W samo południe z… Radkiem Rzeźnikiewiczem: „Rusz dupę i chodź na stadion!”

ŁączyNasPasja: W ogóle nie udzielasz wywiadów. Dlaczego? Z góry zakładasz, że nie chcesz iść do mainstreamu?

Radek Rzeźnikiewicz: Nie generalizowałbym. Jest kilka powodów. Nie mam tylu ciekawych historyjek, co Edyta Herbuś. Ona ma różne opowiastki, to niech sobie lata do mediów. Ja nie mam takiej potrzeby. Poza tym, o co oni mogliby mnie zapytać, w jakimś programie w dużej telewizji? Postawili by pewnie jakąś Panią, która w ogóle nie ma pojęcia, co to jest piłka nożna.

Zdarzały się telefony z popularnych „śniadaniówek”?

Telefony nie, bo nie odbieram nieznanych numerów, ale maile były. Ze wszystkich stacji. I jeszcze wybrałbym się tam, gdybym miał pewność, że oni tam niczego nie przekręcą. Poza tym, wbrew pozorom ja mam mało czasu. Chodzę normalnie do pracy, jeżdżę na mecze i montuję te filmy. Nie wyrabiam się z tym wszystkim. To już wolę zmontować kompilację bramek z niższej ligi, bo wiem, że chłopaki na to czekają, niż gadać jakieś głupoty w telewizji.

Wkurzasz się, kiedy ludzie Ciebie rozpoznają?

Nie. Jest to bardzo przyjemne. Nie będę ściemniał, najczęściej ma to miejsce w sytuacjach, których nie pamiętam. Zwykle mnie tak rozpoznają w okolicach 1 – 2 w nocy. Potem dostaje zdjęcia i myślę sobie, gdzie to było (śmiech).

Czy jest jakaś „ściema” na twoim kanale?

Ściemy nie ma. Natomiast odbiorca może wyciągnąć mylne wnioski oglądając moje materiały.

Czyli to słynne: „O Kurwa!” po każdej bramce wychodzi z Ciebie naturalnie?

Z tym „O Kurwa!” to jest prosta zasada, kiedy tego używam, a kiedy nie. W momencie kiedy jestem sam, to staram się hamować i tego nie krzyczeć. Jak oglądam mecz z kumplami, to wtedy są większe emocje  i stosuję to bez skrupułów. Ktoś mnie nawet kiedyś posądzał, że mam to nagrane i podkładam po prostu pod każdą bramkę (śmiech). Tak nie jest i nigdy się to nie zdarzyło.

Jak sam mówisz „impreza” jest ważną częścią tego kanału, bywały wyjazdy na trzeźwo?

Zaskoczę Cię. Prawie każdy jest taki. To jest właśnie mylny wniosek, który można wyciągnąć. To nie jest tak, że jest to „najebka” od rana do nocy. Jeśli wypijesz 5 piw, w 5 różnych miejscach (co jest wynikiem żadnym, dla kogoś kto od czasu do czasu pije piwo) i potem umieścisz to w krótkim materiale filmowym, to ma się wrażenie, że ja tam w nie wiadomo w jakim stanie chodzę na te mecze. Największe chlanie jest tak naprawdę poza wizją, bo po co się nagrywać w takiej sytuacji?

kartofliska-laczy-nas-pasja-1

Podróżujesz na mecze po Europie, ale i po kraju. Czy zdarzyły ci się jakieś niebezpieczne sytuacje?

No właśnie, póki co wbrew temu wszystkiemu, co mówi się w mediach, to nic mi się nie przytrafiło. To nie jest też tak, że ja jakoś szczególnie unikam miejsc, w których coś złego może się wydarzyć. Na razie nic się nie zdarzyło. Ja znam mniej więcej zasady, jakie panują w ruchach kibicowskich w różnych miejscach. I jeśli pozwalam sobie założyć czerwoną koszulkę w brawach drużyny gości, a cały stadion jest na niebiesko, to robię to w takich miejscach, gdzie kultura kibicowska jest inna niż na przykład w Polsce.

Skąd wiesz, że np. w Belgradzie czy Rzymie jest w dany dzień tyle spotkań niższych lig? Z czego korzystasz wyszukując te wydarzenia?

