Tomasz Hajto: Simeone i jego banda, to specjaliści od podstawiania nóg największym

Zaczniemy od naszej Ekstraklasy. Minęła pierwsza kolejka – nazwijmy to – “ekstra” rundy. Wydaje mi się, że poza niespodzianką w Bielsku-Białej, gdzie wygrała Termalica, na innych stadionach specjalnych zaskoczeń nie było. W najciekawszych spotkaniach Legia wygrała z Lechem, a Lechia pokonała Zagłębie w Lubinie. Drużyna z Gdańska zaczyna coraz wyraźniej zaznaczać swoją obecność i w moich oczach cały czas rośnie. Coś czuję, że niespodziewanie będzie nas reprezentować w Lidze Europy.

Mecz Legii z Lechem w kwestii jakości, to nieporozumienie. Byłem rozczarowany. Od zespołu, który chce walczyć o LM, oczekuję więcej. Trener Czerczesow ma przynajmniej – tak już mówiłem w programie u Krzyśka Stanowskiego z Weszło! – do analizy mecz wygrany, zawsze to jakieś pocieszenie. Widać było błędy w ustawieniu, rozegraniu, technice, duże odległości pomiędzy zawodnikami. Po takim meczu spodziewałbym się więcej gry na styku.

Wszystko wskazuje na to, że na dole tabeli grupę spadkową zdominuje Wisła. Na symbol odrodzenia “Białej Gwiazdy” pod wodzą Dariusza Wdowczyka powoli wyrasta Rafał Wolski. Tymczasem ja uważam, że on jest za mało mobilny na boku pomocy. Na pewno na dziś to nie jest zawodnik do szerokiej kadry reprezentacji Polski. Poza tym przypadek Wolskiego pokazuje, jak nasza liga jest po prostu słaba. Nagle chłopak, który poznał zachodnie otoczenie piłkarskie i na pewno czegoś się tam nauczył (człowiek najwięcej wyciąga z porażek) wraca do kraju, strzela gole i z miejsca wbija się do składu. To wszystko ukazuje nam nawet nie słaby, tylko wręcz tragiczny poziom polskiej ekstraklasy.

schalke-bayern-lewandowski-laczy-nas-pasja

Rozejrzyjmy się teraz luźno po innych ligach. Kryzys, kryzys i po kryzysie u Lewandowskiego. Bayern jak i Dortmund kroczą do przodu w nieprawdopodobnym stylu. Będzie to rekordowy wicemistrz chyba na całym świecie pod względem zdobycia punktów. 64 albo 63 punkty dawały niejednokrotnie mistrzostwo, a w tym konkretnym przypadku daje tylko wicemistrzostwo.

A w Hiszpanii jeszcze niedawno wydawało się, że Atletico Madryt także zadowoli się tylko wicemistrzostwem. Ale  po tym, co wyprawia Simeone, jaki ma patent na Barcelonę, to jestem zwyczajnie w szoku. Najpierw Liga Mistrzów, teraz zwycięstwo w ostatniej kolejce, a Barcelona przegrywa trzeci mecz z rzędu. Okazuje się, że drużyną, która naprawdę chce tego mistrzostwa, to jest drużyna Atletico Madryt.

Wydaje mi się, że i Simeone trafił w półfinale Ligi Mistrzów na najmocniejszego rywala w tym momencie. I analogicznie rzecz biorąc Bayern też trafił na najmocniejszego rywala. Obie drużyny prezentują obecnie taką formę, że to spotkanie można z całym przekonaniem określić mianem przedwczesnego finału. Szanse oceniam na 60:40 dla Bayernu. Atletico będzie niezwykle groźne. Potrafili wyeliminować mocne punkty Barcelony. Zademonstrowali radość z gry i szaleńcze zaangażowanie. Ciekawy dwumecz i szalenie interesujący pojedynek dwóch wyjątkowych trenerów, którzy zresztą bardzo dobrze się znają.

Bawarczycy naturalnie pod większą presją, sam Guardiola pod większą presją. Będzie to dla niego trzeci półfinał Champions League z rzędu, a piąty dla klubu. Hiszpan, który żegna się z klubem po sezonie, mówił po wyeliminowaniu Benfiki, że już wystarczy tych półfinałów. – Czas na kolejny krok – stwierdził. Problem w tym, że Simeone i jego banda, to specjaliści od podstawiania nóg największym faworytom. Udowodnili to w ostatnich sezonach nie tylko w kraju, ale i w Europie.

Tomasz Hajto

Komentarze