Tomasz Hajto: Rozmawiałem z Wilmotsem po konferencji prasowej

Wczoraj miałem przyjemność skomentować spotkanie Belgów z Włochami. Belgowie określani są mianem „czarnego konia” mistrzostw Europy. Napewno jest to zespół złożony z ciekawych zawodników. Nie tylko tych z wyjściowej jedenastki, ale także tych, którzy siedzą na ławce rezerwowych. Marc Wilmots, z którym grałem w jednej drużynie i któremu kibicuję, ma naprawdę szeroki wachlarz możliwości.

Włosi – wiadomo – nie jest to jedenastka złożona z wielkich zawodników, jak kiedyś Totti, Pirlo, Cannavaro czy Maldinim, ale jest to drużyna mega poukładana, powtarzalna, świetna taktycznie, z wysokim poziomem koncentracji i inteligencji boiskowej, wynikającej z ich cwaniactwa i doświadczenia.


wlochy-belgia-hajto-laczy-nas-pasja

Wczoraj to zaprocentowało. Italia zagrała mega mądrze, bardzo fajnie się przesuwając w kierunku piłki, trzymając odpowiednie odległości między piłkarzami i odpowiednią głębie. Potrafili też postawić wysoki pressing, ale ogólnie dali Belgom grać.

Wiedzieli, że ta drużyna ma szybkich zawodników, którzy w ataku pozycyjnym nie są już tak dobrzy.

W zasadzie tylko raz Włosi się źle ustawili i Lukaku wyszedł na pozycję sam na sam z Buffonem, ale górą był doświadczony bramkarz Juventusu.

Ogólnie było to dość dziwne spotkanie, bo wszystkie statystyki przemawiają, że powinni wygrać Belgowie. Jednak ta najważniejsza statystyka była po stronie Włochów, którzy wygrali 2-0.

Trzeba szanować Czerwone Diabły za to, co pokazali. Za to jaki progres wykonali.

Włosi pokazali im jednak ich miejsce w szeregu i udowodnili, że nie są tacy słabi, jak to zapowiadano. Im nie przeszkadza, że nie mają piłki. Że mają gorsze statystyki. Wiedzą, że nie mają tej czysto piłkarskiej siły, jak kiedyś. Wyszli 3-4 kontrami, z kapitalną akcją na 1-0 i to ustawiło to spotkanie.

fellaini-belgia-laczy-nas-pasja

Wczoraj specjalnie z Mateuszem Borkiem zostałem na pomeczowej konferencji prasowej. Posłuchałem, co ciekawego trenerzy i zawodnicy mają do powiedzenia po tym spotkaniu. Po konferencji podszedłem do Marca Wilmotsa i chwilę porozmawialiśmy.

Marc powiedział, że „jego drużyna grała dobre spotkanie, ale Włosi to groźny przeciwnik, nieważne w jakim grają składzie”. Dodał, że “jeśli Italia strzeli pierwsza bramkę, to jest ją wyjątkowo ciężko odrobić”. I ma rację, bo tak właśnie na jego nieszczęście się stało…

Komentarze