Nie korzystam z jednego serwisu. Żeby zaplanować taki wyjazd, to trzeba planować i planować. Im szybciej kupi się bilety, tym niższe koszty. Żeby zaplanować gdzie i kiedy pojadę, to zaczynam od wyszukania jakiegoś „super meczu”. Oczywiście w mojej prywatnej skali. Bardzo lubię takie typowo kibicowskie spotkania. Do tego dokładam kilka spotkań już na miejscu i najczęściej na kilka dni przed dowiaduję się dokładnie o tym, gdzie dany mecz się odbywa i o jakiej godzinie. Nie da się korzystać z jednego serwisu, trzeba szukać w wielu miejscach, czasem kogoś zapytać itd. Ja wiem, że ktoś może sobie pomyśleć, że to strata czasu, ale ja to lubię.

Zastanawiałeś się, dlaczego twój kanał odniósł taki sukces, jeśli chodzi o oglądalność? Masz więcej subskrypcji niż na przykład oficjalny kanał Legii Warszawa.

Nie mam pojęcia. Ja mam straszny burdel na kanale i tych subskrybentów rzeczywiście trochę się nazbierało. Każdy jest tak naprawdę z trochę innej bajki. Jedni chcą oglądać oprawy kibicowskie, inni „Ósmą Ligę Mistrzów”, a jeszcze ktoś tam filmiki z wypraw po Europie. Często dostaje wiadomości w stylu, zrób więcej materiałów takich i takich, po co nagrywasz to i to itd. Ja jednak niczego na kanale nie zmieniam, i będzie tak jak jest teraz.

Śledzisz na bieżąco, to co się dzieje w futbolu na tym najwyższym poziomie  czy interesujesz się tylko najniższą  możliwą klasą rozgrywkową?

W ogóle mnie nie interesuje, to co się dzieje w tych najwyższych ligach. Chociaż jakbyś mnie o coś zapytał, to może bym wiedział, bo dużo używam twittera. A tam często ktoś zamieści jakiś wynik. Jednak o tym, że Barcelona gra z Realem w Lidze Mistrzów dowiaduję się zwykle w trakcie trwania takiego spotkania. Nie mam zwykle pojęcia, że taki mecz będzie wieczorem.

Czyli jeżeli będziesz oglądał Euro 2016, to tylko przy piwku?

Będę oglądał Euro tylko i wyłącznie wtedy, kiedy pójdę do ulubionej knajpy i akurat będą pokazywać jakiś mecz. Tak sam z siebie to raczej tego nie obejrzę. W ogóle to zastanawiałem się, czy nie wyjechać w tym czasie na przykład do Australii, żeby zobaczyć coś zupełnie innego, ale nie ma w tym okresie nic ciekawego.

Potrafisz wymienić naszych najlepszych zawodników? Powiedzmy pierwszą jedenastkę?

Nie. Oczywiście kogoś tam znam, ale jakbyś mi zdjęcie pokazał, to z Lewandowskim sobie poradzę, ale jak wygląda Mączyński to nie mam pojęcia.

Ale nazwisko znasz?

No znam, bo na twitterze często o nim wspominali, to sobie sprawdziłem kto to jest. Zaskoczę Cie, wiem też kto to jest Starzyński. Jest taki?

Jest (śmiech).

No właśnie, sprawdziłem go sobie , bo sporo osób o nim pisało. Nie miałem pojęcia, że on gra w Ekstraklasie, myślałem, że gdzieś za granicą.

Zdarzyło się, że zauważyłeś na meczu okręgówki, jakiegoś zawodnika, który zrobił na Tobie spore wrażenie?

Jak ktoś się wybija ponad poziom swojego zespołu (a zdarza się to często) to zwykle oznacza tylko tyle, że zamiast grać w ósmej lidze to powinien grać w siódmej (śmiech). To o takie wybijanie tutaj chodzi, nikt przecież nie przejdzie do Premier League. Nie zabieram się za notowanie talentów z lig okręgowych, bo to strata czasu.

kartofliska-laczy-nas-pasja-2

Masz  jakiś klucz według którego dokonujesz wyboru wydarzeń na jakiś się pojawiasz?

