Świadomość marketingowa polskiego sportowca – przykłady godne naśladowania

    Obowiązki zawodowego sportowca w dzisiejszych czasach nie kończą się tylko i wyłącznie na osiąganiu dobrych wyników sportowych. Oczywiście bez dobrego poziomu nie pomoże nawet najlepsza promocja, jednak przykładów, kiedy zawodnik obiektywnie słabszy zarabia więcej ze względu na swój potencjał marketingowy, od mistrza w danej dyscyplinie, są znane także na naszym krajowym podwórku. Sport zawodowy to przede wszystkim biznes. Zawodnicy czy się to komuś podoba czy nie, traktowani są jak produkty. Każdy towar trzeba dobrze opakować i jak najlepiej sprzedać. Chciałbym wyróżnić kilku polskich sportowców, którzy mają absolutną świadomość tego na czym polega prawdziwe sportowe zawodowstwo.

    Panie przodem, dlatego jako pierwszy przykład chciałem wskazać Joannę Jędrzejczyk. Dziewczyna, która przez wiele lat trenując w trudnych warunkach zdominowała Muay Thai na świecie. No bo, jeśli ktoś zostaje sześciokrotnie mistrzynią świata i czterokrotnie mistrzynią Europy to znaczy, że nie ma sobie równych. Jednak jak wiadomo Muay Thai jest sportem niszowym. Po przejściu na Mieszane Sztuki Walki (MMA) jej kariera rozbłysła na dobre. Tytuł mistrzyni UFC połączony ze świetną znajomością języka angielskiego i niesamowitą pewnością siebie dał Joannie Jędrzejczyk kontrakty reklamowe z takimi potentatami jak Samsung czy Reebok. Polka pomimo tego, że w kraju nad Wisłą jest już rozpoznawalna to dalej jest większą gwiazdą w USA niż w Polsce.

    Absolutnym numerem jeden jest na dzisiaj Robert Lewandowski. Na kontraktach reklamowych zarabia drugą pensję, jaką zgarnia za grę w klubie. W tym momencie jest on już globalną marką, a jeśli utrzyma formę strzelecką to kto wie, może będzie zarabiał niedługo tyle samo co Cristiano Ronaldo, a ten z samych kontraktów reklamowych zgarnia grubo ponad 20 mln euro rocznie. „Lewy” posiada zarówno sponsorów, których załatwia mu klub, ale korzysta dodatkowo także z umów indywidualnych. I tak z racji kontraktów Bayernu Monachium współpracuje miedzy innymi z Armanim, Audi czy Paulanerem. Indywidualnie w swojej karierze był już ambasadorem takich marek jak: Nike, Coca –Cola, Gillette, Panasonic czy T – Mobile. Na oficjalnym profilu na facebooku osiągnął właśnie niesamowitą liczbę ośmiu milionów fanów.

    Jeśli chodzi o zarobki to tuż za Lewandowskim plasuje się nasz jedynak w NBA – Marcin Gortat. Jego strategia marketingowa jest bardzo ciekawa. Przykłada on sporą rolę do tego, aby mieć jak najlepszy wizerunek. To z tego powodu od 2008 roku organizuje specjalne obozy dla dzieci i uczy ich podstaw koszykówki. Poświęca na to swój wolny czas w przerwie między sezonami w NBA. Od 2009 roku prowadzi też fundację, która ma na celu wspomagać młodych sportowców w dążeniu do upragnionego celu. Dzięki takim zabiegom tworzy swój pozytywny wizerunek, a to procentuje jego kolejnymi indywidualnymi kontraktami lub też sponsorami dla jego obozów czy też partnerami dla fundacji. Co ciekawe, Marcin Gortat w jednym z wywiadów wyznał, że po zakończeniu kariery sportowej chciałby zostać politykiem.

    Do czołówki marketingowej w naszym kraju na pewno możemy zaliczyć jeszcze Agnieszkę Radwańską, Artura Szpilkę i Kamila Stocha. Do niedawna na czołowych pozycjach z pewnością plasowałaby się Justyna Kowalczyk czy Robert Kubica. Te wszystkie nazwiska potrafiły połączyć sport z biznesem. Jest jednak w naszym kraju spora grupa sportowców, którzy pomimo sporego potencjału, nie za bardzo radzą sobie z promocją. Kto to taki? O tym już jutro do przeczytania na łamach naszego portalu.

    Komentarze