Siatkówka: Memoriał Huberta Jerzego Wagnera – przystanek na drodze do Rio!

    Oczy prawie całego sportowego środowiska w naszym kraju skupiają się przede wszystkim na przygotowaniach naszej piłkarskiej kadry do Mistrzostw Europy we Francji, które rozpoczną się już za trzy tygodnie. Futboliści szlifują swoją formę w Juracie i to na ich przygotowaniach skupiają się kibice i dziennikarze a gdzieś w cieniu piłkarzy swoją formę przed ważną imprezą przygotowują nasi siatkarze, jakby nie było, aktualni Mistrzowie Świata z 2014 roku!

    Od wtorku do dziś, w krakowskiej Tauron Arenie, rozgrywany jest XIV Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Na arenie międzynarodowej impreza cieszy się niekwestionowaną renomą, ale w tym roku ma ona szczególne znaczenie, jest ważnym etapem w przygotowaniach do innego turnieju – japońskiego interkontynentalnego turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro! Nasi Mistrzowie nie zapewnili sobie jeszcze olimpijskiej kwalifikacji, ale nikt w naszym kraju nie wyobraża sobie igrzysk bez ich udziału. Okazję i przeciwników do szlifowania formy Polacy mają świetnych, grają przed własną publicznością, która niosła będzie ich dopingiem nawet pomimo wahań formy i słabszej gry! Obok Polaków w turnieju biorą udział Bułgarzy, Belgowie i Serbowie, ale dla podopiecznych Antigi tym razem nie wyniki są najważniejsze a ustabilizowanie dyspozycji przed wspomnianymi kwalifikacjami, które rozpoczną się 28 maja w Tokio. Japonia nie była ostatnio dla nas szczęśliwa, w ubiegłym roku, podczas rozgrywek Pucharu Świata, Polacy zwyciężyli w dziesięciu z jedenastu meczach, ale zajęli dopiero trzecie miejsce i nie udało się wywalczyć olimpijskiej kwalifikacji. Oby zapomnieli o tym jadąc do Japonii tym razem i wywalczyli ją w starciach z Iranem, Japonią, Chinami, Francją, Wenezuelą, Australią i Kanadą!

    A jak radzą sobie nasi podczas Memoriału? Pierwsze spotkanie rozegraliśmy siedemnastego maja, we wtorek, z Bułgarią i niestety widać było, że zawodnicy są po długim, męczącym sezonie i męczących przygotowaniach w Spale. Gra niestety była nierówna, momentami dominowaliśmy nad rywalem, żeby po jakimś czasie zupełnie się zagubić i oddać inicjatywę. Bardzo wolno rozkręcał się nasz blok, który w pierwszym secie prawie nie istniał. Mecz zakończył się po walce w pięciu setach, niestety wynikiem 3:2 dla Bułgarów. Jaki mają oni na nas patent? Nie wiemy, ale ostatni pojedynek wygraliśmy z nimi prawie cztery lata temu, w międzyczasie siedmiokrotnie, licząc wczorajsze spotkanie, przegrywając. Bułgarom trzeba jednak pogratulować, najpierw ograli nas, a wczoraj 3:2 pokonali Serbów. Pocieszające jest to, że mimo niekorzystnego wyniku w pierwszy meczu, nasi zawodnicy nie wyglądali na załamanych. Z pomeczowych wypowiedzi Możdżonka czy Bieńka dało się wyczuć, że porażka to porażka i nikt w ekipie Polaków zadowolony nie jest, ale wiedzą, że jest to tylko jeden mały krok, okazja do poćwiczenia schematów i kolejny etap w przygotowaniach do turnieju w Tokio. Od naszych zawodników biła wiara we własne umiejętności i pewność, że z meczu na mecz gra reprezentacji będzie wyglądać coraz lepiej.

    A okazją do pokazania tego był wczorajszy mecz z Belgią, która dzień wcześniej 2:3 uległa Serbii. Zaczęło się nieciekawie, pierwszego seta przegraliśmy do dwudziestu, ale widać było, że drużyna dopiero się rozkręca. I pokazała to już w secie drugim, który wygrała do szesnastu, a potem potwierdziła w trzecim, znowu schodząc z parkietu jako zwycięzcy, tym razem z wynikiem 25:20. Prowadzenie dwa do jednego w setach dodało naszym siatkarzom jeszcze większej wiary i energii i ewidentnie dążyli do rozstrzygnięcia meczu w czwartej odsłonie. Na pierwszą przerwę techniczną schodzili prowadząc 8:3, ale potem coś się zacięło, Belgowie dogonili naszych i set toczył się punkt za punkt. Na nasze szczęście w jego samej końcówce Polacy znowu odskoczyli rywalowi i zwyciężyli w czwartym secie 25:22, a w całym spotkaniu 3:1.

    Dziś ostatnie spotkanie, pojedynek z Serbią. Tak naprawdę nie ma znaczenia jaki będzie wynik, najważniejsze jest to aby kadra czuła się dobrze przed startem w Japonii i zagwarantowała sobie udział w igrzyskach. Bo kto z nas nie chciałby przeżywać emocji podobnych do tych, które towarzyszyły nam podczas ostatnich Mistrzostw Świata? Półfinał z Niemcami, finał z Brazylią, miło byłoby przeżyć to jeszcze raz!

    Komentarze