Nie ma klucza. Mecz musi być ciekawy, z jakiegoś tam mojego punktu widzenia. Tak jak mówiłem już wcześniej,  raz pojadę na derby w 3. lidze holenderskiej, do miejscowości 20–tysięcznej, gdzie są dwa stadiony po 9 tysięcy ludzi i one podczas tych derbów są wypełnione. Wyszukuję też na przykład spotkanie drużyny, która nie strzeliła jeszcze w rozgrywkach żadnej bramki, a mamy już 10. kolejkę (śmiech). Czasami szukam też śmiesznych sytuacji, czyli na przykład wiem, że dana drużyna przebiera się w autobusie. Ostatnio dostałem zaproszenie, w którym była opisana historia jakiegoś Anglika, który rzucił wszystko i skupił się tylko na grze w 8. lidze polskiej (śmiech). Takie to są historie.

Jak dobierasz sobie osoby, które z Tobą podróżują?

Zwykle taka wyprawa to są 2 lub 3 dni. Szukam wiec osób, z którymi się dobrze czuję. Jest spora grupa osób, którą poznałem jeszcze przed powstaniem kanału, ale są też ludzie poznani już w trakcie jego tworzenia. Chodzi o to przede wszystkim, żeby dobrze się ze sobą dogadywać, więc są to zwykle ludzie sprawdzeni w bojach.

Planujesz sobie ze sporym wyprzedzeniem, to co pojawi się na kanale czy też działasz bardziej spontanicznie?

Plany odnośnie wszystkich rzeczy, jakie pojawiają się na kanale mam dużo wcześniej, jednak nigdy nie realizuję ich w więcej jak 10 %. Muszę właśnie rozważyć, czy takie wczesne  planowanie ma sens, bo ostatnio dwa zagraniczne wypady mi odpadły, bo na przykład dzień przed stwierdziłem, że mi się po prostu nie chce jechać. A miałem zarezerwowane hotele, bilety lotnicze pokupowane, ale  zobaczyłem, że jest fajny mecz pod Sochaczewem i zostałem na miejscu. Reasumując, mam plany na dużo do przodu, ale są spontanicznie modyfikowane.

Co twoim zdaniem „jara” ludzi, którzy przychodzą na te rozgrywki najniższej klasy w Polsce?

Bardzo ważną rzeczą jest to, że to są najczęściej znajomi tych, co grają w tych drużynach. Niestety w ostatnim czasie wiele klubów z tej 7. lub 6. ligi strasznie dąży do sukcesów i sprowadzają zawodników byle tylko prezentowali jakiś tam poziom i oni wypierają tych lokalnych chłopaków ze składu. Dochodzi do takich chorych sytuacji, że na pierwszy zespół chodzi mniej ludzi niż na rezerwy. I to właśnie stąd się bierze, że w pierwszym zespole grają napływowi, a w rezerwach kumple.

Proponowali ci już żebyś napisał książkę?

Wiele razy.

Napiszesz?

Jak rzucę jeżdżenie na mecze, to napiszę. Musi mi to się najpierw znudzić, a póki co na to się nie zanosi. Także nieprędko ukaże się (jeśli w ogóle) taka lektura. Dodam, że na pewno będzie bardzo mądra (śmiech).

Miałbyś na koniec jakieś przesłanie do wszystkich ludzi, którzy czytają ten wywiad?

Przesłanie jest takie, że jeśli ktoś ogląda te materiały z niższych lig, to niech ruszy tyłek i pójdzie na stadion. Każdy ma jakiś zespół, który ma pewnie od siebie w odległości 2–3 kilometrów. Tych klubów w Polsce jest sporo, chyba z 6 500 tysiąca. Każdy może znaleźć sobie swój. Bardziej potrzebne jest wspieranie tych lokalnych chłopaków na stadionie niż przed monitorem. I często dostaje wiadomości w takim stylu: „wrzucaj już tą 8. ligę mistrzów, bo się stęskniłem”. Ja wtedy odpowiadam: „jak się stęskniłeś to rusz dupę i chodź na stadion!

Rozmawiał
Krzysztof Kwaśny

Komentarze