Siatkarska Liga Mistrzów: I stało się to, co nie miało się stać.

    Rozgrzała się rywalizacja w siatkarskiej Lidze Mistrzów jak palenisko kowala, do czerwoności. Co prawda to jeszcze nie finały, ale walka o trzy wolne miejsca w Krakowie weszła w fazę decydującą.

    Cieszę się, że w Final Four zobaczymy Resovię, która, jako organizator imprezy, ma zapewnione miejsce w najlepszej czwórce klubów europejskich. Cieszę się również, że wydarzenie zamykające sezon Ligi Mistrzów odbędzie się w Krakowie. Mam również nadzieję na komplet publiczności w Tauron Arenie. Siatkarze i działacze Resovii robią co mogą, aby przekonać krakowian, żeby ci w jak największej ilości dopingowali właśnie ich. A to, że są z Rzeszowa… to żaden problem, widać to było, kiedy pojawili się na krakowskim Rynku, gdzie masa kibiców siatkówki zalała zawodników egzekwując od nich autografy i zdjęcia. Oby tak dalej, oby hala uniosła rzeszowian jak najwyżej.

    Czy będziemy mieć dwie drużyny w Final Four i kto z pozostałych dołączy do Resovii? Najbliższe dziewięć dni przyniosą nam odpowiedzi na wszystkie pytania.

    Niedawno zakończył się mecz w Kazaniu między Zenitem a PGE Skra Bełchatów. Siatkarze Skry przed spotkaniem zapewniali, że bez cienia respektu pojadą do Tatarstanu. Podwiną rękawy i wydadzą prawdziwą wojnę Zenitowi. Kto w to nie wierzył ten kiep…

    Przez większość pierwszego seta nic nie wskazywało na to, że Polacy przyjechali do Rosji, aby wzniecić małą potyczkę, a co dopiero krwawą bitwę. Drużyna z Kazania spokojnie prowadziła i dopiero w końcówce seta bełchatowianie lekko naruszyli monolit z Tatarstanu. Druga odsłona meczu pokazała, że machina Skry powoli się rozpędza. Co prawda tę partię spotkania wygrali Rosjanie, ale bełchatowianie ostrzegawczo pokiwali palcem. Trzeci set okazał się być przełomowym. Kiedy wydawało się, że nadzieja dla Polaków umarła, a umiejętności nie staje żeby coś więcej ugrać, Skra zrobiła czary-mary i wykosiła Zenit jak zręczny kosynier. Set dla Polaków. Im dalej w mecz, tym robiło się coraz bardziej interesująco, ale też nerwowo… Dla Rosjan. Trener Alekno jak wściekły buldog sapał przy linii boiska. Nic to nie pomogło i zrobiło się 2:2 w setach. Piąta decydująca partia przyniosła ogromną dawkę nerwów, ale też i radości. Skra sensacyjnie ograła hegemona, Zenit Kazań, na ich własnym parkiecie 2:3. Publiczność, która mimo usilnych starań konferansjera, miernie dopingowała swoją drużynę całkowicie zamilkła. Rosjanie przegrali drugi mecz w sezonie. Parafrazując Kazika – stało się to, co nie miało się stać… Brawo dla Skry za niezwykłą siłę i wolę walki.

    Oczywiście to nie koniec emocji dla kibiców siatkówki. Przed nami dwa hitowe mecze tej fazy Ligi Mistrzów.  Trentino Diatec spotka się z rosyjskim Biełogorie Biełogorod a Cucine Lube Civitanova z Halkbank Ankara. Ja wiem, że na tym etapie rozgrywek typowanie tego, kto wygra rywalizację jest trochę jak wróżenie z fusów herbacianych. Pokusiłbym się jednak o napisanie kto odniesie zwycięstwo, gdyby nie fakt, że maszyna Halkbank się na moment zatrzymała i dostała klapsa w lidze, podobnie jak Cucine Lube. W związku z tym pozwolę sobie życzyć Państwu duchowych uniesień w trakcie oglądania siatkówki i uroczyście zrezygnuję z zabawy w zakłady sportowe.

    Komentarze