Tyson Fury: Grubas, który zleje Kliczkę po raz drugi?

    Rozpoczynamy zabawę na całego! Ruszyła promocja walki rewanżowej pomiędzy Tysonem Furym a Władimirem Kliczko. Sama walka nie dostarczy nam pewnie tylu emocji, co konferencje prasowe. Panowie skrzyżują rękawice 9 lipca w Manchesterze.

    Mamy za sobą już pierwsze medialne spotkanie z zawodnikami. Gdyby sędziowie mieli je punktować w podobnym stylu tak jak walkę, to Kliczko przegrałby zdecydowanie. Były czempion (świadome spolszczenie) od początku był jak zwykle spokojny i poważny. Jednak na sam koniec dał się sprowokować i nie wytrzymał. Zacznijmy jednak od początku. Ukrainiec tłumaczył, że fizycznie do ich pierwszego starcia był przygotowany świetnie, jednak mentalnie był zupełnie gdzieś indziej. Jego żona przeżywała  depresję, co podobno znacząco wpłynęło na postawę Kliczki.

    Fury nie byłby jednak sobą, gdyby nie rozpętał jakiejś afery. W pewnym momencie zaczął nabijać się z ciągłego profesjonalizmu byłego mistrza.  – Nie prowadzę rygorystycznego trybu życia. Powiem więcej, nie zachowuję się jak sportowiec i nie mogę uwierzyć w to, że tak mnie określił. Pokażę wam, jak wygląda ten atleta – po czym rozebrał się na oczach dziennikarzy i fotoreporterów, prezentując otłuszczoną sylwetkę. – Przed wami absolutny mistrz świata wagi ciężkiej. Tak wygląda ciało pięściarza? Czy się tym przejmuje? A skąd! Wład, spójrz. Pokonał cię grubas. Wstydź się. Trzeba mu to przyznać, rozwalił tym manewrem z pokazywaniem swojego tłustego brzucha Kliczkę na łopatki. Ze swojej słabości potrafił zrobić atut.

    Znany ze swojego spokoju i sporej klasy Ukrainiec nie wytrzymał:  Masz rację, wstydzę się, że z tobą przegrałem. To prawdziwa ujma. Deprecjonował kobiety, kazał im siedzieć w kuchni, wypowiadał się obraźliwie o homoseksualistach. Powiem krótko: pierdol się! Zleję cię na oczach twoich fanów. Muszę przyznać, że bardzo rzadko, jeśli kiedykolwiek ktoś wcześniej sprowokował w aż taki sposób Władimira. Był on spokojniejszy nawet w momencie, kiedy Dereck Chisora uderzył go w twarz podczas ceremonii warzenia.

    To oczywiście była tylko przysłowiowa woda na młyn dla „Olbrzyma z Wilmslow”. Odpowiedział jeszcze bardziej dosadnie: – Proszę, wygląda na to, że Wład odnalazł swoje jaja. W pierwszej walce zadałeś cztery ciosy w ciągu dwunastu rund. W rewanżu będzie inaczej. Zamierzam go szybko znokautować. Po czym dodał z wielką ironią: A tak w ogóle, to boksu nie lubię, wolałbym siedzieć z dzieciakami w domu, ale jestem w tym sporcie tak cholernie dobry. Jak to się stało, że ten arcymistrz nie mógł pokonać spasionego i leniwego Cygana? Wielka postać? Zwykłe gówno!

    I tak właśnie sprzedaje się bilety i PPV na cały świecie. Kliczko to wielki mistrz i sportowiec, ale z czasem stał się zbyt nudny, jak na obecne czasy. Śmiem twierdzić, że Fury nawet w połowie nie jest tak dobrym pięściarzem, jak Kliczko. Jednak psychika i pewność siebie mogą w sporcie, ale też w normalnym życiu czynić prawdziwe cuda. Czy jednak 9 lipca w Manchesterze będziemy świadkami kolejnego cudu i Fury zrobi to po raz drugi? Warto poświęcić ten miejmy nadzieję, piękny gorący wieczór, żeby się o tym przekonać.

    Komentarze