Tenis: Isia why? For money!

    Zasada jest prosta, zawsze kiedy polski zespół lub zawodnik walczy o zwycięstwo kibicujemy mu z całych sił. Nie inaczej było i wczoraj, kiedy w New Haven w Stanach Zjednoczonych Agnieszka Radwańska rozgrywała finałowe spotkanie z Ukrainką Switoliną. Nasza zawodniczka wygrała gładko 2:0 i zdobyła dziewiętnasty tytuł w karierze.

    Z jednej strony, jako kibice cieszymy się z tego faktu, z drugiej widzimy, że cholera da się, trzeba tylko chcieć. Nie minęła nam jeszcze kibicowska złość na Radwańską za igrzyska w Rio. Trzy starty na olimpiadach, łącznie jeden wygrany mecz, a występy w Londynie i w Rio zakończone na pierwszych rundach.

    Pisaliśmy już, że polski tenis z orzełkiem na piersi jest słaby, ale naszą złość potęguje to, że zaraz po upokorzeniu na igrzyskach Radwańska jest w stanie wygrać turniej.

    Co ma myśleć przeciętny kibic, kiedy widzi, że w walce o honor kraju zawodnik spisuje się marnie, a kiedy w grę wchodzą inne turnieje i pieniądze za ich wygranie potrafi nagle zwyciężać?! Gdyby jeszcze w Brazylii Isia trafiła na wymagająca przeciwniczkę to moglibyśmy próbować ją jakoś usprawiedliwić.

    Przypominamy jednak, że Radwańska odpadła z Chinką sklasyfikowaną na 64. miejscu rankingu WTA. W New Haven potrafiła wygrywać w drodze do finału z Kvitovą, zawodniczką ze światowej czołówki.

    radwanska-wygrywa-newheaven-laczy-nas-pasja

    Niezależnie od tego, jak mogłaby się usprawiedliwiać Radwańska – chociaż oczywiście nie musi – fakty są takie, że od startu w Brazylii rozegrała już siedem meczów, z czego sześć zakończyło się jej zwycięstwami. Nie ma więc mowy o braku formy. Co najwyżej, o braku motywacji w Rio.

    Jedynej porażki doznała w ćwierćfinale turnieju WTA w Cincinnati z Simoną Halep i pewnie tej porażki żałuje bardziej niż pojedynku olimpijskiego z Chinką, w końcu w Stanach pula nagród wynosiła dwa i pół miliona dolarów. Wczoraj Agnieszka za zwycięstwo w finale zainkasowała 130 tysięcy dolarów, ale to nie koniec, bo zwycięstwo w  Connecticut Open pozwoliło jej również na pierwszy w karierze triumf w US Open Series.

    Trójka najlepszych zawodników w klasyfikacji tego cyklu otrzymuje dodatkowo nagrodę pieniężną w zależności od tego, które miejsce zajmą w wielkoszlemowym US Open. Za zwycięstwo można przytulić dodatkowy milion dolarów, ale nawet gdyby aż tak dobrze nie poszło to można sporo zarobić. Udział w finale to pół miliona, półfinał to ćwierć miliona, a ćwierćfinał to sto dwadzieścia pięć tysięcy dolarów.

    radwanska-laczy-nas-pasja

    Jak widać warto skupić się na turniejach z cyklu WTA, bo tam są prawdziwe pieniądze. Olimpiada to tylko pokazówka, która nie daje prawie żadnych profitów, bo na co komu oklaski kibiców na lotnisku, skoro za to willi na Lazurowym Wybrzeżu kupić nie można.

    Szkoda tylko słuchać takiego pieprzenia, że igrzyska są priorytetem itp. Chyba bardziej szanowalibyśmy Radwańską, gdyby wprost powiedziała, że nie ma ochoty brać w nich udziału bo woli zarabiać kasę!

     

     

    Komentarze