stójka
70%
30%
Daniel ma o wiele większy arsenał stójkowy. Od świetnych kopnięć, do akcji bokserskich. Nie jest to może deklasacja (zważywszy, że Tim wygrał w stójce z Tyburą), ale umiejętności walki na nogach, są po jego stronie. Przegrywa jedynie w "brudnym boksie" pod siatką, ale w dystansie i półdystansie przewagę będzie miał Omielańczuk.
parter
45%
55%
Oboje poddawali swych rywali i tylko raz sami zostali poddani przez swych przeciwników. Nie mniej z dołu żaden z nich nawet nie próbuje niczego zrobić (co w zasadzie w wadze ciężkiej jest zrozumiałe - choć nie jest to reguła). Z racji mocniejszych zapasów Tima, tym z dołu częściej będzie Daniel, więc ofensywne akcje parterowe należeć będą raczej do Amerykanina.
zapasy
15%
85%
Timothy jakoś bardzo mocny w obalaniu rywali nie jest, ale i tak w porównaniu do Daniela jest to różnica klas. Jeśli Rosholt i Hamilton potrafili go zdominować w tej płaszczyźnie, to tak samo będzie potrafił to zrobić Johnson.
doświadczenie
65%
35%
Większe doświadczenie ma Polak. Nie tylko wcześniej był w UFC, to na dodatek jego kariera zawodowa jest o wiele bogatsza. Punkty lecą więc w jego stronę.
wytrzymałość
50%
50%
Obaj są tak samo wytrzymali i ciężko wybrać w tej kategorii faworyta. Daniel dał się już poznać, że ciosy rywali mu nie straszne. Jedynie słaba obrona przed poddaniami jest tutaj znacznym problemem. Timothy też ma mocną szczękę i tak samo jak Daniel, tylko raz został skończony przed czasem.
forma
49%
51%
Lepsza kondycja jest po stronie Amerykanina.
czynnik x
50%
50%
Czynnik X u Daniela: defensywne zapasy - jeśli będzie w stanie bronić obaleń i przyciskanie do siatki nie zrobi na nim wrażenia - wygra Czynnik X u Tima: Nastawienie - jeśli będzie chciał walczyć w stójce z Danielem, tak jak z Volkovem czy Tyburą - przegra.

Już w tę sobotę na londyńskiej gali UFC, Daniel Omielańczuk zmierzy się z Timothym Johnsonem. Bukmacherzy jasno stawiają Amerykanina w pozycji faworyta i kursy na niego sięgają od 1.55 do 1.63. Czy Polak ma szansę z Johnsonem? W tej analizie spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie.

Daniel do UFC został zakontraktowany w 2013 roku, kiedy do największej na świecie organizacji MMA bardzo trudno się było dostać. Nie było hurtowych naborów jakich byliśmy świadkami kilka lat później czy nawet obecnie. Omielańczuk swój angaż zawdzięcza jedenastoma zwycięstwami z rzędu, jakie zaliczył na galach organizowanych w Polsce i na Ukrainie. W debiucie znokautował Nandora Guelmino, ale już dwie kolejne walki przegrał w słabym stylu z zapaśnikami: Jaredem Rosholtem i Anthonym Hamiltonem.

Poprawił passę zwyciężając nad Chrisem De La Rochem, Jarjisem Danho oraz Oleksiym Oliynykiem, ale te trzy wygrane kolejny raz zostały nieco przytłumione porażką ze Stefanem Struvem na UFC 204. Daniel jest typowym zawodnikiem stójkowym. Choć ma aż dziewięć poddań na koncie (najwięcej skończeń w bilansie), to zdobył je niestety na przeciwnikach bardzo niskiej, bądź wątpliwej klasy. Najlepiej czuje się w stójce i to na nogach prowadzi swe boje. Miał sukcesy w starciu z holenderskim wieżowcem Stefanem Struvem, którego trafiał pojedynczymi ciosami, a także z poprzednimi rywalami. Od czasu debiutu stójka Daniela poszło znacząco do przodu. Widać wysiłek jaki trenerzy wkładają w jego przygotowanie techniczne i z każdym pojedynkiem wygląda ona coraz lepiej.

