Skoki narciarskie: Prevc lata, inni skaczą. Konkursy w Titisee-Neustadt

Przez sobotę i niedzielę będziemy świadkami przedostatniego odcinka telenoweli pod tytułem: „Skoki narciarskie, sezon 2015/16”. Witajcie w Titisee-Neustadt. Witajcie w Badenii-Wirtembergi. Witajcie w rejencji Fryburg, regionie Südlicher Oberrhein. W końcu, witajcie na historycznej, największej i wspaniałej Hochfirstschanze. Zbliżający się konkurs dla jednych będzie oznaczał radość, swobodę i świętowanie. Dla innych, nielicznych, sportową walkę. Niektórzy jadą do Niemiec z przymusu, chcąc tylko „odwalić” to, co muszą „wyskakać”.

I tak to dokładnie wyglądało podczas wczorajszych kwalifikacji. Rozluźnieni Słoweńcy rozkręcili szaleństwo nie z tej ziemi. Jurij Tepes skoczył 138,5 metra, co dało mu drugie miejsce. Domen Prevc wystrzelił jak kamień z procy Dawida, kiedy zabijał Goliata. Leciał, leciał, leciał i wylądował… na 148 metrze. Oznaczało to, że trwający niczym dzielny wojownik na posterunku, rekord skoczni Adama Małysza z 2007 roku i Svena Hannawalda z 2001 został pokonany. Jako ostatni skakał lider klasyfikacji  i zdobywca Pucharu Świata, Peter Prevc. Wydawałoby się że od niechcenia „pyknął” 145,5 metra. Kątem oka widziałem jak Freundowi i Gangnesowi szczęki opadły do ziemi. Co ci Słoweńcy trenują? Jaki szpinak jedzą, że odpalili w tym sezonie taką bombę? Tego nie wiem. Tym bardziej nie wiedzą tego Polacy. Pogubiony trener Kruczek już się z kadrą pożegnał. Trwa debata o nowym trenerze. Nie wiadomo na pewno kto nim będzie, ale będzie Horngacher (jeśli się zgodzi na tę posadę). Walczą o wyniki tylko ci z zawodników, którzy chcieliby się pokazać. W kwalifikacjach błysnęli Andrzej Stękała i Bartłomiej Kłusek (w konkursie pewnie zgasną). Reszta ma już na ten sezon skoki w głębokim poważaniu (chciałbym się mylić). Ogólnie sytuacja nieciekawa… A propos polskiej reprezentacji i znawców tematyki skoków narciarskich. Bardzo mnie ciekawi dlaczego eksperci wypowiadający się w studiu telewizyjnym mydlą kibicom oczy. Nikt z tego szacownego grona nie chce nazwać po imieniu tego, co widzieliśmy na skoczniach w wykonaniu Polaków w tym sezonie. Rozumiem znajomości, koledzy, zasada żeby nie robić sobie wrogów, ale Panowie… proszę.

Brzmi to wszystko niezbyt wesoło, jednak moje plany są niezmienne. W sobotę i niedzielę usiądę przed telewizorem i z przyjemnością obejrzę zawody Pucharu Świata w Titisee-Neustadt, do czego też i Państwa serdecznie namawiam. To już przedostatnia okazja w tym sezonie…   

Komentarze