Tomasz Hajto: Real to zraniony i rozjuszony byk

85. Revierderby za nami. Cóż… Nie był to mój wymarzony mecz, jaki życzyłbym sobie obejrzeć w wykonaniu piłkarzy Schalke. Pierwsza połowa za spokojna. Brakowało mi agresywności i chęci zwycięstwa, co było kompletnie niezrozumiałe, bo remis im nic nie dawał. Jeśli chcą zagrać w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów, to muszą takie mecze wygrywać.

Szansa na pewno była, bo w składzie Borussii zagrało wielu zawodników na co dzień w Dortmundzie rezerwowych. Nie potrafię też rozszyfrować systemu, w jakim Schalke chce grać. Ani to atak pozycyjny, ani gra z kontry. Zero konkretów. Jedyne czego można się spodziewać, to niestabilności, a chyba nie o to ludziom w Gelsenkirchen chodzi. Błędy w obronie pokazują, że trzeba szybko kupić dwóch środkowych obrońców.

Padają pytania, czy w Bundeslidze o miejsca dające Ligę Mistrzów ścigają się żółwie. Wydaje mi się, że bardziej to zadyszka związana z końcówką sezonu, bo niektóre kluby mają też za sobą grę w europejskich pucharach.

gonzalo-castro-max-meyer-schalke-laczy-nas-pasja

Hertha co prawda w Europie nie wystąpiła, bo w poprzednim sezonie broniła się przed spadkiem, ale w Berlinie najlepiej widać kryzys. Przełom marca i kwietnia w ich wykonaniu wypada blado. Remis z Hannoverem należy uznać za porażkę. Ciężko mi poza tym powiedzieć, że Hertha ma skład, jaki pozwoliłby nawiązać walkę w Champions League.

Reszta klubów z czołówki również pogubiła punkty, na czym najlepiej wyszedł Bayer Leverkusen, awansując z szóstej pozycji na czwartą. Sytuacja jest naprawdę dosyć zabawna, bo nawet Wolfsburg, jeśli się zepnie, może doskoczyć do pucharowego miejsca. Do końca sezonu pozostało pięć kolejek. W teorii najtrudniejszy mecz będzie z Borussią Dortmund na wyjeździe, ale pozostali rywale są za plecami Wilków.

A skoro o nich mowa, to warto wspomnieć o wtorkowym meczu z Realem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. OK – jak na ponad 200 mln euro budżetu, to ich sytuacja w Bundeslidze jest po prostu słaba. Ale na Madryt się spięli i wygrali. “Królewscy”, to teraz taki zraniony i rozjuszony byk, który zdenerwowany biega po arenie. Słyszę, że piłkarze Realu głośno mówią o rozbiciu Wolfsburga. Jednak to, że mają gwiazdy, wcale nie znaczy, że będzie łatwo. Słowami jeszcze nikt meczu nigdy nie wygrał.

Każda bramka strzelona na wyjeździe będzie zmuszała Real do dwóch kolejnych, a zespół Zidane’a nie jest jakiś wybitny w obronie. Wolfsburg ma zawodników potrafiących zagrozić po stałym fragmencie gry. Wcale bym niemieckiego klubu nie skazywał na pożarcie w tej rywalizacji.

Tomasz Hajto

Komentarze