Największą wadą Daniela jest jednak jego bardzo słaba defensywa zapaśnicza. Rywale, którzy znają się na rzeczy, potrafią nie tylko go obalić, ale i przetrzymać w parterze przez większą część rundy. Tak zawsze przegrywał i przewracał go nawet Struve, który nigdy jakoś specjalnie przenosić walki do parteru nie chciał. Jest to fatalna informacja, gdyż najbliższy rywal Polaka jest właśnie zapaśnikiem i kontrola walki to jego główna broń.

Timothy Johnson jest – na nieszczęście dla Daniela – typowym zapaśnikiem, który przeszedł do MMA, bazując tylko na tej jednej płaszczyźnie w której jest dobry. Dwukrotnie zdobył tytuł All-American II dywizji. Nie obala on rywali jak to robił choćby Cain Velasquez, ale po prostu męczy ich pod siatką i to ją wykorzystuje do okazyjnego wywrócenia rywala. Johnson najczęściej obala mając zapiętą na rywalu klamrę i gdy już znajdzie się na rywalu, to raczej stosuje ground’and’pound. Analogicznie jak w przypadku Daniela, u niego też poddania nastąpiły na bardzo słabych rywalach, więc nie ma co sugerować się tu bilansem.

Dobra wiadomość jest taka, że i tak ciosy w parterze w jego wykonaniu są raczej marne. Zresztą nie tylko leżąc na macie wykazuje brak siły. Również w stójce ciosy są bardzo zamachowe i powolne. Choć Tim znacznie poprawił swoją stójkę i co jakiś czas trafiał Marcina Tyburę, to nadal jest to na zasadzie “wyrzutu ręką”, niż pełnoprawna technika bokserska.

Nie uważam walki na nogach jako zagrożenia z jego strony. Nadal tu przewagę będzie miał Daniel, który powinien górować w tej płaszczyźnie. Jedyne co dobre ma Tim to kłujący prawy prosty, co można zauważyć na powyższym gifie.

Wszystko rozchodzić się będzie jednak o dwie rzeczy. O zdolność obrony obaleń Daniela i nastawienia Johnsona. Jeśli Omielańczuk nic nie podciągnął zapasów to przegra walkę możliwe nawet, że nie stwarzając zagrożenia Timothy’emu. Dużo jednak będzie zależeć od rywala i jego nastawienia. Johnson w walce z Tyburą postanowił, że będzie toczył bój w stójce i trzymał się tego prawie do samego końca. Marnie bo marnie się prezentował, ale stał na nogach i nawet wygrał z naszym reprezentantem! Dla Tybury był to debiut i wiele można zrzucić na stres i strach przed mocniejszym zaatakowaniem z obawy na właśnie obalenia Tima, ale podobny scenariusz z Danielem by raczej nie przeszedł. Polak gdyby miał okazję boksować przez trzy rundy z Johnsonem, to wykorzystałby tę okazję i moim zdaniem wygrywał wymiany – tak jak robił to Alexander Volkov. Dlatego jedna rzecz będzie zależała od niego: czy podszkolił się w zapasach, a druga od jego przeciwnika: czy Timothy znów będzie chciał bić się w stójce?

Więcej atutów w tej konfrontacji ma jednak Amerykanin i nieprzypadkowo bukmacherzy wybrali go jako faworyta. Choć w tym cyklu kilkukrotnie już wyznaczaliśmy underdogów jako zwycięzców, to tym razem niepatriotycznie muszę stwierdzić, że oczami wyobraźni widzę 29-28 dla Johnsona, który po prostu będzie wykorzystywał to w czym jest jako jedyny dobry – zapasy, po których będziemy świadkami żmudnego grindowania w parterze.

Komentarze