Reprezentacja: Lider kontuzjowany! Czy to już panika?

Wczoraj pisaliśmy o sielankowym nastroju panującym wokół kadry. Wspólne, rodzinne zgrupowanie w Juracie, które bardziej niż obóz treningowy przypominało wakacje, grille, koncerty, spotkania z kibicami. Wczoraj początek obozu w Arłamowie, nad którym wszyscy, łącznie z nami, rozpływali się w zachwytach – piękne boiska, strzelnice, spa, pole golfowe – brzmi jak bajka. I w ten bajkowy krajobraz wczoraj wkradła się burzowa chmura czająca się gdzieś na horyzoncie. Chmura, która niszcząc ten idealny obrazek, przypomniała nam po co to wszystko! Otóż moi drodzy za trzy tygodnie nasza reprezentacja ma wyjść na francuskie boiska i udowodnić, że nie przyjechała zagrać na Euro tylko trzech spotkań, kończąc występ tym „o honor”.

Apetyty kibiców rozbudzone są chyba do granic możliwości. Nawet najwięksi futbolowi laicy w tym kraju, pytani o nasze szanse, mogą nieświadomie rzucić w odpowiedzi, że finał jest pewny, a jedynym ich argumentem będzie „bo Lewandowski”! Nasza kadra nazwiskami stoi! Ale iloma? W niedzielę mecz o Puchar Króla rozgrywał Grzegorz Krychowiak. Jego Sevilla mierzyła się z Barceloną i po stu dwudziestu minutach gry poległa. I nie jest to najgorsza dla nas wiadomość. Polak spędził na boisku pełne dwie godziny i jak się okazało grał na zastrzykach znieczulających. Co gorsza, pomeczowe badania wykazały, że nadciągnął mięsień uda i jest wyłączony z gry na dwa tygodnie. Lekarz reprezentacji twierdzi, że na Euro Krychowiak powinien być gotowy, czego mu oczywiście życzymy, a znając jego charakterność i wolę walki pewnie na nogi stanie w dziesięć dni. Nie to nas jednak martwi. Nikt w sztabie szkoleniowym się do tego nie przyzna, ale musiało zadrżeć kilka serc po tej diagnozie.

Jak ważny jest „Krycha” dla Sevilli wszyscy wiemy, ale jego znaczenie dla kadry jest nie do opisania! Gdyby, odpukać, zabrakło go na Euro, a na jego pozycji zagrałby powiedzmy Jodłowiec, to w starciu z dajmy na to przeciętną, jak na zespoły biorące udział w mistrzostwach, Ukrainą, bezapelacyjnie oddajemy środek pola rywalowi! I co wtedy? Cały misterny plan Nawałki legnie w gruzach i pewnie znowu zobaczylibyśmy długie piłki z obrony na Lewandowskiego. Idźmy dalej w naszym czarnowidztwie. Chłopaki mają do rozegrania dwa mecze towarzyskie przed samym wyjazdem do Francji. W jednym z nich, nie daj Boże, kontuzję łapie Glik, w drugim „Lewy”, a Grzesiek nie zdążył się wykurować! Jak zmieni się nasze postrzeganie szans Polaków.  Ile pojawi się głosów uspokajających nastroje – „bez nerwów, mamy Pazdana, Jodłowca i Milika”? Żebyście nas źle nie zrozumieli, zdajemy sobie sprawę, że do futbolowych potęg, naszpikowanych graczami z europejskiego topu, naprawdę nam jeszcze daleko i cieszymy się, że każda formacja w naszej reprezentacji ma swojego lidera, filar na najwyższym piłkarskim poziomie, ciągle jednak brak następców i to jest niepokojące. Nasze apetyty też są rozbudzone i sami robiliśmy już mnóstwo symulacji z kim możemy zmierzyć się w fazie pucharowej po wyjściu z grupy, nawet z pierwszego miejsca! Francja, Hiszpania, nikt nie był nam straszny – na papierze! Kontuzja Krychowiaka to ostrzeżenie, sygnał, że wyleci nam przypadkiem jedno czy dwa nazwiska i po drużynie.  Niczego nie ujmując reszcie chłopaków, niewielkie są szanse na dobry wynik bez liderów. A i z nimi może być ciężko…

Ilu w Europie jest genialnych piłkarzy, którzy stanowią o sile swoich klubów, a reprezentacyjnie nie osiągają niczego, mimo tego ,że na boisku otoczeni są kolegami na przyzwoitym piłkarskim poziomie?! We Francji zobaczymy Ronaldo, Zlatana czy Bale’a, ale czy Portugalii, Szwecji czy Walii ktokolwiek wróży jakieś większe sukcesy? Gdyby ich zabrakło w tych ekipach to pewnie miałyby one problem z samą kwalifikacją. Podobnie jest w Polsce. Czy więc analogicznie nie powinniśmy się liczyć z tym, że w mistrzostwa we Francji po prostu weźmiemy udział? Tylko i aż tyle!   

Komentarze