Tenis: Koniec wielkiego grania w Paryżu!

    Mimo nieustannie padającego deszczu i ciągłych przerw w turnieju, powoli zbliżamy się do końca French Open. Jeżeli nie zdarzy się żadna niespodzianka, to dziś poznamy zwycięzcę gry pojedynczej mężczyzn oraz zwyciężczynie gry podwójnej Kobiet na kortach imienia Rolanda Garrosa. W finale singla spotkają się Novak Djokovic i Andy Murray, nikogo więc nie trzeba zachęcać do obejrzenia tego pojedynku, natomiast w grze deblowej naprzeciwko siebie staną pary Makarova/Vesnina i Garcia/Mladenovic. Chociaż faworytkami tego spotkania są Francuzki, to możemy być pewni, że Rosjanki postawią im twarde warunki i będziemy świadkami bardzo zaciętego pojedynku!

    Wielkoszlemowy turniej dobiega końca, ale niezależnie od dzisiejszych rozstrzygnięć, najwięcej powodów do radości mają Hiszpanie! Sobota była dniem tenisistów z Półwyspu Iberyjskiego. Zaczęło się od finałowego pojedynku Pań, w którym zmierzyły się Serena Williams i Garbine Muguruza. Jeżeli Serena awansuje do finału jakiegokolwiek turnieju, to zazwyczaj (właściwie to zawsze) jest faworytką. Nie inaczej było i w tym przypadku, zwłaszcza, że młodsza z sióstr Williams jest liderką światowego rankingu WTA a do spotkania przystępowała jako obrończyni tytułu! Tym razem jednak szczęście sprzyjało dwudziestodwuletniej, urodzonej w Caracas, Hiszpance. Po dwóch bardzo wyrównanych setach zwyciężyła 7:5 i 6:4. W dotychczasowej karierze najbliżej zdobycia wielkoszlemowego tytułu Muguruza była rok temu osiągając finał Wimbledonu, jednak wtedy nie udało się wygrać z Williams. Wczoraj przyszedł czas rewanżu i Hiszpanka może cieszyć się z pierwszego Wielkiego Szlema w karierze!

    Kilka godzin po zwycięstwie Muguruzy ręce w geście triumfu mogli wznieść Feliciano Lopez i Marc Lopez. Hiszpańscy debliści również cieszyli się ze swojego pierwszego wielkoszlemowego tytułu zaraz po tym, jak w finałowym pojedynku pokonali braci Bryan. Z tego rozstrzygnięcia cieszyli się również i polscy kibice, którzy raczej nie kibicowali amerykańskiej parze, która przypomnijmy, wyeliminowała w ćwierćfinale Matkowskiego a w półfinale Kubota. Hiszpańsko – amerykański pojedynek był bardzo zacięty – pierwszy set , zakończony 6:4, należał do pary hiszpańskiej, drugi – nie bez problemów zresztą – padł łupem braci Bryan, w trzecim zaś lepsi o jedno przełamanie okazali się tenisiści z Półwyspu Iberyjskiego i to oni cieszyli się z tytułu! Są oni pierwszą od szesnastu lat hiszpańską parą, która zwyciężyła we French Open, ostatnio dokonali tego Sergio Casal i Emilio Sanchez w 1990 roku.

    Obowiązkowo musimy jeszcze wspomnieć o piątkowym finale gry mieszanej, w którym zmierzyli się Sania Mirza i Ivan Dodiga z Martiną Hingis i Leandrem Paesem. Pierwszymi triumfatorami tegorocznej francuskiej imprezy zostali Szwajcarka i Hindus. Mecz zakończył się po trzech setach i był to pojedynek naprawdę bardzo wyrównany – wystarczy wspomnieć, że w decydującej odsłonie, w pewnym momencie obie pary były o dwie piłki od upragnionej wygranej. Większe opanowanie i zimna krew były jednak tego dnia po stronie Hingis i Paesa, którzy mogą dopisać sobie kolejny wspólny tytuł, zresztą jakże ważny. Po ubiegłorocznych zwycięstwach w Australian Open, US Open i Wimbledonie do skompletowania pełnego Wielkiego Szlema brakowało im tylko wygranej na kortach Rolanda Garrosa. Udało się to w tym roku, czego serdecznie gratulujemy! Jeszcze raz przypominamy, nie przegapcie dzisiaj finału singla  Panów – zapowiada się emocjonujący pojedynek!

    Komentarze