stójka
56%
44%
Aż tak wielkiej dysproporcji między tymi dwoma nie ma, ale warunki fizyczne robią swoje. Prawie 10 cm większego zasięgu dla Askhama robi gigantyczną różnicę w pojedynku, który prawdopodobnie będzie cały czas toczyć się na nogach.
parter
49%
51%
Obaj mają w miarę podobne umiejętności parterowe. Wielokrotnie pokazywali, że potrafią zagrozić rywalom, jeśli znajdą się w dogodnej pozycji w parterze. Na korzyść Brada przemawia jednak to, że więcej razy poddawał i więcej razy w swych walkach zmieniał pozycję. Nie mniej obaj są tak samo niebezpieczni i mogą się poddać nawzajem.
zapasy
40%
60%
Bradley nie jest jakimś wybitnym zapaśnikiem, ale na pewno w tej płaszczyźnie jest "nieco" lepszy niż jego wyższy kolega. Obaj są słabi w defensywie, ale ofensywnie więcej zdziałać tu może underdog.
doświadczenie
50%
50%
Doświadczenie porównywalne. W samym UFC obaj mają tyle samo walk, tyle samo porażek i tyle samo zwycięstw. Askham ma więcej walk, ale Brad występował w TUF-ie, w którym też przewalczył i nabrał doświadczenia niezbędnego do występowania w największej lidze MMA świata.
wytrzymałość
50%
50%
Od wielu lat nikt Brada nie skończył, a Scott nigdy nie przegrał przed czasem. Obaj też są w miarę odporni na ciosy i dzielnie znoszą wszelkie trafienia.
forma
50%
50%
Brad nie pokazał się z najlepszej strony z Krzysztofem Jotko, a Scott też nie zaprezentował się rewelacyjnie z Hermanssonem. Obaj też nie walczyli od bardzo dawna, więc ciężko cokolwiek powiedzieć o ich formie.
czynnik x
50%
50%
Czynnikiem X będzie w tej walce to "kto pragnie zwycięstwa bardziej". Obaj przychodzą po przegranych walkach i kolejna porażka może kosztować ich kontrakt z UFC. Żaden jednak nie ma jakiejś wielkiej tajnej broni na rywala. Zadecyduje głód zwycięstwa.

UFC Fight Night 107 będzie owocowało w wiele świetnych pojedynków. Na jednym z nich ujrzymy byłych przeciwników Krzysztofa Jotki, czyli Bradleya Scotta oraz Scotta Askhama. Zawodnicy ci zawalczą ze sobą w drugim, otwierającym galę starciu. Obaj mają wiele cech wspólnych: bilans w UFC 2-3, przegrali swe ostatnie walki i nie poradzili sobie z naszym świetnie radzącym sobie w UFC Krzysztofem.

Brad Scott znany jest większości fanów naturalnie z walki z naszym rodakiem, ale wcześniej brał udział udział w reality show The Ultimate Fighter: The Smashes, podczas którego pokonał Xaviera Lucasa, Benny’ego Allowaya, po to tylko, by ulec w finale Robertowi Whittakerowi, który dziś święci sukcesy w UFC. Pierwszy zawodowy bój w UFC (nie licząc finałowego starcia z Robertem, które zostało dodane do bilansu) Scott wygrał, pokonując Michaela Kuipera. Później jednak dał fatalną walkę z Claudio Silvą, za którą zrehabilitował się poddając Dylana Andrewsa. A jak walczy Scott?

Brad potrafi czasem zbyt chaotycznie iść do przodu, starając się trafić rywala i zapominając całkowicie o własnej defensywie.

Również podczas akcji rywala, gdy skupiony jest całkowicie na obronie, zdarzało mu się cofać w linii prostej oraz przepuszczać ciosy. Obrona przed uderzeniami przez większość czasu stoi na przyzwoitym poziomie, jednak tak jak u większości również i u Brada zdarzają się chwilowe dziury w gardzie, które przeciwnicy wykorzystywali.

Całościowo stójka jest w porządku, rzemieślnicza, ale nie wybija się niczym. Brad nie wyróżnia się w tej płaszczyźnie, ale prezentuje stały poziom, pewien standard. Zawodnik ten potrafi znokdaunować\znokautować, ale i też punktować się z rywalem przez kilka rund. Czasami boks w jego wykonaniu jest nijaki; ciosy nie sieją spustoszenia oraz nie są zbyt celne. Wyprowadza je wtedy wydawać by się mogło po to, aby robić wrażenie na sędziach, a nie na przeciwniku. Taką postawę można było zaobserwować w kilku jego walkach. Z pewnością jednak należy wyróżnić w miarę ciekawe uderzenia z łokci (często na odejście z klinczu) oraz mocne ciosy, gdyż te również posiada w swoim arsenale i śmiało – gdy widzi okazję – z nich korzysta.

Dobrze pracuje w klinczu. Praktycznie większość swoich rywali potrafił dociskać do siatki, przy okazji niwelując wszystkie niebezpieczne próby ataków. Świadczy to też o tym, że jest silnym mężczyzną. Potrafi na rozerwanie wsadzić łokcia lub kombinacje uderzeń.

Bradley Scott jest dobrze obeznany z walką parterową. Sam fakt poddania duszeniem gilotynowym Michaela Kuipera czy Dylana Andrewsa, dobrze świadczy o jego umiejętnościach. Mając przeciwnika pod sobą, od razu zauważył lukę w którą mógł włożyć ręce. Była to więc starannie i szybko wyegzekwowana akcja kończąca. Anglik, znalazłszy się “na glebie” umiejętnie wraca z parteru do stójki. Kiedy Robert Whittaker go znokdaunował, udało mu się, zachowując zimną krew, wstać do stójki, wykorzystując do tego celu siatkę, pomimo gradu uderzeń Roberta.

Jeśli o mierzącego 190 cm wzrostu Scotta chodzi, to jest on również stójkowiczem. Do parteru schodzi, ale tylko jeśli widzi, że przeciwnik sam nie jest dobry w tej płaszczyźnie. Walka na nogach to jego domena i dobrze się w niej czuje. Nie ma jej jednak jakoś znacząco rozwiniętej. Głównie bazuje na swych warunkach fizycznych. Ma długie ręce i nogi, i robi z nich świetny użytek. W walce z Magnusem, frontalnym kopnięciem na twarz zdołał niemalże znokdaunować Szweda.

Magnus jednak obnażył największe wady Scotta czyli zapasy i parter. To dzięki grindowaniu w parterze Cedenblad zdołał ugrać decyzję na swoje konto. Scotta obalał nawet nasz Krzysztof Jotko.

Walka między Bradem a Scottem będzie toczyła się w stójce, gdyż obaj najbardziej lubią tę płaszczyznę. Z racji świetnych warunków fizycznych, Askham będzie miał sporą przewagę nad mniejszym rywalem, ale znowuż, jeśli Bradley zdecyduje się na obalenia, to on może zyskać przewagę. Jest to bardzo ciekawy bój bo tak niewiele trzeba by któryś z nich wyszedł na prowadzenie. Stójkę delikatnie po stronie Askhama, parter podobny, a zapasy minimalnie dla Bradleya. Zawodnicy są więc dobrze wyważeni. Jeśli Askham będzie pilnował dystansu, powinien poradzić sobie ze Scottem i tak też bym obstawiał jako wynik, czyli jednogłośna decyzja dla faworyta.

Komentarze