Tomasz Hajto: Kilka słów o powołaniach

Los trenera czy trenera selekcjonera jest taki, że zawsze znajdzie się koalicja i opozycja, która albo będzie chwalić decyzje, albo krytykować. Zawsze będą przeciwnicy i sprzymierzeńczy. Przyjrzyjmy się zatem nazwiskom, jakie Adam Nawałka powołał do szerokiej kadry na Euro 2016.

U bramkarzy zaskoczeń być nie mogło. Ta pozycja w polskim zespole jest najmocniej obsadzona i ciężko szukać nazwiska, jakie mogłoby wyprzeć jedno z powołanych. Najwięcej mówi się ostatnio – i to nie ze względów sportowych – o Bartłomieju Drągowskim, ale to raczej przyszłość polskiej bramki, a nie jej teraźniejszość.

Z pewnością największym zaskoczeniem jest obecność wśród obrońców Pawła Dawidowicza z rezerw Benfiki. Nie uważam, aby to była mocniejsza liga od polskiej. Nie wiadomo też do końca, na jaką pozycję jest powoływany, bo wcale nie musi być rozważany w roli obrońcy. To może być taka furtka na wypadek jakichś kontuzji, czy nieprzewidzianych sytuacji. Sądzę jednak, że po drugim zgrupowaniu w Arłamowie Dawidowicz znajdzie się w gronie pięciu odstrzelonych graczy. Mamy Bartosza Salamona, ale nie ma Łukasza Szukały. Ten ostatni jest sam winien swoim decyzjom. Zmiany klubów i później kontuzja sprawiły, że z kadry wypadł.

Obecność Krzysztofa Mączyńskiego w gronie pomocników odbieram jako zaskoczenie. Podstawowe pytanie przy tym nazwisku brzmi: czy wróci do optymalnej dyspozycji po wymagającej rehabilitacji? Nie chcę krytykować decyzji Adama, który zapracował na megazaufanie, podejmując często zaskakujące i kontrowersyjne ruchy personalne. Wywalczył awans w świetnym stylu i musimy mieć zaufanie. Jego decyzje do tej pory potrafiły się za każdym razem obronić.

Zaskoczony jestem też powołaniami Filipa Starzyńskiego i Pawła Wszołka. Starzyński nie dał sobie rady w lidze belgijskiej i wrócił do Zagłębia, gdzie zanotował trochę asyst. Myślę, że to również będzie zawodnik, który nie załapie się do 23-osobowej kadry. Może to być melodia przyszłości podczas eliminacji do mistrzostw świata w Rosji.

kadra-laczy-nas-pasja

Mówiłem w grudniu, żeby nie skreślać Piotra Zielińskiego. Wydaje mi się, że to on powinien być brany pod uwagę przed Mączyńskim. Gra w ciężkiej lidze, ma ostatnie podanie i może stworzyć doskonałą parę pomocników z Grzegorzem Krychowiakiem.

Nie ma Sebastiana Mili z Lechii Gdańsk, ale jest Sławomir Peszko. Różne są opinie na temat skrzydłowego. To na pewno piłkarz nieobliczalny. Napędza go stawka meczu. W spotkaniach z mocnym rywalem nie pęka. Mało kto zwraca na to uwagę, ale on jest solidny w defensywie i gwarantuje jako rezerwowy solidną zmianę. Takiego chciałbym go widzieć na Euro.

Chyba największy ból głowy selekcjoner może mieć przy ostatecznym wyborze napastników. Selekcjoner gra dwójką z przodu. Niewykluczone, że np. weźmie wszystkich czterech, dzięki czemu zabezpieczy się na wypadek urazów. Ale może też wziąć trzech. Wszystko naturalnie rozstrzygnie się pomiędzy Stępińskim a Sobiechem.

Naprawdę ciężko porównywać występy piłkarza z Bundesligi i Ekstraklasy. Nie da się tego przełożyć jeden do jednego. Sobiech miał problemy z regularną grą do momentu zmiany trenera. W końcówce sezonu zaczął coś trafiać. Po drugiej stronie mamy 15 bramek w Ekstraklasie. Mówiąc szczerze, to nie wiem, czy ten bilans ma być przepustką do reprezentacji Trzeba rozstrzygnąć, kto jest bardziej perspektywiczny, kto może być bardziej przebojowy podczas turnieju we Francji. W tym przypadku, po podjęciu finałowej decyzji, powinno chyba pojawić się najwięcej pola do dyskusji. Kogo by selekcjoner nie wybrał, to i tak pojawią się głosy niezadowolenia.

Rywalizacja na pewno będzie na każdej pozycji. Ktoś może doznać kontuzji, a z tego, co wiem rozpiskę zajęć po sezonie dostali nie tylko ci powołani w czwartek. Co by się nie działo – trzymamy kciuki, jednoczymy się jako polscy kibice. Wyjście z grupy to plan minimum, a wszystko to, co uda się osiągnąć później, będzie sukcesem.
Z pozdrowieniami i ukłonami dla wszystkich kibiców Tomasz Hajto.

Komentarze