Tenis: Finałowy weekend Wimbledonu

    Cały tenisowy świat skupi w ten weekend swoją uwagę na kortach londyńskiego klubu All England Lawn Tennis and Croquet Club, gdzie rozegrane zostaną finałowe spotkania tegorocznego Wimbledonu.

    Dzisiaj wielki finał rozgrywek singla Kobiet i zapowiada nam się wyjątkowo emocjonujący pojedynek. Zmierzą się ze sobą Serena Williams , obrończyni tytułu, która w ubiegłym roku pokonała w finale Garbine Muguruzę, z Angelique Kerber.

    Dla Amerykanki będzie to z jednej strony obrona zeszłorocznego tytułu, z drugiej próba rewanżu za styczniową porażkę w finale innego wielkoszlemowego turnieju, Australian Open. Chociaż bezpośredni bilans spotkań między Paniami to 5:2 na korzyść Sereny, to jednak na kortach Melbourne Park lepsza okazała się Niemka zwyciężając 2:1 w setach.

    Dodatkowego smaczku temu pojedynkowi dodaje fakt, że mieliśmy możliwość zobaczenia siostrzanego finału, gdyż Kerber w półfinale trafiła na starszą z sióstr Williams, Venus. Serena będzie miał więc również okazję pomścić siostrę, przy okazji zdobywając swój siódmy tytuł na londyńskich kortach.

    serena750

    W półfinałowym meczu Niemka uporała się z Venus Williams dosyć szybko, pewnie wygrywając oba sety 6:4. Dla tenisistki mającej polskie obywatelstwo i trenującej w położonej niedaleko Poznania Puszczykowej, będzie to pierwszy w karierze finał Wimbledonu.

    Dużo łatwiejszy i mniej męczący ostatni krok do finału miała jednak Serena, która w półfinale mierzyła się z Rosjanką Jeleną Wiesniną. Mecz trwał niecałe pięćdziesiąt minut i zakończył się po dwóch setach, wygranych przez Amerykankę 6:2 i 6:0. Po tym spacerku Williams ma szansę na zapisanie na swoim koncie dwudziestego drugiego zwycięstwa w wielkoszlemowym turnieju.

    Równie ciekawie zapowiada się pojedynek, który wyłoni triumfatora rozgrywek singla mężczyzn. W finale, który odbędzie się w niedzielę, zmierzą się ze sobą Milos Raonic i Andy Murray. Dla dwudziestopięcioletniego Kanadyjczyka będzie to pierwszy w karierze finał wielkoszlemowego turnieju, a wywalczył go pokonując w półfinale Rogera Federera.

    Po pięciosetowym, trwającym prawie trzy i pół godzin spotkaniu, z kortu z rękę podniesioną w geście triumfu mógł schodzić Raonic. Do jego zwycięstwa przyczynił się uraz Federera. Pierwsze cztery sety były bardzo wyrównane, ale już przed piątą odsłoną Szwajcar poprosił o pomoc fizjoterapeuty. W gemie numer pięć przewrócił się i znowu była potrzebna pomoc. Niedyspozycję rywala bez skrupułów wykorzystał Kanadyjczyk, który wygrał ostatniego seta 6:3 i zameldował się w finale czekając na swojego ostatniego przeciwnika w tym turnieju.

    Tym okazał się Andy Murray. Dla Szkota będzie to już trzecia szansa na zdobycie wielkoszlemowego tytułu w tym sezonie. Poprzednie dwie szanse zmarnował, przegrywając dwukrotnie z Novakiem Djokoviciem.

    Andy Murray of Britain hits a forehand return in his semi-final match against Kei Nishikori of Japan at the Brisbane International tennis tournament, on January 5, 2013.   AFP PHOTO/William WEST  IMAGE RESTRICTED TO EDITORIAL USE - STRICTLY NO COMMERCIAL USEWILLIAM WEST/AFP/Getty Images

    Trójka to ewidentnie cyfra Murray’a w tym turnieju – trzecia szansa na tytuł, trzy lata musiał czekać, aby znowu pojawić się w finale Wimbledonu, swoje półfinałowe spotkanie z Thomasem Berdychem wygrał w trzech setach, pozwalając rywalowi na zdobycie tylko trzech gemów w każdym z nich.

    Z Raonicem mierzył się już dziewięciokrotnie, przegrał tylko trzy razy, ostatnio prawie dwa lata temu, pięć kolejnych pojedynków rozstrzygając na swoją korzyść.

    Patrząc na finałowe pary z czystym sumieniem zachęcamy do zarezerwowania sobotniego i niedzielnego popołudnia, dokładnie od godziny piętnastej, na oglądanie tenisa w najlepszym wydaniu.

    Komentarze