Puchar Polski: Powtórka zeszłorocznego klasyka w finale?

    Wczoraj do Wielkiego Finału Pucharu Polski awansował Lech Poznań. Drużyna prowadzona przez trenera Jana Urbana zremisowała w Sosnowcu z miejscowym Zagłębiem 1:1. Biorąc pod uwagę zaliczkę z pierwszego meczu, ten wynik wystarczy, aby zagrać na Stadionie Narodowym. Już dzisiaj w Bydgoszczy drugi mecz półfinałowy. Tylko jakiś kataklizm może zabrać piłkarzom z Łazienkowskiej awans. W pierwszym spotkaniu Legia Warszawa rozgromiła Zawiszę aż 4:0.

    Wczoraj w Sosnowcu byliśmy świadkami ciekawego widowiska. W obozie gospodarzy panowało przekonanie, że są w stanie pokonać „Kolejorza”. Podobną wiarę co piłkarze mieli miejscowi kibice, którzy praktycznie w komplecie wypełnili Stadion Ludowy. Miejscowych fanów wspierała spora grupa kibiców Legii. Jak wiadomo fani tych zespołów przyjaźnią się ze sobą. Wracając do samego meczu. Zagłębie walczyło bardzo dzielnie i widać było sporą determinację u zawodników. Pierwsza połowa nie przyniosła bramek. W drugiej części gry mocno zaatakowali gospodarze. Zostali jednak skarceni kontrą Lecha Poznań i świetną akcją Macieja Gajosa, który zdobył prowadzenie dla zespołu ze stolicy Wielkopolski. W tym momencie Zagłębie musiało strzelić trzy bramki, żeby awansować. Było to tym trudniejsze, że do końca meczu pozostało trochę ponad 20 minut. Udało się zdobyć jedynie gola dającego wyrównanie za sprawą byłego gracza warszawskiej Legii, Adriana Paluchowskiego, w 82. minucie. Po meczu jednak kibice oklaskiwali swoich zawodników i dziękowali im za walkę w tym spotkaniu.

    Dzisiaj w Bydgoszczy miejscowy Zawisza postara się zmazać plamę z pierwszego meczu przy ulicy Łazienkowskiej. Nikomu nie wolno odbierać szans, ale chyba nawet najwięksi optymiści nie wierzą w to, że podopieczni trenera Zbigniewa Smółki są w stanie odrobić straty z pierwszego spotkania. Piłkarze gospodarzy zapowiadają odważną grę oraz wielkie zaangażowanie. Trener Stanisław Czerczesow zapowiadał wczoraj: W pierwszym meczu było 4:0, ale jest jeszcze rewanż i musimy się do niego starannie przygotować, jak do każdego spotkania. Ostatnie kilka dni normalnie trenowaliśmy, dziś będziemy mieli spotkanie z piłkarzami. Zrobimy analizę przeciwnika, po treningu ustalimy zaś skład i nakreślimy taktykę. W zespole z Warszawy są i kontuzje i choroby. Dzisiaj na murawie nie zobaczymy takich zawodników jak: Jodłowiec, Borysiuk, Vranjes, Masłowski czy Hamalainen. Według tego, co piłkarze ćwiczyli na treningu to szansę na debiut w oficjalnym meczu dostanie były bramkarz Wisły Kraków – Radosław Cierzniak.

    Wszystko wskazuje na to, że jeśli „Kolejorz” myśli o grze w europejskich pucharach to będzie musiał pokonać Legię w finale na Stadionie Narodowym. Żeby tak się stało, to Jan Urban będzie musiał przygotować zespół do rozegrania najlepszego spotkania od bardzo dawna. No chyba, że  Legia dzisiaj dozna dziś jednej z najboleśniejszych porażek w swojej historii, ale na to raczej się nie zanosi.

    Foto: polskieradio.pl

    Komentarze