stójka
58%
42%
Stójka dla obu jest naturalną płaszczyzną walki. Bardziej w niej niebezpieczny jest Nigeryjczyk, ale tylko w pierwszej odsłonie pojedynku. Im walka będzie trwała, tym przewaga będzie przechodziła na stronę Anglika. Tom jest metodyczny i spokojny, a Oluwale atakuje zrywami.
parter
35%
65%
Obaj mają brązowe pasy, ale to Tom wydaje się być lepszym grapplerem. Nie tylko w walkach MMA potrafił poddać rywali, ale w zawodach parterowych mierzył się też z o wiele mocniejszymi przeciwnikami.
zapasy
20%
80%
Tom kilkukrotnie pokazywał już, że potrafi obalać. Z drugiej strony Oluwale tak samo pokazywał, ale słabość w zapasach. Płaszczyzna ta wędruje na konto Anglika. Jeśli będzie przegrywał w stójce, zawsze będzie się mógł do nich odnieść.
doświadczenie
45%
55%
Bardziej (choć niewiele) doświadczony w MMA jest Tom. Jednak Bamgbose również nie jest laikiem jeśli chodzi o sporty walki. Podobnie jak Tom, kula się na macie, a dodatkowo mocno trenował boks tajski, Sandę czy Taekwondo. W doświadczeniu tylko niewielka przewaga Breese'a.
wytrzymałość
42%
58%
Kolejny raz, kategoria musi iść na konto faworyta, który nigdy nie został skończony przed czasem i potrafił przetrwać parterowe oraz stójkowe nawałnice, które prezentowali mu rywale. Nigeryjczyka znokautował Uriah Hall.
forma
59%
41%
Obaj wracają po porażkach i będą chcieli udowodnić swoją wyższość. Tom dał jednak bardzo słabą walkę ze swoim ostatnim rywalem a Bamgbose miał ciekawe momenty w starciu z Cezarem Ferreirą.
czynnik x
60%
40%
Czynnikiem X na pewno będzie tutaj pierwsza runda. Jeśli Oluwale przyciśnie w swoim stylu w pierwszej odsłonie pojedynku, to ma szansę na nokaut. Niezbyt szczelna garda Anglika może przyczynić się tu do "szczęścia" underdoga.

Na UFC Fight Night 107 fani będą mogli podziwiać starcie Oluwale’a Bamgbose’a z Tomem Breesem. Wielkim faworytem jest Anglik. Czy jednak słusznie?

Tom to duży chłop. Duży jak na kategorię 77 kg. Jest wysoki (190 cm) i ma spory zasięg. Tak prezentuje się wizualnie. W walkach jednak wszystkie jego atuty nie mają znaczenia… bo rzadko z nich korzysta. W walce jest dosyć średni. Czasem zabłyśnie kopnięciem lub ciosami prostymi, ale takich przebłysków nie ma zbyt dużo. Łatwo wchodzi do klinczu (z którego mało co wynika). Męczył się mocno ze średnim Thibaudem Larchetem, mimo że gdyby miał w sobie nutkę “killera” to mógłby go łatwo skończyć. A w ostatniej walce przegrał po słabym widowisku przegrał z Seanem Stricklandem. Jego wizerunek ratują jednak nokauty z Luizem Dutrą czy Cathalem Pendredem. Jednak zarówno Dutra jak i Pendred nie byli nigdy zawodnikami, o których można powiedzieć, że są nawet średni.

Tom poddał aż sześciu swoich przeciwników, jednak niczym w tym parterze nie zachwyca – owszem, miał genialne zwrot akcji z Jackiem Magee ale wcześniej miał Jacka ponad dwie minuty za plecami i o mały włos nie zostałby uduszony.

W stójce jest oszczędny i opanowany. Czeka na okazję, ale gdy ta się nadarzy, to potrafi się zmobilizować do pójścia za kombinacją. W jego walkach nie ma jakiejś większej filozofii. Spokojna stójka -> klincz -> kolano -> obalenie -> parter. Nie ma w nim nic szalonego. To rzemieślnik. W każdej płaszczyźnie ma jednak spore braki i ogromna większość zawodników w UFC jest lepsza w jednym czy drugim aspekcie od Toma. Po prostu niczym się nie wyróżnia. Dodatkowo bywa jeszcze trafiany w stójce i jeśli dostaje takie ciosy od Pendreda, to Oluwale również może go trafić:

Breese pokonywał dosyć słabych rywali, a gdy już mierzył się z kimś lepszym (Sean Strickland), to dał nijakie widowisko, po którym i tak przegrał.

Oluwale Bamgbose jest 29-letnim Nigeryjczykiem, który stoczył dopiero osiem zawodowych walk. Pięć w organizacji Ring of Combat – gdzie nie walczył z nikim szczególnym – a trzy w UFC. W największej na świecie organizacji MMA wygrał tylko z Danielem Sarafianem. Trzeba jednak przyznać, że Oluwale ma naprawdę dobre zrywy i w pierwszych rundach jest bardzo niebezpieczny.

Stójka to właściwie wszystko co umie robić i w parterze nie czuje się za pewnie. To właśnie dlatego kursy są takie, czyli stawiające Toma w pozycji mocnego faworyta. Anglik potrafi obalić na różne sposoby:

I w tym parterze mimo braku finezji, to i tak jest lepszy niż underdog. Bamgbose ma tak właściwie szanse tylko w pierwszej rundzie, gdy będzie jeszcze świeży i pełen mocy. I to właśnie skończenia w pierwszej się upatruję. Jest to bardzo ryzykowany typ, ale Tom nie jest jakoś wybitny by aż tak wierzyć w jego zwycięstwo z mocno bijącym Nigeryjczykiem. Na Anglika bukmacherzy wystawili za małe kursy by ryzykować, ale te powyżej 3.0 na Oluwale, są już kuszące.

Komentarze