Tenis: „Spacer” Radwańskiej przepustką do kolejnej rundy

Agnieszka Radwańska z dużą łatwością uporała się z Monicą Niculescu, deklasując Rumunkę w dwóch setach w stosunku 6:2, 6:1. W kolejnej fazie turnieju Indian Wells na Polkę czeka już Serbka Jelena Janković.

Jednak początek tego Turnieju nie był tak łatwy dla naszej zawodniczki. Niewiele brakowało, a krakowianka mogła zakończyć w nim udział na jednym meczu. W pierwszym spotkaniu Radwańska zmierzyła się Dominiką Cibulkovą. Polka obroniła meczbola przy stanie 2:5 by później zdobyć pięć gemów z rzędu i ostatecznie wygrać ze Słowaczką 6:3, 3:6, 7:5. Wiele osób twierdzi, że był to jeden z najwspanialszych finiszów naszej tenisistki w jej karierze. Takie zwycięstwo, kiedy jest się postawionym całkowicie pod ścianą musi dać niesamowitą pewność siebie. I to było widać we wczorajszym spotkaniu.

Jej rywalka Monica Niculescu nie miała żadnych szans. Zawodniczki miały okazję spotkać się już ze sobą kilka tygodni temu na zawodach w Dausze. Wtedy nie było tak łatwo. Polka wygrała co prawda w dwóch setach 7:5, 6:1, ale w pierwszym secie goniła wynik ze stanu 1:4. Tym razem mecz ułożył się bez problemów. I w spotkaniu trwającym niecałe półtorej godziny Radwańska popełniła zaledwie osiem niewymuszonych błędów przy 32 rywalki. Tak charakteryzował przed wczorajszym spotkaniem Rumunkę Robert Radwański: Gdy ktoś pierwszy raz spojrzy na Rumunkę, to może się bardzo zdziwić. Trudno sobie wyobrazić, że ta dziewczyna mogła zajść w tym sporcie tak daleko. To zawodniczka wymykająca się schematom, choć wbrew powszechnej opinii jest dosyć wszechstronna. Biega jednak gorzej od Isi i córka powinna to wykorzystać. I wykorzystała z nawiązką.

Turniej, którego właścicielem jest miliarder Larry Ellison jest jednym z najbardziej pożądanych przez tenisistów i tenisistki z całego świata. Do zgarnięcia jest jeden milion dolarów nagrody. Nic dziwnego, że Radwańska walczy z całych sił. Póki co pozostaje w grze, na pewno stać ją na finał, ale czy na zwycięstwo?

Obyśmy się mylili, ale to właśnie w decydujących spotkaniach Isia miała zwykle problemy. Życzymy jej jak najlepiej. Póki co wszystko idzie bardzo dobrze. Mecze odbywają się o czasie, terminarz nie ulega zmianie, dzięki czemu zawodniczka z Krakowa ma zawsze jeden dzień na regenerację. Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Polsce kolejnych przekonujących zwycięstw i wzbogacenia się o okrągły milion dolarów.

Komentarze