Tenis: Tenisowy „Fryzjer” z Włoch

    Kojarzycie takiego tenisistę Marco Cecchinato? Pewnie większość z Was nie, a nazwisko Włocha mogło obić się o uszy tylko najwierniejszym fanom tenisa, którzy śledzą poczynania Polaków na światowych kortach.

    W październiku ubiegłego roku Kamil Majchrzak, nasz dwudziestoletni tenisista, odniósł jeden z większych sukcesów w swojej karierze. Dotarł do swojego pierwszego i do tej pory jedynego finału challengera ATP. W marokańskim Mohammedii sprawił sporą niespodziankę, zwłaszcza w ćwierćfinałowym pojedynku z Cecchinato, kiedy po raz pierwszy w karierze pokonał zawodnika z pierwszej setki rankingu ATP.

    Śledzimy poczynania naszych młodych sportowców za granicą i chociaż dalecy wtedy byliśmy jeszcze od dumy, to zadowolenia ukryć się nie dało. W takich momentach zawsze pojawia się nadzieja, że może oto kolejny reprezentant kraju, któremu uda się coś kiedyś osiągnąć na arenie międzynarodowej.

    Pół roku po turnieju zaczęło jednak brzydko pachnieć. Włoska Federacja Tenisowa wszczęła przeciwko swojemu zawodnikowi śledztwo dotyczące możliwego ustawienia meczu z Polakiem. Odkryto, że w internetowych zakładach bukmacherskich obstawiano znaczne kwoty na zwycięstwo Majchrzaka, który absolutnie faworytem nie był.

    majchrzak-tenis-laczy-nas-pasja

    Po kilkumiesięcznym śledztwie, Włoska Federacja zdyskwalifikowała Cecchinato na osiemnaście miesięcy i nałożyła na niego czterdzieści tysięcy euro kary. Znaczy winien. Zresztą lista ustawianych przez Włocha meczów jest długa i oprócz pojedynku z Polakiem znajdziemy na niej m.in. deblowy pojedynek z czerwca 2015 roku. Jego wspólnikiem w całym przekrętowym procederze był inny włoski tenisista – Riccardo Accardi, którego dotknęła dyskwalifikacja na dwanaście miesięcy.

    Włochów nam absolutnie nie szkoda. Obstawiać w zakładach bukmacherskich może każdy, no chyba że zabrania mu tego profil wykonywanego zawodu – patrz Hubert Siejewicz. Ale kiedy robią to zawodnicy obstawiając wynik spotkania, w którym biorą udział, to wybaczcie – śmierdzi przekrętem na kilometr. Jeśli stawiają na siebie to pół biedy, wierzą może po prostu w swoje siły, ale jeśli na przeciwnika, to chyba nikt nie może mieć wątpliwości po co?!

    Przykre jest tylko to, że rywal Polaka, dwudziestodwulatek, zamiast trenować, wolał szybko dorobić się pieniędzy na oszustwie. Półtora roku to stanowczo za mało. Takich ludzi powinno się całkowicie wykluczać ze świata sportu. Nie tylko zakazać im profesjonalnego jego uprawiania, ale nie dopuścić by kiedykolwiek piastowali jakiekolwiek funkcje z nim związane.

    Szkoda Polaka. Niby droga do historycznego dla niego finału, to nie tylko ten jeden mecz, pokonał w końcu kilku wyżej notowanych od siebie przeciwników, ale niesmak pozostaje i  może się zastanawiać „co by było gdyby”.

    Dziwne też jest, że o ile Włoska Federacja znalazła dowody na winę Cecchinato, to nie była mu w stanie nic udowodnić Międzynarodowa Federacja Tenisa. Czyżby przymykała oko na niektóre sprawy? Tenisistom od decyzji Federacji przysługuje odwołanie, wszystko więc jeszcze może się zdarzyć. A Majchrzakowi życzymy kolejny finałów i najważniejsze – zwycięstw. Tym razem już bez żadnych wątpliwości.

    Komentarze