Świadomość marketingowa polskiego sportowca – tak się nie robi

Tak jak wczoraj zapowiadaliśmy – dzisiaj skupimy się na kilku przykładach rodzimych sportowców, którzy pomimo sporego potencjału marketingowego, nie są w stanie lub może nawet w niektórych przypadkach, nie chcą go wykorzystać. Kariera zawodnika jest bardzo intensywna, ale krótka i powinno się z niej próbować ugrać jak najwięcej. Ile to już razy czytaliśmy, że znany przed laty sportowiec ledwo wiąże teraz koniec z końcem. Oczywiście czasami są różnego rodzaju problemy natury osobistej, ale właśnie od tego powinien być dobry menadżer, żeby starał się zmaksymalizować dochód swojego podopiecznego, kiedy ten ma to swoje przysłowiowe „5 minut”.

Jako jeden z głównych przykładów marnowania potencjału marketingowego należy wskazać Krzysztofa Głowackiego. Nasz jedyny mistrz świata w boksie medialnie nie istnieje. Co gorsza, wynika to z jego charakteru. Jest on wielkim sportowcem i prywatnie bardzo sympatycznym człowiekiem, jednak strasznie nie lubi sławy. O ile po zdobyciu tytułu w walce z Marco Huckiem, mogliśmy zobaczyć go w kilku programach, to teraz kiedy pokonał Steve’a Cunnighama nie pojawił się nigdzie. A zaproszenia były ze wszystkich stacji telewizyjnych. O fatalnym i nieregularnym prowadzeniu jedynego konta społecznościowego – w tym przypadku Facebooka nie wspomnę. Szkoda, bo popularny „Główka” potencjał ma ogromny, ale właśnie przez takie działania nie udało mu się dostać do pierwszej dziesiątki w plebiscycie Przeglądu Sportowego na Sportowca Roku.

Czasami problem z promocją ma cała dyscyplina i trudno tu powiedzieć, czy jest to wina konkretnego Związku Sportowego czy też ludzi związanych z zawodnikami. Polscy lekkoatleci od lat osiągają wspaniałe wyniki na najważniejszych imprezach świata. Jednak potencjał marketingowy medalistów olimpijskich i mistrzostw świata takich jak: Tomasz Majewski, Anita Włodarczyk, Piotr Małachowski czy Szymon Ziółkowski jest niewykorzystywany. Jak to możliwe, że w  40–milionowym kraju medalista Igrzysk Olimpijskich musi trenować swoje rzuty gdzieś pod mostem? Ta cała grupa powinna mieć mnóstwo kontraktów sponsorskich.

Podobnie jest w pływaniu. Osiągamy w tej dyscyplinie bardzo dobre rezultaty. I problem nie tkwi w tym, że jest ona nieatrakcyjna. Każdy w Polsce wie kim jest Otylia Jędrzejczak i jej się udało połączyć sukces sportowy z marketingowym. Jednak związek pływacki nie potrafił wykorzystać jej sukcesów i popularności, do tego aby pomóc stworzyć nowe gwiazdy. Trener kadry pływackiej Piotr Gęgotek stwierdził, że liczy iż na Igrzyska do Rio zakwalifikuje się od 20 – 28 polskich zawodników. Znacie kogoś, kto jest z tak ogromnej grupy bardzo aktywny medialnie? Mówią wam coś takie nazwiska jak: Alicja Tchórz, Kacper Majchrzak, Kacper Klich czy Marcin Stolarski? Miejmy nadzieję, że po ewentualnym sukcesie w Rio to się zmieni.

Jak widać są różne przyczyny tego dlaczego marketingowo nie wychodzi. Czasami jest to jedna nieudana konferencja prasowa (Jerzy Janowicz), czasami kompletny brak rozsądku w wydawaniu pieniędzy (Radosław Kałużny). Jak w przypadku pływaków czy lekkoatletów brak ludzi wokół, którzy potrafiliby przekuć ich sportowy sukces na liczne kontrakty. Jest też przykład Krzysztofa Głowackiego, który ma taką naturę, która nie do końca pozwala mu na to, aby wykorzystać swój czas, tak jak zrobił to na przykład Dariusz Michalczewski.

Komentarze