomóc. Mi to się udało, w ostatnim, przez wielu ocenianym za najlepszy momencie mojej kariery. Podchodziłem do tego z chłodną głową, robiłem tylko to, co było trzeba i traktowałem to jako zwykłą pracę.
Co Tobie się najbardziej podobało podczas kariery pięściarskiej?
Chciałem od walki do walki stawać się coraz lepszym zawodnikiem, ale dlatego, że lubiłem boksować przy pełnych trybunach, na dużych halach. Im większa walka, im większy szum medialny wokół niej, to czułem się lepiej. Sama rywalizacja sportowa również mnie bardzo nakręcała. Cieszyłem się z tego, że mogę zarabiać pieniądze za to, że utrzymuję swoje ciało w coraz lepszej formie. I to chyba kręciło mnie najbardziej.
Najlepsza i najgorsza rzecz, jaka wynika z bycia pięściarzem zawodowym?
Najlepsze jest to, że będąc czołowym zawodnikiem w boksie, oprócz tego, że masz formę i ona w pewnym stopniu ciebie unosi, to jesteś właśnie pięściarzem, czyli niektórzy odbierają taką osobę, jako herosa, bohatera. To w pewnym stopniu dawało mi sporo szczęścia i radości. Najgorsze było kumulujące się obciążenie psychiczne związane z tym, że lata mijają, że poruszam się po niepewnym gruncie, i spore ryzyko, jakie temu towarzyszyło. Z każdym kolejnym rokiem, to obciążenie się kumulowało i w pewnym momencie stało się nie do zniesienia.

maciej-miszkin-w-samo-poludnie-laczy-nas-pasja

Zgadasz się z opinią Ewy Piątkowskiej, która stwierdziła, że Głowackiemu brakuje hejterów? Porównała go do Artura Szpilki, któremu bardzo wiele osób kibicuje, ale też sporo chce zobaczyć jego porażkę.
Myślę, że coś w tym jest. Najlepiej to porównać do rynku amerykańskiego. Mayweather, podobnie jak „Szpila” ma zarówno fanów, jak i hejterów. Oczywiście nie porównuję poziomu sportowego, bo Amerykanin był na dużo wyższym. Jedni go uwielbiali i podziwiali, a inni nienawidzili. W gruncie rzeczy, na jego walki przychodzili jedni i drudzy. Inaczej było w przypadku Pacquiao. On nikogo nie przyciągał swoją osobą, ale wynikiem sportowym, gdzie bił tych wszystkich mistrzów jednego za drugim, stał się jedną z największych gwiazd porównywalnych z Mayweatherem. Zyskał ogromną popularność, pomimo tego, że był z Filipin, a nie z USA. Poza tym, większość ludzi go lubiło i podobnie, jak Głowacki nie miał hejterów. I on się przebił. Jeśli Krzysiek wygra z Usykiem, potem może jeszcze jedną dużą walkę, to dokopie się na sam szczyt popularności tylko formą sportową.
Przejdźmy do samej gali Głowacki – Usyk. Czy to jest twoim zdaniem, najlepsza karta walk w historii imprez tego typu organizowanych w Polsce?
Z pewnością sportowo, to jest najwyższa półka. Główna walka wieczoru, to przecież niepokonany, barwny zawodnik, który zdobył mistrzostwo olimpijskie. Naprzeciw niemu wychodzi Głowacki, mistrz świata, który nie kalkuluje podczas wymian. Pokonał w spektakularnym stylu Hucka, a z Cunninghamem wygrał bezdyskusyjnie. Jest jeszcze walka o mistrzostwo świata kobiet prestiżowej federacji WBC. Takiego wydarzenia w polskim boksie, pod względem poziomu sportowego jeszcze nie było.
Pokusiłbyś się o typowanie?
Jeśli miałbym stawiać, to uważam, że Głowacki wygra w końcowych rundach przez nokaut. Gorszym scenariuszem na ten pojedynek jest to, że Usyk w tych początkowych rundach, kiedy będzie świeży, szybki i wykorzysta swój spryt, to tak zdominuje naszego mistrza, że zwycięży. Bardziej jednak optuję, za scenariuszem, że Krzysiek w końcu go zmęczy, Ukraińcowi braknie doświadczenia w tym, aby odpowiednio rozłożyć siły na cały pojedynek i że w którejś z końcowych rund zacznie stawać na nogach i Głowacki go po prostu ustrzeli.

Komentarze