Reprezentacja: Sto procent Polski w Polsce na Serbię i Finlandię

Jedenastego października ubiegłego roku wpadliśmy wszyscy w euforię. Reprezentacja Polski w piłce nożnej awansowała do Turnieju Finałowego Mistrzostw Europy we Francji w 2016 roku. Awansowaliśmy zajmując drugą pozycję w solidnej grupie, tuż za Niemcami, od których zresztą byliśmy w dwumeczu lepsi! Cud! Stan ekstazy trwa do dziś. W listopadzie pyknęliśmy jeszcze jedną z rewelacji eliminacji – Islandię, a chwilę później Czechów. Od tamtej pory, ponad cztery miesiące nie mieliśmy przyjemności oglądać naszych chłopaków w akcji. Nie znaczy to jednak, że nikt nie przyglądał się ich poczynaniom w klubach – robili to wszyscy, począwszy od kibiców, przez dziennikarzy, aż do całego sztabu szkoleniowego z selekcjonerem na czele. Każdy, kto interesuje się piłką kopaną, wie ile bramek nastrzelali Lewandowski z Milikiem w swoich ligach, trzymał kciuki za powrót do zdrowia Kuby Błaszczykowskiego czy Grzegorza Krychowiaka, zastanawiał się czy Mila i Peszko mają wystarczająco blisko z Gdańska do Francji.

Adam Nawałka, który z lubością na początku eliminacji testował kogo popadnie, miał nie lada orzech do zgryzienia, aż w końcu wyjaśniło się kto zagra w pierwszych tegorocznych meczach sparingowych. I co, zaskoczeni? Kto nie wie, przypomnijmy powołania:

Boruc, Fabiański, Szczęsny, Tytoń, Glik, Jędrzejczyk, Lewczuk, Pazdan, Piszczek, Rybus, Salamon, Wawrzyniak, Kuba, Borysiuk, Grosicki, Jodłowiec, Kapustka, Krychowiak, Linetty, Starzyński, Wszołek, Zieliński, Lewy, Milik, Teodorczyk.

Selekcjoner nie byłby sobą, gdyby nas czymś nie zaskoczył. A czym najbardziej? W końcu pozbył się, przynajmniej na chwilę, ostatniego „farbowanego”! Nikomu nie podobało się ciągłe powoływanie Cionka, ale po tym, jak trener zaliczał jedną trafną decyzję po drugiej, nikt w tym kraju nie odważyłby się zakwestionować jego powołania. Cicho narzekaliśmy pod nosem, a teraz kamień spadł nam z serca. Thiago swoją grą, a właściwie grzaniem ławy, w Palermo nie dał żadnych podstaw do zaufania mu tym razem. Zresztą gdyby pojechał na zgrupowanie gdzieniegdzie podniósłby się szum, dlaczego on jest, a Peszko i Mila nie?! Jeśli za zasługi, to ci dwaj chyba jednak mają trochę większe. A propos tych dwóch „ananasów”. Stało się! Brak ich na tym zgrupowaniu, ale oczywiście nie wykluczamy, że na Euro pojadą. Tylko czas na pokazanie się i powrót do reprezentacji ucieka, a oni wciąż nie grają w Lechii. Mila co prawda wrócił już do składu, ale wydaje się, że nie zdąży z powrotem do reprezentacyjnej formy. Peszko, tu temat jest chyba zamknięty… Nawałka po raz kolejny pokazał, że sentyment sentymentem, ale dobro drużyny i plan to cele wyższe. Podobno w meczu z Serbią obok Kamila Glika zagra Salamon, szczerze – nie możemy się doczekać! Możemy gdybać jakie roszady w wyjściowej jedenastce przeprowadzi tym razem selekcjoner, ale nie dał nam do tej pory powodu żeby o cokolwiek się obawiać. Czekamy zatem do wieczora na mecz, a o naszych wnioskach napiszemy jutro.

Zerknijmy tylko na naszych najbliższych przeciwników – Serbia. Nie zagrają w turnieju finałowym, eliminacje poszły im wyjątkowo słabo. Na pięć drużyn w grupie zajęli czwartą pozycję, wyprzedzili tylko Armenię, w dodatku po incydencie w Belgradzie podczas meczu z Albanią zostały im odebrane trzy punkty. Pomijając zawirowania polityczne, serbski futbol, zarówno reprezentacyjny jak i klubowy, są w ogromnym kryzysie, z czego zdają sobie sprawę wszyscy w kraju. Ciężko jednak nazwać ich „ogórkami” czy „chłopcami do bicia”. Nazwiska Nemanja Matic, Branislav Ivanowic czy Adem Ljajic mimo wszystko robią wrażenie! Przed naszymi chłopakami niełatwe zadanie, dziś wieczorem trzymamy więc kciuki! 

Komentarze