Tomasz Hajto: Transfery z Bundesligi jest kierunkiem, który ja bym obierał w Legii

Przed tym weekendem w naszej Ekstraklasie było wiele znaków zapytania. Na pewno interesującym miało być spotkanie pomiędzy Legią Warszawa a Cracovią, tymczasem krakowianie nawet nie podnieśli rękawic i faworyt tego spotkania, liderująca Legia wygrała zdecydowanie. Osobiście liczyłem na troszeczkę więcej ryzyka ze strony Pasów. Pogoń Szczecin wygrywa z Lechem Poznań i plasuje się w górnej części grupy mistrzowskiej, podkreślając, że w tym sezonie ich gra wygląda bardzo stabilnie. Podobnie zresztą jak i Zagłębia Lubin. Dziś zobaczymy jak po trzech zwycięstwach zachowa się Lechia Gdańsk, która gra bardzo ważne spotkanie z Piastem Gliwice. Przy zwycięstwie gdańszczanie mogą wskoczyć na trzecie miejsce w tabeli, ale czy są w stanie wygrać w Gliwicach? Czy może Piast odnalazł swoją dobrą formę z pierwszej rundy? Legia ucieka nieubłaganie i wydaje się, że to ona zdobędzie spokojnie mistrzowski tytuł.

Czy jednak w warszawskiej drużynie jest tyle potencjału, aby walczyć o Ligę Mistrzów? Na naszym podwórku ten potencjał jest na pewno ogromny. Stadion, kibice, duży budżet. Pytanie, czy to nie za mało na fazę grupowa Champions League i na to, aby przejść kilka rund w kwalifikacjach. Wydaje mi się, że najwięcej wzmocnień potrzeba Legii w defensywie, to jest jej pięta achillesowa. Jeżeli popatrzymy na podobne zespoły, które zagrały w grupie Ligi Mistrzów – BATE Borysów, Petrzalkę, czy Spartę Praga, to opierały one swoje awanse na grze w defensywie. Przyjście Adama Hlouska, który nie był podstawowym piłkarzem VfB Stuttgart pokazało, jak solidnie kształcą piłkarzy w Niemczech i jak solidny piłkarz przyszedł do naszej Ekstraklasy. Dobrze przygotowany fizycznie, mający wyczucie kiedy piłkę trzeba wybić, kiedy przytrzymać, a kiedy przerwać grą faulem taktycznym. Wydaje mi się, że wiele rzeczy nie trzeba mu tłumaczyć. To chyba największe wzmocnienie w pionie defensywnym Legii. Wspólnie z Pazdanem mogą tworzyć dobrą parę, ale pamiętajmy, że nawał meczy i kontuzje może doprowadzić, że jednego czy drugiego piłkarza zabraknie. Kierunek transferów z Bundesligi jest kierunkiem, który ja bym obierał w Warszawie.

A w samej Bundeslidze – suwerenne zwycięstwo Bayernu Monachium nad czwartą w tabeli Herthą Berlin pokazuje raz jeszcze, że monachijczycy maja ogromny potencjał. Można powiedzieć, że Bayern „wygrał to kłusem”. Nie przeszedł do sprintu. Grał mocno rezerwowym składem, wielu piłkarzy grało nie na swoich pozycjach, a mimo to przyspieszyli trochę w drugiej połowie i gładko zwyciężyli 2-0. Inne spotkanie, które miało być hitem, czyli wielkie derby Hamburg – Brema miało dwa różne oblicza. W pierwszej połowie zdecydowanym dominatorem był Hamburg, który po dwóch bramkach Pierre-Michela Lasoggi spokojnie prowadził, natomiast w drugiej Werder zaryzykował i zrobiło się 2-1. Mało brakowało do wyrównania, ale Claudio Pizzaro nie wykorzystał rzutu karnego, czym pozbawił siebie 190. bramki w Bundeslidze, i wynik nie uległ już zmianie, mimo iż w końcówce było bardzo nerwowo. Wydaje mi się, że Bruno Labbadia uratował tym meczem swoją posadę w HSV, a Brema będzie miała ciężki orzech do zgryzienia z Wiktorem Skrypnykiem.

Zwariowany mecz oglądaliśmy też w Gelsenkirchen. Schalke do przerwy grało rewelacyjnie, prowadziło z Bayerem Leverkusen 2-0, natomiast w drugiej połowie straciło trzy bramki w siedem minut i ostatecznie przegrało 2-3. Dzięki temu zwycięstwu Bayer odskoczył Herthcie na pięć oczek. Dwa miesiące temu podkreślałem, że berlińczycy mają bardzo młody skład co może wpłynąć na jej niekorzyść. Dziś, jeśli Borussia M’gladbach wygra z Hoffenheim, to zbliży się do Herthy na jeden punkt i ciężko będzie jej utrzymać to czwarte miejsce w tabeli i zamiast Ligi Mistrzów będzie występowała jedynie w Lidze Europy. To dla młodego zespołu Herthy i tak będzie na pewno duży sukces, ale jeśli się przez 14 kolejek z rzędu i na pięć przed końcem sezonu jest się na trzecim miejscu, to chciałoby się je na koniec utrzymać. Tymczasem uważam, że ciężko będzie jej obronić i tę czwartą lokatę.

Na koniec chciałbym powiedzieć, że hasło PZPN, „Łączy Nas Piłka” jest fajnym i nie pustym hasłem. Dziś piłkarze, którzy grali kiedyś w reprezentacji i wielu innych zbieramy się w Mielcu. Rozegramy tam mecz charytatywny dla rodzin po wielkiej tragedii, w której zginęli piłkarze 3-ligowego klubu, którzy jechali na swój mecz. PZPN przekazał również dla tych rodzin 50 tysięcy złotych. Wydaje mi się, że „Łączy Nas Piłka” właśnie w takim dniu jak dzisiaj sprawdza się najlepiej. Nie liczą się pieniądza, sława, ale zwykłe ludzkie uczucie. Widzimy się w Mielcu o 18:30. Na koniec jeszcze raz składam wielkie kondolencje dla rodzin ofiar.

Z ukłonami,
Tomasz Hajto

Komentarze