W samo południe z…Danielem Omielańczukiem: „Nie jestem już małolatem i nie będę się napinał, że chcę pas”

ŁączyNasPasja: Co słychać u 13 – stego zawodnika wagi ciężkiej w rankingu UFC?
A dziękuję. Wszystko dobrze. Dzień jak każdy inny. Trening, spanie, jedzenie, trening. Codzienna rutyna.
A jak sytuacja zdrowotna?
Cały czas chodzę się rehabilitować. Mam sporo urazów, niektóre starsze się odnowiły. Non stop kursuję między klinikami i się naprawiam.
Wrzucałeś na swój profil na facebooku ostatnio zdjęcia z rehabilitacji barku i wyglądałeś na nich jakbyś strasznie cierpiał…
No tak, rehabilitacja barku nie jest za bardzo miła. Nie oszczędzają mnie, stawiają bańki, biją „plaskacze” po nich. Jest to mega nieprzyjemne, ale za to bardzo skuteczne.
Może to kara za świąteczno – noworoczne obżarstwo?
Musze się przyznać, że to obżarstwo trwało trochę dłużej. Przed świętami zrobiłem sobie dwa tygodnie całkowitej przerwy od treningów, ponieważ czułem się już przemęczony. Kontuzje dodatkowo zaczynały już dawać o sobie znać nawet w takim stopniu, że nie mogłem spać. A wiesz jak to jest, jak nie trenujesz i masz dużo czasu, to chce ci się jeść. Ja jestem miłośnikiem lodów i jadłem ich w tamtym okresie bardzo dużo.
No widzisz, jakbyś był przynajmniej uzależniony od alkoholu to byś pił, a tak to musisz iść w melanż z jedzeniem…
No właśnie (śmiech). Ja nie używam narkotyków i w ogóle nie piję alkoholu, dlatego mam inne skłonności.
Często wrzucasz zdjęcia po tym, jak odwiedza Ciebie komisja antydopingowa. Jak wygląda taka wizyta?
Przychodzą zwykle dwie osoby, które są bardzo miłe. To są sympatyczni ludzie, którzy wykonują swoją pracę. Kiedyś odwiedzili mnie w domu, ostatnio byli w klubie. Pobrali krew i zrobili badanie moczu, ponieważ zakładają nam takie paszporty genetyczne. To jest dokładnie to, co dzieje się w związku z przyznawaniem po latach medali Igrzysk Olimpijskich. Jeśli nie znajdą niczego w moczu, to nasze próbki będą zamrożone i krew będzie badana co jakiś czas.
W ostatnim pojedynku Marcin Held został okradziony ze zwycięstwa przez sędziów punktowych. Czy Tobie przez te wszystkie lata zdarzyła się podobna historia?
Miałem taką sytuację walcząc na jednej z polskich gal. Rywalizowałem z Dmitry Poberezhetsem w Rzeszowie. Sędzią ringowym był  Damian Grabowski. Organizator chciał żebym przegrał i nakazał arbitrom, aby orzekli moją przegraną. Oni nie chcieli się zgodzić, bo wyraźnie ten pojedynek wygrałem. Doszli więc do porozumienia, że ma być remis.

Jesteś ponad 7 lat w zawodowym MMA. Jak oceniasz to wszystko co wydarzyło się, jeśli chodzi o rozwój tej dyscypliny przez ten okres czasu?
Na pewno ten sport się rozwinął. Jest coraz więcej gal, nowi zawodnicy zaczynają uprawiać tą dyscyplinę, czyli poziom cały czas wzrasta. Z czasem przyjdą niezłe wynagrodzenia dla tych zawodników, nawet na galach organizowanych w Polsce. Młodym „fajterom” powinno być łatwiej o sponsorów. Ludzie zaczynają już rozumieć, że to nie jest sport dla bandziorów, tylko fajna dyscyplina, jak każda inna.
Powiedziałeś kiedyś, że brakuje Tobie trochę agresji podczas pojedynku. Próbowałeś jakoś z tym walczyć?
Jest to pewien kłopot, ale z biegiem lat się do tego przyzwyczaiłem. Ja się czuję teraz bardzo dojrzałym zawodnikiem. Wynika to z tego, że mam na swoim koncie stoczonych już sporo pojedynków. Dzięki temu mam dobry przegląd walki i bardzo dobrze się z tym czuję.
A Tobie w ogóle przez całą karierę zdarzyło się wejść z przeciwnikiem w pyskówkę przed pojedynkiem?
Nie. Nigdy nie miałem takiej sytuacji. Poza tym, to wcale nie jest fajne. Obecnie jeden drugiemu ciśnie, ponieważ wszyscy chcą naśladować McGregora. Ja uważam, że każdy powinien znaleźć swój sposób na promowanie własnej osoby, a nie kopiować tylko jedną postawę.
Często jest też tak, że konkretny zawodnik jeszcze rok temu krytykował McGregora, a jak zobaczył, że on dalej jest na topie, to teraz go naśladuje…
No dokładnie. Nikt nie ma swojego pomysłu na zarabianie, a McGregor go znalazł i kasuje dzięki temu olbrzymie pieniądze. Każdy chce być taki jak on i powstają nam jego nieudane kopie.
A myślisz, że jakby ktoś wyzywał Ciebie przed pojedynkiem, to nie dałbyś się sprowokować?
Na pewno nie dałbym się sprowokować. To nie leży w moim stylu bycia, żeby kogoś obrażać i wyzywać.
W momencie kiedy podpisałeś kontrakt z UFC, to kręcono o Tobie program i Twoje nazwisko zaczęło często przedostawać się do mediów. Przeszkadzało to mocno?
Na początku przeszkadzało mnie to, bo jestem bardzo wstydliwy. Nie czułem się dobrze z tym całym zamieszaniem medialnym, jakie było wobec mojej osoby. Z czasem się jednak przyzwyczaiłem i przestało mi to zawadzać.
Mam wrażanie, że nie do końca lubisz udzielać wywiadów, ale wiesz, że to część Twojej pracy…
No dokładnie. Jeśli chce się zarabiać jakieś pieniądze, to trzeba się promować, udzielać wywiadów i istnieć w mediach społecznościowych. Ja i tak jeszcze mało się promuję, bo dalej się wstydzę, ale staram się nad tym pracować. U mnie na profilu nie ma zbyt wielu nowości, ale mam świadomość, że trzeba to zmienić.

Komentarze